Tak, w zupełności wiem, o co chodzi ! A teraz chodź, musimy zabić jeszcze sporo harpii ! - krzyknął Travis.
Przywołał Kulę Ognia, wyciągnął miecz i zobaczył trzy zbliżające się harpie do niego i dyplomaty Oshi. Rzucił parę zaklęć w grupkę i po chwili usłyszał dziki pisk harpii, która zaczęła spadać do morza.
- Ja spróbuję osłaniać Cię czarami, a Ty przygotuj się ! - oznajmił elf.
Miotał dalej Kule, tym razem w dwie harpie, żeby coś jeszcze zdziałać. Na nic, zaczęły już je omijać. Gdy zbliżyły się niespodziewanie blisko, Assasyn i Mag rzucili się na bestie. Syn Pustyni, dobrze radził sobie z przeciwnikiem, gdyż był bardzo dobrze wyszkolonym wojownikiem. W końcu Assasyn zrobił unik i zadał cięcie w bok. Harpia padła. Elf już nie miał tak łatwo. Nie specjalizował się w walce, lecz jakoś się bronił. Gdy harpia chciała go zranić szponami, Travisowi udało się zręcznie uniknąć ciosu i wbić ostrze swego miecza w jej serce. Nagle, poczuł ostry ból w ręce. Popatrzył się do góry i zobaczył bestię, która ciągnęła go do góry...
- O nie, nic z tego, bestio !!! - krzyknął wściekle, po czym rzucił na harpię Kulę Ognia. Upadł z dwóch metrów, lekko poturbowany.
- Cholera, zraniła mnie. Czekaj lekko się uleczę, to chociaż mi trochę pomoże. - powiedział.
Wstał i uniósł się do góry, cały niebieski. Po chwili upadł na stopy i popatrzył na ranę:
- No, jest teraz lepiej. Chodź, musimy pomóc pozostałym... - oznajmił, po czym udali się do innych.
Pobiegli i zauważyli kowala Kozłowa męczącego się z dwoma harpiami.
- Musimy mu pomóc !!!
Runęli na bestie...