Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zombie w domu Magnata
Canis:
- No to ulecz się chyba bo wyglądasz jakby nieco zraniony - powiedział Canis patrząc na zranione nogi z których powoli sączyła się krew. - No to wtedy chodźmy dalej przeglądać ten dom, może znajdziemy jakieś okropieństwa...
- Ooo kolego spójrz na te drzwi - powiedział Travis i wskazał na białe drzwi z dziurą, gdzie powinna znajdować się klamka. - Chyba lepiej tam zacznijmy szukać.
- tak masz rację, chodźmy tam, mam nadzieje ze nie będzie pachniało zgnilizną - powiedział z nadzieją w głosie Canis, poczym udali się obaj do piwnicy ...
Isentor:
Schodziliście powoli po schodach, schodek za schodkiem. Im dalej zagłębialiście się w piwnicę smród był coraz bardziej odczuwalny. Gdy odór był już nie do wytrzymania zauważyliście rozszarpane ciało leżące przy beczkach z winem. Z rogu pomieszczenia dobiegały odgłosy przeżuwania, zbliżyliście się by sprawdzić kto je wydaje. Zauważyliście wtedy jak z mroku wyłaniają się dwa krwisto czerwone ślepia. Istota rzuciła w was obgryzioną kończyną i szybko wybiegła z piwnicy... Zauważyliście ją kątem oka jednak bez wątpienia przypominała jedno ze znanych wam stworzeń - Ghoula.
[img]http://www.ochogames.com/store/images/products/Ghoul_400.jpg\" border=\"0\" alt=\"IPB Image\" /]
Anmarius:
- O teletubisiów*, co to było ?! Ghoul ?! - krzyknął Canis.
- Widocznie tak...
Obaj stwierdzili, że muszą go zabić, więc wyszli z piwnicy... Po wyjściu rozglądali się, byli czujni. Poszli do kuchni i zobaczyli ślady krwi, wszędzie ona była... Udali się do biblioteki... Rozejrzeli się i usłyszeli ryk, a zaraz po nim Bestia rzuciła się na Travisa.
- Canis, do cholery, pomóż mi !!!
Canis:
Canis niewiedząc co zrobić wzioł kostur i rąbnął nim całą siłą w chcącego ukąsić Travisa Gouhla. Bestia udeżyła z impetem o regał i zawyła przygnieciona księgami. Obaj adepci stanęli i przygotowywali czary. Bestia wygrzebała się spod ksiąg i canis wypowiedział formułę zaklęcia Eksplozji Zła. po chwili bestię ogarneła chmura dymu i bestia leżała na ziemi, lecz neizrobiło to na bestii wielkich ran, niemniej jednak bestia już kulała. Podeszła dość szybko do Adepta, który zaczął walczyć kosturem. po chwili w Bestię udeżył jakiś czar zadany przez Travisa, który również niewiele jej zrobił. Canis nadal walczył z bestią kosturem co chwilę uciekając pazurom besti to w lewo to w prawo. Travis stał z boku i główkował co uczynić z bestią. Canis ściął kosturem bestię która udeżyła całym cielskiem o ziemię, i powoli zaczęła podnosić się.
- Travis myśl szybciej bo zadługo tej bestii nieutrzymam - powiedział canis i powrócił do atakowania bestii kostórem próbując wykożystać wszystkie nabyte zdolności walki broniami.
Anmarius:
Adept myślał i myślał, aż w końcu wymyślił sposób... Zaczął przywoływać Kulę Ognia... Czerwona Energia coraz bardziej zwiększała się w jego rękach, oczy zapłonęły, a Travis ciągle czarował. Po chwili miał już gotowe zaklęcie i krzyknął:
- Canis, jak rzucę Kulę Ognia, masz się odsunąć od Zombie !
Kolega Adept pokazał palec, że się zgadza. Wtem elf rzucił na bestię czar, a Canis się odsunął. Potwór został trafiony, lecz w ferworze szału rzucił się na Adepta, Canisa. Ten przyblokował bestię kosturem, a jej żywot zakończył wbity w jej głowę miecz Travisa...
- Nic Ci nie jest ?
- Chyba nie...
Wkrótce po tym, poszli dalej... Poszli wyjść z domu...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej