Tereny Valfden > Dział Wypraw
II Wyprawa Pod Góry
Canis:
Canis powstał z letargu popatrzył na wszystkich i podszedł do panny melitele. wziął jej Stary mithrilowy miecz do rąk, przyjrzał się klindze i powiedział...
- Wspaniały miecz melitele... - powiedział Canis. - Mam nadzieje ze wszyscy mają swoje monety. a ty Elrath otrzymujesz jedną z moich albowiem dawny jej właściciel niemoże iść. A ty posłańcze... Spełniłeś swe życiowe zadanie. Przysłużyłeś się bardzo, i powinieneś być z siebie bardzo dumny... - powiedział adept i zobaczył uśmiech na twarzy posłańca. - ale to ostatnia żecz jaką czyniż w swym życiu.
Canis przeciął gardziel posłańca który padł martwy dusząc się własną krwią.
- No dobra. to ruszamy, a i twój miecz melitele. - i oddał jej miecz, a wszyscy pozostali sppjrzeli na siebie i ruszyli za nim. - Wszystkim wam wyjaśniałem poco i gdzie idziemy wiec niebede sie powtarzał...
Skierowali swe kroki w stronę gór Perales. przekroczyli granicę lasu i chwilę później usłyszeli wycie wilków. Wszyscy zaczęłi sie skradac i chwilę później ujrzeli obóz wilków, było ich 8 (wilków). Dostrzegły nas i zazęły w naszą stronę biec...
Melitele:
No ładnie wilki powiedziała z uśmieszkiem Melitele – wyciągając swój mithrilowy miecz . W jej kierunku podążało jedno ze zwierząt . Dziewczyna przygotowała się na jego atak . Po chwili zwierzę skoczyło w jej kierunku nie raniąc nawet Melitele ta drasnęła wilka w przednią łapę – jeszcze bardziej go to rozwścieczyło utykając z raną w łapie jeszcze raz zaatakował lecz dziewczyna poderżnęła mu gardło poczym padł martwy na ziemię . Ledwo zdążyła zabić jednego a już drugi czaił się na nią . W mgnieniu oka znalazł się przy nodze Melitele ta jednak odepchnęła go swym mieczem . Zamachnęła się i jednym ruchem ręki wbiła miecz bestii w tułów – szybkim ruchem ręki wyjęła go …
Anmarius:
Muhahahahaha, myślicie, że nas pokonacie ? - powiedział Adept, po czym uniósł kostur i zaczął kumulować zaklęcie Eksplozji Zła. Po odpowiednim jej skumulowaniu, rzucił czar na trzyosobową grupkę wilków. Te zawyły przeraźliwie, po czym wszystkie trzy ruszyły na elfa. Osłabione, co zdziałało na korzyść Travisa, biegły na niego. Ten szybko jeszcze raz uniósł kostur i wyczarował Kulę Ognia, rzucając ją na przeciwnika. Zaklęcie, rozproszyło się po całym ciele, zapalając bestię. Wilk w ferworze szału i bólu, dalej biegł na elfa, skacząc na niego. Adept zręcznie zablokował cios kosturem, kopiąc następnie wilka w brzuch. Kop odrzucił go na parę metrów, a elf wyciągnął szybko miecz, wbijając go w przeciwnika. To ostatecznie zakończyło jego żywot. Ostatni wilk wiedział, że nie będzie miał z nim szans, dlatego uciekł...
- Głupie zwierze, prędziej czy później zginiesz, jak nie zabity przeze mnie, to przez innych !!!
Lucas Paladin:
Elrath był podobnego zdania co Travis. Wziął do ręki pierwszy lepszy kamień i rzucił nim w wilka. Bestia obejrzała się na Nowicjusza a potem rzuciła się do ataku. Elrath był na to gotowy. Wyciągnął miecz i czekał aż wilk zaatakuje pierwszy. W końcu gdy bestia skoczyła w jego kierunku, Elrath uniknął ciosu i wyprowadził cięcie w brzuch bestii. Ta zawyła z bólu jednak się nie poddała. Wiedząc, że jest osłabiona Elrath podbiegł i szybkiem ciosem dobić rannego wilka. Ku nieszczęściu Elratha kolejny potwór go dojrzał i rzucił się w jego kierunku. Nowicjusz był gotowy. Uniósł miecz i rzucił w biegnącego wilka. Nie było trudno trafić, gdyż znajdował się on gdzieś dwa metry od Elratha. Ostrze utkwiło w wilczej głowie, zabijając go na miejscu. Nowicjusz wyciągnął miecz i powiedział:
- No to dwa kolejne z głowy. Zobaczymy, jak radzi sobie Canis...
Canis:
Canis spojrzał na wszystkich walczących, i dobył swego wspaniałego kostura. Skumulował energię w krysztale i w stronę jednego z wilków żucił zaklęcie jakim jest Eksplozja zła. bestia padła martwa błyskawicznie. chwil ę później przyuważył ze biegnie w njego stronę kolejny stworek. bestia była na tyle blisko ze wystarczyło aby Canis wbił kostur w stwora. i tak sie stało i bestioa padła martwa. Ruszyli dalej. przechodząc przez genstwinę lasu ujżeli małą polankę okrytą cieniem. albowiem korony drzew zasłaniały słońce. Na polanie znajdowały się 4 cieniostwory. które błyskawicznie sie obudziły i nas przyuważyły, rozpoczęła się walka...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej