Tereny Valfden > Dział Wypraw

Elficki tekst

<< < (2/3) > >>

Elrond Ñoldor:
Będąc piętnaście metrów od walki, elf wyciągnął łuk i kilka strzał. Wymierzył i oddał pierwszą strzałę. Ta ugodziła w nogę jednego wilka. ÂŁowca w międzyczasie parował ataki drugiego wilka. Cofając się, potkną się o korzeń drzewa. Zdrowszy wilk próbując wykorzystać sytuację podbiegł do Fett'a i już miał wbić w niego swoje kły gdy zawył i poturlał sie ledwo żywy o parę metrów od swojej niedoszłej ofiary. Boba wstał, otrzepał się z ziemi i zdążył tylko zobaczyć strzałę sterczącą z kręgosłupa wilka, gdy kolejny wilk, ten ze strzałą w nodze, próbował wbić w niego swoje pazury. Pokonanie tego wilka było proste jak zabicie robaka. Po paru chwilach wilk był martwy. Ze strzałą w nodze nie mógł się bronić. Na koniec elf podszedł do wilka ze strzałą w kręgosłupie. Popatrzał mu w oczy na których malowało się cierpienie i szybkim ruchem wbił mu kordelas w kark.
     - To po walce. - powiedział elf zakładając łuk na plecy - Ruszamy dalej?

Boba Fett:
- Tak, czas najwyższy. Mam nadzieję, że dalsza podróż obędzie się bez takich niespodzianek - odparł mu łowca nagród.
- Jak także - przytaknął Elrond i ruszyli w dalszą podróż.
Po około kilometrze drogi można było zobaczyć ostatnie drzewa i krzaki na skraju lasu. Zaraz za nim rozpościerał się już tylko jałowy teren, a na horyzoncie można było zobaczyć nieliczne skały i pagórki.
- Teraz pozostało nam już tylko odnalezienie w tym piachu krypty. Na sam początek musimy jednak dotrzeć do tego miejsca, gdzie jest ona umiejscowiona.
- Ile to jeszcze drogi? - spytał Elf.
- Około kilometra na północny, może nawet mniej... Trzeba dobrze się rozglądać.

Elrond Ñoldor:
Szli dalej. Nie było drzew ale to im nie pomagało w poszukiwaniach, gdyż skałki czasami przypominały kamienne golemy, na co podróżni przygotowywali się do walki tracąc czas, a niekiedy te lite skały było łudząco podobne do krypt.
Po przejściu, około jednego kilometra nadtrawili na małą dolinkę. Na samym dnie był cel ich podróży - krypta. Przypominała normalny wyciosany w prostokąt kwadrat, ale w jednym miejscu widniały stare dębowe drzwi. Nad nimi były napisy w elfickim języku składające się na słowa "Strzeżcie się pana tej krypty, bo nie ujrzycie kolejnego poranka...".
Elf kiwną głową w kierunku drzwi i napisu, a następnie znacząco spojrzał na Fett'a.
- Tak, wchodzimy...

Boba Fett:
Oboje podeszli powoli do drzwi - wyglądały na takie, które musiły jakiś czas temu być otwierane, niżby od czasu, kiedy na Wyspie Wulkanicznej zawitała plaga. Bądź co bądź, kiedy ,,właściciel" krypty został tutaj pochowany. Wrota składały się z dwóch części - każdą otwrzył jeden z nich. W środku zalegała spodziewana ciemność, a w powietrzu unosił się zapach stęchlizny. Ostrożnie wkroczyli do środka, a Fett w tym samym czasie zapalił pochodnię. Po niespełna pięciu sekundach, w oddali rozległ się charakterystyczny stukot. ÂŁowca nagród bez namysły rzucił przed siebie pochodnię, a ta, leżąc już nieruchomo na ziemi, swoim blaskiem oświetliła szkieleta, który stał naprzeciw wojowników z podniesionym dwuręcznym mieczem i przygotowywał się do ataku.
- Jest tylko jeden - oświadczył Elf. - Nie słychać, by było ich więcej.
- A więc nie będzie problemu z dotarciem do tekstu. Weź go z prawej, a ja z lewej. Mniemam, iż nie jest to zwykły szkielet, jeśli jest tu sam.

Elrond Ñoldor:
Elf wyciągną kordelas i staną po prawej stronie. Kiwną do kolegi. Obaj zaczęli biec w stronę szkieletu. Gdy byli przy nim, wróg podniósł wysoko miecz próbując roztrzaskać głowę Elrondowi. Ale obaj szybko biegli i w tym samy momencie przejechali swoimi brońmi po obu bokach szkieletu z którego posypało się tylko kilka żeber. Boba odwracając się próbował uderzyć kościotrupa jeszcze w plecy, ale ten szybko odwrócił się i sparował atak.  Rozpoczęła sie walka pomiędzy człowiekiem a umarłym. Elf w między czasie wyciągną łuk i kilka strzał. Wiedział że wrogowi to nie zada większych obrażeń ale lepsze to niżby jego mieczyk. Elf napiął cięciwę i wypuścił pierwszą strzałę godzącą w jeden oczodół szkieletu. Fett robiąc szybkie kontrataki i uniki przed ciężkim mieczem postanowił odrąbać jedną rękę ofierze. Elf zdążył strzelić szkieletowi w okolice serca, którego szkielet nie ma.
Walka toczyła się nadal. W barku szkieletu widniało pięć strzał które przeszkadzały we władaniu orężem. Wykorzystał to Fett i odrąbał kościotrupowi prawą dłoń...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej