Bela zziajany siedział w pobliżu miejsca, w którym nocował, ocierał kurz i pot z czoła, zaczął opatrywać rany, chciał się podnieść i udać się do kogoś, kto mógłby mu pomóc, lecz gdy się podnosił z wysiłku zwymiotował.. Gdy doszedł nieco do siebie wypił miksturę regenerującą energię - poczuł się lepiej, ale nie na tyle, by wstać i zwiedzać obóz szukając jakiegoś magika. Rany nie były głębokie, a w obozie byli bardziej potrzebujący. Bela powlókł się więc metr dalej i wyłożył się na posłaniu na wznak, po chwili zasnął jak dziecko śpiąc do rana i regenerując siły do następnej walki..