Tereny Valfden > Dział Wypraw

Podróż do Varrok

<< < (5/6) > >>

Hagmar:
-A no może Lees. Wtrącił Aragorn.
-Pamientam jak w 350... ale to stare dzieje, według mojej rachuby dpołyniemy do Gnur'ga za 2 dni, a teraz proponuje udać się do kajut panowie. Rzekł elf. I tak minęły 2 długie [i nudne] dni drogi, aż w końcu statek dopłynął do portu, Gnur'ga dość spore miasto portowe, było dużo ładniejsze niż Bagrim. Gdy wędrowcy znaleźli się na nabrzerzu pierwszy odezwał się Aragorn.
-No i jesteśmy.. chodźcie do karczmy, postawie wam po szklaneczce Kragu..
-Czego? spytał Lees.
-To najlepszy orkowy trunek, a tera chodźcie, tylko koni nie zapomnijcie. Podróżni weszli do karczmy, Aragorn podzedł do baru:
-He, kaiyeri krag, perkat..
-Heg'mar, kayeri raki.
-Heg'mar. Elf wziął trunki i podszedł do stolika postawił alkochol na stole i usiadł.
-Radze wypić to za jednym pociągnięciem bo wam gardła przepali. Poczym sam wziął łyk nawet się nie krzywiąc.
-Do mojej ''rezydencji'' są jakieś dwie godziny drogi, ale tym zajmiemy się za moment, wpierw trza się ''zaklimatyzować''. Rzekł Aragorn.

Daedagor:
-Aragornie, to może wynajmiemy jakieś łóżko, jutro pójdziemy do tej twojej "rezydencji"? Tak będzię nam najlepiej. Przecież wszyscy są zmęczeni bo tej podróży. To co Aragornie, jutro tam pójdziemy? A i weź mi jeszcze postaw ze dwa takie trunki. Bo dla mnie jeden to za mało.
Aragorn odpowiedział...

Hagmar:
-Masz racje Daed. Rzekł Aragorn, podszedł do baru i zakupił całą butle kragu, chwilę porozmaiwał z barmanem, poczym wrócił do stolika stwaiając butle na stole.
-Są dwie spray, 1 nie płaciłem za krag, druga to to że pokoje są tu kilku osobowe, nam przypadł pokuj 4 osobowe. Rzekł elf.

Elrond Ñoldor:
- Czyli co zrzuta? A Aragorn zapomnieliśmy o koniach, marzną tam biedaki na dworze, trza by było je zaprowadzić do stajni. Barman zna wspólna mowę?
- Coś najpierw próbowałem się dogadać, ale lepiej mu idzie we własnym języku...
- Dobra idę, może sie z nim dogadam.
Elf wstał, nie lubił orków, tej woni którą wydzielają, tego ich nienawistnego spojrzenia, ich oddechu, sposobu poruszania... zabijania... wszystkiego. Powoli podszedł do barmana.
- Hej ty zielony! Mam sprawę. Widzisz tam - wskazał konie przez okno.
- Eee... co ty chciał?
- Spójrz - wskazał konie - schować je w "stajnia" - i narysował w powietrzu dach.
- Aaaa... Ulg! Ulg!
Ku zaskoczeniu elfa w drzwiach pokazał sie młody, niski ork, cuchnęło od niego końskim łajnem. Barman powiedział coś do stajennego. i zagadał do elfa.
- Idź - wskazał palcem na stajennego.
- No jasne - Elrond podążył za stajennym. Wyszli z karczmy. Elf skazał konie. Ork zwinnie poprowadził wierzchowce do stajni za karczmę. Po robocie wyciągną łapę do elfa.
- A ta masz - i sypną mu dziesięć sztuk złota.
Szybko wrócił do towarzyszy.
- Dobra konie schowane, co z tym noclegiem?

Daedagor:
-Ale jak są tylko 2 łóżka i ja z kimś będę musiał spać to się powiesze. Przecież ja nie jestem gejem. Już wole spać na ziemi, byle tylko nie z jakimś chłopakiem. No jakby była jakaś kobieta, to i owszem bym mógł się z nią przespać  . Aragornie. Jaka dobra jest ta Orkowa Wóda. Ale to nie to samo co nasz alkohol na Marancie. O chłopaki. Już się zaczyna robić ciemno. Niedługo będziemy musieli iść spać, bo mamy nam będą kazały  .

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej