Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Drzewołaki
Eric:
Siemka mam nadzieję, że moja praca nie pójdzie na marne trochę się przy niej nasiedziałem. Niech was tytuł nie zniechęca wiem trochę głupi ale nie miałem żadnego pomysłu.
Rozdział I: Wprowadzenie
William mieszkał na bardzo ubogiej wsi nosiła ona nazwę Kyoto. Wiele dziwnych osób tam się kręciło. Podobno była tam jakaś niezbadana świątynia. Ojciec Williama musiał polować żeby mieli co jeść. W trzynaste urodziny chłopca rodzice podarowali mu krótki łuk i dziesięć strzał. Jego ojciec powiedział
- Jeśli chcesz możesz dzisiaj iść ze mną na polowanie
- Super. Chętnie pójdę. – odpowiedział William
Po drodze natknęli się na małe stadko wilków. William schował się w krzakach i puścił w stronę wilków trzy strzały. Jedno zwierzę padło. Jego ojciec rzucił się na wilki i z wielkim zapałem uśmiercił kilka zwierząt
- Został jeszcze jeden!
William szybko napiął łuk i strzelił. Zwierzę skomląc z bólu upadło na ziemię. Ojciec Williama pozbierał mięso wziął kły i skóry wilków.
- Synu pierwsze polowanie wyszło nam pozytywnie
- Hmmm tato chyba coś słyszałem
W zaroślach coś się poruszyło, ale na szczęście był to człowiek. Tylko, że on chyba nie miał takiego szczęścia bo całe ubranie miał poszarpane, a ręce całe w krwi. Ostatnie słowa jakie z siebie wydusił to
- Ratujcie się! Ten las jest przeklęty! – zaraz potem zginął
Nagle drzewa się poruszyły.
- To pewnie tylko wiatr – powiedział trochę przestraszony William
Ale korzenie drzew wyszły! William i jego ojciec puścili się biegiem w stronę swojej chatki. Drzewa dalej za nimi kroczyły. Zauważyła je matka Williama, a że kiedyś była magiem szybko rozprawiła się z drzewołakami
- Co to było?!- zapytał ojciec Williama
- Drzewołaki – cicho odpowiedziała jego żona – Musimy się stąd wynosić!
- Możesz mi to wszystko wytłumaczyć?!
- Tak. Kiedyś należałam do klasztoru ognia - odpowiedziała Miriam – Ale teraz nie czas na pytania pakuj ekwipunek. Udamy się do miasta, a mianowicie do Balmory . Ojciec Williama Caius spakował kilka rzeczy: trzy butelki many, trzy esencje życia, chłopski miecz, krótki łuk, trzydzieści strzał, trzydzieści sztuk złota, dwa udka kretoszczura, trzy butelki wody i dwa udźce z ścierwojada potem wyruszyli w podróż...
Pracowałem nad tym tydzień. Mam nadzieje, że oceny będą całkiem niezłe
Kozłow:
Pisałeś to tydzień!!!!! Dziennie jedno zdanie, czy jak...... Nie zniechęcaj sie moją oceną.....
Zastrzeżenia:
- Oryginalności za grosz..... Szczególnie na początku.
- motyw z chodzącymi drzewami zerżnąłeś chyba z "Władcy Pierścieni"...
- zanadto szczegółowe opisywanie zdarze. "Marian poruszył sie 2 cm 5 mm na południowy wschód i zobaczył swoim aoaratem wzrokowym 4 osobniki wymairów 1,5m na 3 m. Były to zwierzęta z gatunku Kretoszczur, Rodzina... , Gromada..." - nawiązanie do kawałku o wilkach i o wypuszczaniu kolejno strzał.
- Kobieta - mag <lol2> i do tego była w Klasztorze Ognia . Chyba żartujesz...
krótkie to jakieś i takie rozmemłane... Fabuła jakaś taka .... nie przypadła mi do gustu. Trochę błędów ortograficznych, parę stylistycznych. Może coś dalej z tego będzie.
Na razie ocena to 1,5/10 (jak już mówiłem nie zrażaj się)
Elrond Ñoldor:
Praca ogólnie średnia, chyba nie ma błędów. Wątek jest troche wciągający, jednak do najleprzych nie należy.
Drzewołaki, jako nazwa kojarzy mi sie z jakimiś małymi drzewkami, a nie z ogromnymi drzewami, mógłbyś nazwać tą prace "Drzewce". A i jeszcze jedno, nigdy nie widziałem kobiety maga, jak kobieta mogła być w klasztorze, przecież by jej nie wpóścili ze względy na mężczyzn, których by rozpraszała swoją obecnością.
I wogóle to czemu, jak juz w nim była, opóściła go, przecierz mag to powarzana osoba, na równi z paladynem czy innym wojem. Przecierz mogła nadal używać magii.
To taka moja ocena tego opowiadania, i ocena ogólna jak na pierwszy rozdział 2/10.
Zobaczymy dalsze rozdziały...
EDIT:Coś mi sie wydaje że ciebię za dobrze oceniłem....
Zaniżam...
Niro:
--- Cytuj ---Pracowałem nad tym tydzień
--- Koniec cytatu ---
Ekhm... Ja, gdybym pracował nad opowiadaniem tydzień to nieskromnie przyznam, że byłoby o wiele więcej opsisów (których tutaj w ogóle nie było).
--- Cytuj --- Super
--- Koniec cytatu ---
Wiesz... raczej nie uważam, że w realiach gothicowych ludzie mówiliby super. Zwracałem na to uwagę Lordowi Sado i zwracam teraz uwagę sobie. Zresztą widziałem już taką fabułę (a'la idzie biedny ojciec i biedniejszy syn i polują na wilki, a w domu mieli cały arsenał).
--- Cytuj ---- Tak. Kiedyś należałam do klasztoru ognia - odpowiedziała Miriam
--- Koniec cytatu ---
Co jak co, ale kapłaństwo to jedna z najbardziej męskich zawodów świata i nie widzi mi się kobieta, która należy do klasztoru. Zresztą napewno inspirowałeś się Madzią z Marantu :P Dodatkowo nie odchodzi się z klasztoru. Jak już piszesz coś o gothicu to trzymaj się realiów.
--- Cytuj ---Ratujcie się! Ten las jest przeklęty! – zaraz potem zginął
--- Koniec cytatu ---
Ginie to się na wojnie, podczas katastrofy, a nie od ran. Bardziej tutaj pasuje 'wyzionął ducha' lub 'umarł'.
Drzewołaki to brzmiało, jakbyś chciał napisać komedię. Jest to co prawda komedia, a nawet tragikomedia. Ogólnie rzecz biorąc - opisów nie ma. Powtarza się ciągle imię William (Sir_William?). Używaj synonimów np. syn, chłopak. Piszesz coś o jakiejś niezbadanej świątyni i kończysz zdanie nie rozwijając wątku. Cóż, pewnie ta sprawa będzie poruszana w następnych częściach (w co wątpię, bo w końcu rodzinka ucieka). Pomyśl też o opisach walki, nie mówię to o takich rodem z Wiedźmina, ale przynajmniej je napisz w przyszłości.
Ogólnie to - 1/10, bez wachania stawiam. Gwiazdki wystawię jak skończysz.
Sado:
Dwaj poprzednicy mnie rozmieszyli... gdyż opowiadanie jest żałosne!
Szcze mówiąc 4-3 klasista napisałby coś lepszego w 1 dzień. Cóż przechodzimy do szczegółów:
1. Oryginalnośc. Coś mi się zdaje (Ba! Jestem pewien), że gdzieś czytałem, o tym że jakiś chłopak dostał łuk na urodziny i psozedł polować razem z ojcem. Brak Oryginalności. Drzewce, cóż, tu nie jest aż tak okropnie. Ale oryginalnośc także nie ma
2. Błędy. Piszemy "mięli". Jest jeszcze trochę powtóezeń
3. Opisy. Tam gdzie nie powinno ich być za dużo, jest ich za dużo, tam gdzie powinno ich być dużo, w ogóle nie ma... n/c
4. Fabuła. Muachachacha. Po pierwej. Kobieta NIE MOGÂŁA BYĂ MAGIEM. Widziałeś w Gothicu, aby jakąś kobietę wpuszczono do straży, BA! co dopiero do magów. To był męski zawód. Nie nastała jeszcze emancypacja :D.
W ogóle... opowiadanie jak dla mnie okropne. N/c. ALe nie zniechęcaj się, bo widywałem o wiele gorsze
-1/10
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej