Zaczęło się to dość niedawno, blisko rok temu. Moi dwaj koledzy grali w Gothica już parę lat, ale ja uważałem, że to gra ze średniej półki. Po prostu wolałem Morrowinda, którym się aktualnie zachwycałem. Jednak coś mnie skłoniło do tej gry. Pomyślałem: "Hmm, zobaczę co to jest, ale raczej mnie to nie powali na kolana". Pożyczyłem ją od kolegi i na drugi dzień zainstalowałem. Trwało to dość długo, bo miałem kompa antyka

. Ale co tam, odpaliłem i obejrzałem intro. "Ciekawie się zapowiada" - pomyślałem. Po chwili zagaduje do mnie Diego. I od tego momentu gra wciągnęła mnie na całego. Co mnie w niej zachwyciło? Otóż niepowtarzalny klimat, którego nigdy wcześniej nie uświadczyłem. Grafika, choć nie zachwyca, również nadaje specyficzny klimat gry. Wiele postaci, które mają ci sporo do powiedzenia. Ciekawe zadania, a nie tylko "podaj, przynieś, pozamiataj". To mnie (i wiele innych rzeczy) w Gothicu urzekło. Po wielu dniach grania, na początku roku szkolnego udało mi się pokonać ÂŚniącego! Byłem z siebie zadowolony i szczęśliwym trafem okazało się, że Gothic 2 z Nocą Kruka będzie w najbliższym numerze CDA. Więc pozostało mi jedynie wyczekiwać nowego numeru. Gra ledwo chodziła, ale grać się dało. Może już nie dorównywała klimatem poprzedniczce, ale było ciekawie. Po dłuższym czasie udało mi się go przejść. Miałem wielką chrapkę na G3, lecz komp nie pozwalał na jego odpalenia. Cóż, mówi się trudno. Kolega akurat kupił sobie wypasionego kompa, więc wpadłem do niego ujrzeć Gothica 3. Szczerze mówiąc, nie zachwycił mnie, ale nadal nazwa "Gothic" przyciągała mnie do niego. Jednak w lutym kupiłem sobie nowego kompa, więc długo wyczekiwana chwila nadeszła. Wystarczyło poczekać na paczkę z Merlina i zacząć grać. Grałem ok. 2 tygodni i po raz kolejny przekonałem się, że wydane pieniądze nie zostały zmarnowane.