Tereny Valfden > Dział Wypraw
II zadanie AlculusMori
Boba Fett:
- No to jestem u celu. Teraz tylko trzeba odnaleźć te kamienie - powiedział sam do siebie.
Alculus powolnym i spokojnym krokiem ruszył naprzód. Po kilkunastu metrach wkroczył na dziedziniec, który swoim wyglądem wprawiał w osłupienie. A co dopiero musiało się dziać, zanim ten kompleks stał się istną ruiną... Z przyjemnych myśli Moriiego wyrwał go charakterystyczny skrzek.
- Znowu walka? - zapytał ze zrezygnowaniem.
Zaraz zza roku na dziedziniec wkroczyły dwa czarne gobliny, a po chwili kolejne cztery. Elf wiedział, że potyczka jest nieunikniona, a ucieczka mogła się równać wpadnięciem na kolejną grupę tych małych bestii. Bez namysłu przygotował jeden ze swoich czarów...
Devristus Morii:
Grad Piorunów powinien rozprawić się z nimi .
- Atri sermi orrak aqeu nosilon - krzyknął Alculus. Po chwili niebo poczerniało , a z niego zaczęły walić pioruny.
Nic nie mogło uratować goblinów. tu i ówdzie leżały truposze goblinów.
No i kto jest lepszy - rzekł Alculus, po czym usiadł na pobliskim kamieniu , aby odpocząć....
Boba Fett:
Już trzy walki, pomyślał. Tracę już siły, a nie wiem, co jeszcze mnie tu czeka. Oby kamienie były tego warte... no i żeby w ogóle tu były...
Odpoczynek Elfa trwał około pół godziny. Z nowymi siłami, Alculus ruszył do miejsca, gdzie miałbyć podobnież skarbiec tej dawnej Siedziby Druidów. Zaczął przemierzać korytarze, ku jego uldze nie spotkał niczego na swej drodze, co wymagałoby kolejnego użycia jakiegokolwiek czaru.
Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy spostrzegł ogromnego pająka, stojącego zaraz obok pięknie zdobionych drzwi...
- Jasna chol*ra...
Devristus Morii:
Alculus cofnął się na środek dziedzińca , gdzie miał wile przestrzeni , gdzie mógł uciekać albo się chować . Pająk ruszył za nim. Alculus skupił się na zaklęciu " Piorun kulisty" . Po wypowiedzeniu zaklęcia i pojawieniu się pioruna , Morii czekał na efekt. Pająk nie umarł , lecz był ciężko ranny , co znacznie spowolniły jego ruchy.
Raz kozie śmierć - pomyślał Elf i krzyknął - Atrum nori werto.
Wokół pająka pojawił się trąba powietrzna , która otworzyła z powrotem rany pająka oraz wyrzuciła go na znaczną odległość. Alculus zbliżał się do przeciwnika. Nagle pająk wstał i zaraz padł martwy. Alculus widząc , że martwy pająk upada na niego , skoczył w bok...
Boba Fett:
Nim jednak poczwara upadła, swoim ostrym szponem, który zakańczał jedno z odnóży, przejechał po prawej łopatce Elfa. Ten krzyknął i upadł. Ból był przeszywający, a Morii musiał jak najszybciej użyć jednego ze swoich czarów leczenia. Kucnął ostatkiem sił i począł czarować.
Jego rana zaczęła powoli znikać. Jednakże wiedza, którą posiadał Alculus, nie pozwalała do usunięcie takiego poważnego obrażenia. Elf nic nie mógł na to poradzić, mógł się uleczyć tylko w połowie. Wstał i zmęczony ruszył w stronę zdobionych wrót, które musiały być najwyraźniej wejściem do skarbca.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej