Tereny Valfden > Dział Wypraw

II Wyprawa Pod Góry

<< < (3/7) > >>

Lucas Paladin:
Cieniostwór był nie lada wyzwaniem. Potwór o potężnej posturze, włochaty, o zębach ostrych jak brzytwa i rogu, który jest w stanie przebić się przez najtwardszy pancerz. Akurat dobrze, że zbroja Zakonu Świtu potrafiła całkiem nieźle chronić. Elrath z mieczem w ręku rzucił się na pierwszego lepszego potwora, ten jednak z łatwością uniknął cięcia. Już miał uderzyć w Elratha swym rogiem, gdy Nowicjusz pochylił się, padł na ziemię i cudem uniknął poważnych obrażeń. Leżąc starał się wbić miecz w brzuch bestii. Trafił. Jednak to nie wystarczyło, Cieniostwór nadal żył. Elrath z wściekłości chciał wbić ostrze głębiej, jednak bestia odrzuciła go swoją ogromną siłą. Nowicjusz leżał na trawie, bez swojego miecza. Trzeba było znowu się wkulać pod brzuch Cieniostwora i wyciągnąć miecz. Elrath zaczął się czołgać, ku jego szczęściu potwór był już mocno zraniony i nie był tak sprawny. Strażnik Świtu wkulał się pod brzuch, jednocześnie po raz kolejny unikając rogu i wbił ostrze z całej siły. Teraz Cieniostwór był bez szans. Padł i przygniótł Elratha, ten po kilku męczących próbach w końcu się wydostał spod ogromnego cielska...

Melitele:
Daleko nie doszliśmy bez kolejnych wrażeń hehe … Dobra to który chce posmakować co to ból ? Jeden cieniostwór był już bardzo blisko dziewczyny . Ta  jednak małymi kroczkami cofała się do tyłu w tym czasie powoli zdjęła łuk i swój kołczan ze strzałami . W pewnym momencie zatrzymała się a jej przeciwnik zaczął szybko biec w jej kierunku . Melitele wycelowała pierwszą strzałę w stwora – trafiła mu w nogę na chwilę go to zatrzymało lecz nie na długo . Widząc że przeciwnik jest bardzo blisko niej wyjęła swój miecz i zaczęła z nim walczyć . Jej miecz zatrzymał się na jego rogu . Melitele zaatakowała go – uniknął ciosu dziewczyna potknęła się o jakiś kamień leżący na ziemi . No nie teraz to już po mnie cieniostwór biegł a jej miecz był daleko . Melitele nie wiedziała co robić wzięła to co miała pod ręką i z całej siły rzuciła kamieniem w głowę bestii zatrzymało go to do czasu aż zdążyła wstać i podejść do niego – wbiła mu miecz w kark i tak zakończyła jego żywot . Wytarła miecz od krwi i schowała go to samo zrobiła z łukiem …

Anmarius:
Adept zaśmiał się.
- Hahaha, myślicie, że we dwójkę mnie zabijecie ?! Jesteście w błędzie... Cóż, jeśli chcecie zostać zabici, proszę bardzo - powiedział Adept, po czym uniósł kostur i wypowiedział po Dracońsku słowa, a z trzonka kija wystrzeliła chmura dymu, a z niej po chwili wyłonił się Ożywienec. Dwa cieniostwory rzuciły się na przywołaną istotę, raniąc ją, ale nie zwracając uwagi na Travisa, popełniły poważny błąd, ponieważ elf przygotowywał kolejne zaklęcie, którym była Metamorfoza. Po chwili, tajemnicze, czarne dymy ogarnęły jego ciało, a po chwili widać było zamiast człowieka - potężnego Cieniostwora. Zamieniony elf, rzucił się na jednego zajętego potwora, przygniatając go i raniąc dotkliwie pazurami. Po chwili, uderzył go z całych sił w brzuch, a potem w głowę. Ten resztkami sił odrzucił przemienionego Adepta i zaatakował go na skraju zmęczenia. Elf nie zdołał w całości odparować ataku, dlatego został zraniony w bok. Zawył, ale podrapał dotkliwie cieniostwora, następnie, powalając go, zakończył jego żywot. Drugi był ciągle zajęty walką z Ożywieńcem, dlatego też Adept szybko się przemienił do pierwotnej formy, złapał za kostur i zaczął kumulować w krysztale zaklęcie Kuli Ognia. Po odpowiednim uzyskaniu energii, skierował trzon w stronę Cieniostwora, a następnie "wystrzelił", w kierunku wroga. Kula "rozsypała" się po całym ciele, zapalając przeciwnika. Bestia zawyła przeraźliwie, obejrzała się szybko i w ferworze szału rzuciła się na Travisa. Ten odbiegł w bok, dobył swojego miecza i wbił go w osłonięty brzuch Cieniostwora. To ostatecznie zakończyło jego żywot. Po chwili Travis lekko się uleczył, podszedł do pozostałych towarzyszy i powiedział:
- Canisie, ten czar "Metamorfoza", świetnie się spisuje... Co do mnie, to możemy już ruszać !

Canis:
- no travisie szczerze w to wierze że dobry bo wkońcu raz rto ci anwet kase pożyczałem chyba na niego. no dobra idziemy dalej towarzysze o coś czuje że wrastam w ziemię. - powiedział Canis i ruszyli w kierunku gór. Canis wysłał travisa do groty aby przełączył przełącznik od drzwi zakonu, i Canis przełączył drugi. ziemia sie neico zatrzęsła i skierowaliśmy sie do wejścia. gdy doszliśmy ujrzeliśmy stojacego rpzed wejściem Kamiennego gholema oraz sporych rozmiarów 5 jaszczurek. Odrazu przygotowaliśmy sie do walki...

Dante:
Jedna z jaszczur suneła ku Dantemu. Wywaliła swój okropny jęzor i mkneła co sił.
No chodź , no chodź
Nowicjusz wyciągnął miecz i pprzyjął pozycję obronną. Gdy poczwar był już blisko zaatakował go. Przed pierwszymi dwoma cieciami bestia uskoczyła ale trzecie trafiło idealnie w plecy. Jaszczur zawył i zdechł.Nieopodal stał golem postanowil że zaczeka na innych by go zaatakowali.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej