Autor Wątek: Historia o Rangusie  (Przeczytany 8844 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kozłow

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1717
  • Reputacja: 382
  • Płeć: Mężczyzna
  • Acid Rain!
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #20 dnia: 15 Marzec 2007, 20:35:37 »
Ok zaczynamy...

Po pierwsze
"z poza" chyba już kiedyś zrobiłeś ten błąd... powinno być "spoza"

Po drugie
"terytorii" powinno być "terytoriów"

Po trzecie
Cytuj
przeciął bestię od tyłu. Ork z mieczem w brzuchu
ciął jakby coś. Jakby przeciął, to ork nie miałby miecza w brzuchu, tylko leżałby rozpołowiony

Po czwarte
"na prawdę" razem powinno być

Po piąte
Cytuj
na oko około
Albo na oko, albo około, po co dawac dwa równoznaczne pojęcia po sobie?

Po szóste
Cytuj
- Nie potrzeba mi, aż tyle tego
Jezu nie wziął 150 bryłek rudy, 10 wilczych skór?? Zgłupiał czy go po walce zamroczyło....

Fajna część, Fabuła się powoli rozkręca, Tylko niech będzie dalej oryginalnie prosze cię...
I powiem, że Diego nieźle tu kogoś wykiwał.... Zgranął kupę hajsu, a Ragnus nic.... prócz halabardy.
Ocena: 8/10
« Ostatnia zmiana: 15 Marzec 2007, 20:36:51 wysłana przez KOZÂŁOW »

Offline Darkon

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 393
  • Reputacja: 0
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #21 dnia: 15 Marzec 2007, 21:17:06 »
Po 3 - powinno być przebił, wiec i ty zrobiles tutaj maly bledzik;p
Po 6 - a po co mu? Rangus w moim zalozeniu jest uczciwym, cichym czlowiekiem, ma juz sporo rudy, a nie potrzeba mu jakichs wielkich lupow zgarnac.

Reszta - prawda

Zadanie Thorusa

Po pewnej chwili, kiedy był już przy scieżce obok rzeki usłyszał charakterystyczne bzyczenie

- Krwiopijca - pomyślał

Szybko przeturlał się w stronę wielkiego głazu i schował się za nim. Nie mylił się - zbliżała się tu sporych rozmiarów szarańcza. Pewnie i by sobie poradził, ale wolił nie ryzykować z dzikimi zwierzętami zamieszkującymi Kolonię. Kiedy wszystkie przerośnięte owady oddaliły się na bezpieczną odległość, Rangus wyszedł zza kamienia i pewnym, szybkim krokiem ruszył do Obozu. Wtedy zza drzewa wysunęli się dwaj ludzie w poszarpanych zbrojach, wykonanych najwidoczniej z jakiegoś mało wytrzymałego drapieżnika.

- Dawaj wszystko, co masz - rozkazał jeden z rabusiów
- Zmuś mnie - odpowiedział pewnie Rangus - wiedział, że z takimi jak oni, nie da się normalnie rozmawiać

Rabusie wyciągnęli swoje pałki, zaś Rangus dobył swojej halabardy, (co go zdziwiło - miał 15 lat, a dobywał już niejednego miecza, a nawet potężnego oręża, jakim ona jest) którą nosił na plecach. Obaj napastnicy ruszyli z dzikim okrzykiem na młodego skazańca, zaś ten przeturlał się do przodu i gdy ci byli jeszcze ustawieni do niego tyłem wziął zamach i zadał im potężny cios z swojej nowej broni. Bandyci jękneli z bólu i próbowali obejść Rangusa. Ten jednak, nie czekając na ich atak, sam ruszył z swoją halabardą na jednego z nieprzyjaciół i powalił go druzgoczącym ciosem, jaki mu zadał. Ostatni rzucił się do ucieczki lecz Rangus szybko pochwycił łuk i kilka strzał z ciała drugiego bandyty, napiął cięciwe i wystrzelił prosto w głowę uciekiniera. Rabuś bezwładnie upadł na ziemię półtora metra dalej od swojego kompana. Waleczny wojownik, jakim okazał się Rangus zatrzymał łuk, wziął cały kołczan ze strzałami z pleców jednego z bandytów i dokładnie ich przeszukał. Znalazł kilka bryłek rudy, jakiś pierścień i trochę prowiantu. Po założeniu świecidełka poczuł nagły przypływ energii, od razu ocenił, że artefakt, który ubrał dodaje sił.
Po chwili skierował swe kroki z powrotem w stronę Obozu. Kiedy znalazł się już za murami obozowymi przypomniał sobie, że powinien porozmawiać z Thorusem o Bloodwynie i dołączeniu do Cieni. Ruszył jeszcze raz do swojej chaty - wypił kilka szklanek wódki i zjadł kawałek sera. Następnie wyszedł z swojego domostwa i ruszył pewnym krokiem do Thorusa.

- Witaj, Thorusie - zaczął Rangus
- Niech zgadnę - moje poparcie - odparł Thorus
- Nietylko - mianowicie mam pewien problem z Bloodwynem i chciałbym go rozwiązać
- To się go pozbyj
- Drobna sprawa - strażnik
- Więc oczekujesz, że jeśli zrobisz coś dla mnie, to problem zniknie?
- Tak, ponadto nie zapominajmy jeszcze o twoim poparciu
- Widzę, że już zaczynasz się oswajać z srogimi prawami Kolonii, gratuluję, ale teraz moje zadanie. ÂŻeby udowodnić swoją wartość musisz się kogoś dla mnie pozbyć.
- Kogo? - Rangus przyzwyczaił się już, że, żeby przeżyć, nie uniknie morderstw
- Myśliwego Harsona, rozbił obóz niedaleko południowej bramy, a dokładniej zaraz koło tamtego wejścia na terytoria Orków. Po wykonaniu roboty możesz sobie przywłaszczyć jego trofea - wszystko oprócz jednego. Naramiennik orkowego wojownika - to masz mi zwrócić. Ma specjalny kolec, w którym jest coś mojego....
- W takim razie, do zobaczenia wieczorem - powiedział z uśmieszkiem Rangus, poczym ruszył do południowej bramy drogą Areny, by porozmawiać jeszcze z Angarem. Po niecałej minucie był już zaraz koło areny. Angar uprzedził go i powiedział:

- Trochę ci spieprzyła się robota, Diego mi opowiedział, ale zrobiłeś co ci mówiłem - dlatego jestem ci wdzięczny i masz mój głos. A teraz idz, wiem, że teraz masz dużo na głowie.

Więc Rangus pożegnał się i ruszył w stronę gruzowisk, które stanowiły drugą drogę do południowej bramy. Kiedy był już za obozem, rozejrzał się - już z okolic bramy było widać okazałe obozowisko zaraz przy scieżce, która widocznie była drugim wejściem na terytoria Orków. Ruszył w tamtą stronę i gdy był już przed obliczem myśliwego spytał:

- Ty jesteś Harson?
- Tak, to ja - odpowiedział mężczyzna
- Pozdrowienia od Thorusa - powiedział Rangus wyciągając swą halabardę

« Ostatnia zmiana: 20 Marzec 2007, 12:46:30 wysłana przez ÂŁukasz_1 »

Forum Tawerny Gothic

Historia o Rangusie
« Odpowiedź #21 dnia: 15 Marzec 2007, 21:17:06 »

Offline Darkon

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 393
  • Reputacja: 0
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #22 dnia: 04 Kwiecień 2007, 22:47:37 »
Dziwny skazaniec

Rangus wstał, rozprostował się i podszedł do zakurzonego stolika. Zjadł kawałek sera i wyszedł z swojej chaty. Skierował się ku północnej bramie i pomknął przez rzekę do Miejsca Wymian. Tak jak mówił Rączka - kręcił się tu Jarvis. Rangus podszedł i zapytał:

- Ty jesteś Jarvis?
- Tak, to ja, a co?
- Chciałbym się przyłączyć do Cieni.
- Hmmm mam dla ciebie pewne zadanie.
- Mów dalej
- Coś tu grasuje. Jakieś wyrośnięte zwierzątko. A do tego zjada nowych. Trzeba się tego pozbyć, tylko, że nie mogę się stąd ruszyć bez pozwolenia Thorusa.
- I mam to zabić. Podejrzewasz gdzie jest legowisko tego czegoś?
- Według mnie to coś na prawdę sporego... Cieniostwór... A one lubią siedzieć w grotach.
- Cieniostwór? Niezle... Ale dobra, sproboje znalezc to bydlę - powiedział Rangus i pożegnał się

Rangus dokładnie sprawdzał każdą nierówność na każdej skale, ale bez skutku - żadnego przejścia, żadnej jaskini. W końcu podszedł do dziwnego, wysokiego głazu. Za głazem były dość dziwnie ułożone liście. Rangus podszedł do nich i po chwili odkrył dziurę. Zgarnął liście i przecisnął się.

- Hmmm, Cieniostwór nie zrobiłby sobie takiej kryjówki. - pomyślał i ruszył w głąb dziwnej jaskini.

Po chwili poczuł uderzenie w głowę i upadł na ziemię. Obudził się i rozejrzał. Przed nim stał chudy mężczyzna ubrany w skórzaną zbroję. Mamrotał coś pod nosem i zerkał na Rangusa.

- To jakiś szaleniec. - pomyślał Rangus

W końcu dziwny człowiek podszedł do młodego skazańca i powiedział:

- Wysłał Cię ten strażnik, co? Myśli, że to ja, robię coś nowym

Rangus dostrzegł kawałek belki i dalej patrzył na rozmówcę.

- Omówimy to z Jarvisem - powiedział i cisnął w chudego mężczyzne kawał drewna

Dziwny skazaniec zemdlał. Rangus podniósł nieprzytomnego człowieka i powlókł go do Jarvisa. Gdy był już na miejscu opowiedział strażnikowi tą dziwną historię.

- Dziwne. Musze sobię z nim pogadać jak sie obudzi - nie znam go i nie wydaje mi się, żeby to on zjadał nowych, ale może coś wie, jeśli zrobił sobie tutaj kanciapę. W każdym razie przydasz się Obozowi. Ja jestem za przyjecięm cię w nasze szeregi.
- Dzięki, ja wracam już do Obozu, niebezpiecznie tutaj - pożegnał się Rangus i ruszył w stronę obozu

Offline Darkon

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 393
  • Reputacja: 0
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #23 dnia: 19 Kwiecień 2007, 16:49:23 »
Witam spowrotem, znowu zajalem sie pisaniem tych krotkich opowiadan o walecznym wojowniku jakim jest Rangus ;) Bede pisal po kilka rozdzialow, zeby juz nie denerwowac moderatorow tymi krotkimi rozdzialami - lekkim spamem ;P Oprocz tego za jakis czas zaczne pisac rowneiz drugie opowiadanie, ktore bedzie opowiadalo o tym jak Orkowie przejeli Khorinis po wyjezdzie Bezimiennego (cala wyspa), bedzie sie to skladalo z jakichś 10 części (za pewne) :) Oprocz tego, lekko zaniedbalem rowniez Marant, wiec sie postaram wziac w garsc. A oto i kolejne rozdziały:


Test Zaufania

Rangus leżał właśnie w łóżku. Nie chciało mu się wstawać, ciągle czuł ostry ból, odkąd znokautował go ten dziwny skazaniec. W pewnym momencie do chaty wszedł Diego. Zerknął na Rangusa i spytał:

- Jak tam głowa?
- Skąd wiesz?
- Jarvis mi opowiedział, ale nie tylko po to tu przyszedłem
- Hmm?
- Przekonałeś wystarczająca ilość osób...
- Więc mogę już przejść Test Zaufania?
- Tak, możesz
- Zamieniam się w słuch
- Tylko to nie mój pomysł, od razu mówię. Gomez kazał mi się rozprawić z nowym obozem w Górniczej Dolinie.
- O nie, nie będe mordował całego obozu niewinnych ludzi! Już i tak się wstydzę, że zabiłem tyle osób... Ta Górnicza Dolina stopniowo zrobiła ze mnie już potwora.
- Sęk w tym, Rangus, że ta misja nie polega na mordowaniu ludzi. Nie pod tym względem jest chora. Chore jest to, że to obóz... Orków...
- ORKÓW?!
- Tak...
- Mam wyrżnąc cały obóż Orków?! Chybaś zgłupiał! To samobójstwo...
- Wiem... Ale Gomez mi kazał to komuś przydzielić w ramach Testu Zaufania. I nie robisz tego sam. To twój wspólny Test Zaufania z Lasuarem.
- O ku***... Gdzie jest ten obóz i ilu jest Orków?...
- Tego też nie wiemy. Wiemy tylko o samym obozie, ale nie będe ci już opowiadał całej historii o starym Duralu.
- No, ja pie*****! Co na to Lasuar?!
- Zachował się podobnie jak ty... Słuchaj, co ja ci zrobię? Po prostu tak musi być... Poczekaj na Lasuara, w końcu wraca tu na noc zazwyczaj i pogadajcie, co zrobicie. Ja muszę już iść. - pożegnał się Diego po czym wyszedł z chaty.

Rangus siedział na łóżku i patrzył się na ścianę. Po kilku minutach zerwał się na nogi i z całej siły kopnął pobliski stolik. Stary, wybrakowany mebel pod wpływem silnego ciosu z dużym hałasem spadł na ziemię i "lekko" się poturbował. Popatrzył na swoją "ofiarę" i wyszedł z chaty. Wiedział, że musi najpierw zlokalizować obóz i dowiedzieć się wiecej o jego liczebności. Wrócił się do swojej starej chałupy, wziął troche rudy i ruszył na plac targowy szukać jakiegoś "zwiadowca do wynajęcia"


Mijały godziny, lecz na placu targowym nikt nie był chętny na coś takiego. Nie ma się co dziwić, misja była misją samobójczą. Potrzebował kogoś zręcznego, zwinnego, jakiegoś doświadczonego złodziejaszka. Po chwili przypomniał sobie o Rączce i pomknął do jego chaty. Kiedy był już przed chatą zręcznego Cienia i wytłumaczył mu wszystko ten odpowiedział:

- Wiesz, stary o Teście Zaufania nie można gadać! Ja cię nie wydam, ale na placu targowym nie wspominałeś, iż jest to właśnie ten Test?
- Nie
- Dzięki Innosowi. Nie mogę wam pomóc tak, ale w innej sprawie. - powiedział Rączka i na chwilę wszedł do swojej chaty.

Po chwili wyszedł z zaklętym orężem, który tak niedawno Rangus dla niego zdobył i powiedział:

- Trzymaj, przyda Ci się. A Lasuar jest też zręcznym, łebskim chłopakiem, jeśli chodzi o zwiad, radzę ci właśnie z nim pogadać - powiedział oddając magiczny miecz w ręce Rangusa

Rangus podziękował i pożegnał się z Rączką, a następnie ruszył do chaty.

- Boże, że też nie pomyślałem o Lasuarze, on się do tego nadaje idealnie. - myślał.=

Na Lasuara musiał czekać długo, ten zachwianym krokiem wszedł do chaty.

- Co jest?
- Walka z Gornem i trochę alkoholu. Gość ma niezły cios i wątrobę zresztą też. Słuchaj...
- Tak, słyszałem. Słuchaj, myślę, że ty powinieneś znalezc ten obóz. Jesteś szybki, zręczny i sprytny. Mnie wyczują na kilometr
- Też tak uważam, tylko, co dalej?
- Nie wiem, będziesz musiał sprawdzić ile ich jest, gdzie dokładnie są, a potem się zastanowimy...
- Dobra, słuchaj, ja muszę się położyć, rano się zajmiemy działaniem. - powiedział i rzucił się na łóżko w rogu chałupy.

Rangus zjadł bochenek chleba i położył się spać. Rano, rozejrzał się w około - ani śladu Lasuara. Jednak po chwili dostrzegł kawałek papieru i pospiesznie napisane: "Wybyłem poszukać obozu Orków, do zopaczenia na pogrzebie, bądz w obozie". Rangus uspokoił się, założył swoją skórzaną zbroję oraz nowo nabytą kuszę, którą dostał wczoraj od jakiegoś kupca na placu targowym. Poza tym wsunął za pazuchę miecz z magicznej rudy i ruszył na plac targowy, z zamiarem wypaleniu kilku skrętów i zerknięciu na bronie. Było już południe. Rangus poszedł przez południową bramę coś zjeść z dala od tysięcy broni i na dłuższą metę okropnego zapachu wypalanych skrętów bagiennego ziela. Po zjedzeniu kilku udek z ścierwojada, miał już wracać do obozu, gdy zobaczył Lasuara. Biegł w pełnym pośpiechu i machał ostrzegawczo rękami. Po chwili zza wąwozu prowadzącego na terytoria orków wychyliło się kilku orków, którzy najwidoczniej gonili Lasuara.
Rangus wyciągnął kuszę i szybko puścił w stronę orków kilka bełtów. Jeden z Orków padł z dzikim jękiem na ziemię, ale reszta dalej goniła za Lasuarem. Rangus wystrzelił kolejne bełty - chybił. Dwaj pozostali Orkowie dalej gonili za kandydatem na Cienia. Strażnicy, którzy najwyrazniej zobaczyli zielonoskórych napastników zamknęli południową bramę i patrzyli przez kraty na walkę pomiędzy dwoma ludzmi, a dwoma ryczącymi bestiami. Rangus wyciągnął miecz i powalił jednego z orków, którzy byli dalej w biegu (Lasuar był już przy bramie, a orkowie zostali w tyle)... Ostatni rzucił się z dzikim rykiem na Lasuara, lecz Rangus "pociął" jego zapał. Zielonoskóra bestia upadła na ziemię. Obóz ponownie został otwarty i Rangus wraz z przyjacielem weszli do środka.


Drugi rozdział byłem już zmuszony pisać w pośpiechu, więc sorry za lekko nudnawą walkę i dość idiotyczne synonimy w niektórych wypadkach

Offline Kozłow

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1717
  • Reputacja: 382
  • Płeć: Mężczyzna
  • Acid Rain!
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #24 dnia: 19 Kwiecień 2007, 23:05:43 »
Ahhh brakowało mi Rangusa... Jedziemy z tym węglem...

Po pierwsze
Cytuj
Tylko to nie mój pomysł, od razu mówię. Gomez kazał mi się rozprawić z nowym obozem w Górniczej Dolinie.
- O nie, nie będe mordował całego obozu niewinnych ludzi!
PFFFFFFFFFF....... Większej herezji to nei słyszałem.... Rzeczywiście w Kolonii byli przecież sami uczciwi ludzie, a najbardziej w Nowym Obozie. (Lol to było chyba największe skupisko bandyctwa i szujostwa z całej Górniczej Doliny..) chodziło ci chyba o nowo powstały obóz, więc tak trzeba było napisać.

Po drugie
Czyste samobójstwo to ma być test zaufania? Chyba test - "Jak przeżyjesz to dołączysz"

Po trzecie
Cytuj
Stary, wybrakowany mebel pod wpływem silnego ciosu z dużym hałasem spadł na ziemię i "lekko" się poturbował. Popatrzył na swoją "ofiarę" i wyszedł z chaty.
Kto popatrzył?? Stolik? Stylistyka panie ÂŁukasz_1, stylistyka...

Po czwarte
Cytuj
(...) i wyszedł z chaty. Wiedział, że musi najpierw zlokalizować obóz i dowiedzieć się wiecej o jego liczebności. Wrócił się do swojej starej chałupy (...)
Wyszedł po to, żeby wiedzieć, że musi zlokalizowac obóz i dowiedzieć się więcej o jego liczebności. Kiedy już to wiedział, wrócił do chaty... Hehehe mógł zostać....

Po piąte
Cytuj
jakiegoś "zwiadowca do wynajęcia"
Pozwólmy odmienić ten wyraz użyty w dopełniaczu. Więc mianownik będzie brzmiał "zwiadowc"? Powinno być "zwiadowcy do wynajęcia"

Po szóste
Cytuj
do zopaczenia na pogrzebie
Zobaczenia nie "zopaczenia". I dlaczego na pogrzebie? Nie rozumiem...

Po siódme
Cytuj
(...)nowo nabytą kuszę, którą dostał wczoraj od jakiegoś kupca na placu targowym.
Nabyć znaczy coś kupić za pieniądze, wiec te słowo w kontekście do dalszej części zdania jest niepoprawne. Powinno być nowo otrzymaną. (A tak w ogóle to lol kupiec rozdaje na prawo i lewo kusze. Co on matka Teresa?)

Po ósme
Cytuj
z zamiarem wypaleniu kilku skrętów
"wypalenia kilku skrętów", nie "wypaleniu".

Po dziewiąte
Cytuj
z dala od tysięcy broni
Eeee.... Hmmm.... tysięcy.... Wątpię czy w starym obozie było tysiące broni....


No dobrta starczy. Nie wymieniałem błędów interpunkcyjnych bo bym spamił... Częśc fajna, lecz zabłędziona (neologizm  ). Rozwijaj stare ątki, a nie wyciągasz ciągle nowe. Stylistyka się poprawia, chociaż tutaj trochę cienko. Czekam na kontynuację.
Ocena: (mógłbym dać 1/10, za 9 błędów, ale nie :D) 5/10






Offline Darkon

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 393
  • Reputacja: 0
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #25 dnia: 20 Kwiecień 2007, 16:44:58 »
Musze przyznac ze brakowalo mi rowniez tego sprzeczania sie o bledy z toba i pisania glownie dla ciebie tego opowiadania, ktore jest no "debiutanckim" na tym forum.




1. Fakt, ale niektórzy mają jakieś szczątki sumienia, tymbardziej na początku. Rangus jest taką postacią:) Napisałem - NOWY obóz.
2. Na nich padło, nigdy się nie dowiemy jak wyglądały inne testy zaufania. Mogły się o wiele różnić od tego dla Bezimiennego.
3. Fakt, niedociagniecie... :P
4. xDDDD Na prawde fajny blad wylapales, widocznie przez przypadek powtorzylem to samo ;) Ale jednak nie jest to blad - pozniej jest napisane, iz  wrócił, wziął trochę rudy i pomknął na plac targowy.
5. Przyznaje się do błędu ;)
6. Literówka. ÂŁatwo zgadnąć dlaczego "albo na pogrzebie" - miał zlokalizować i przyjrzeć się obozowi bestialskich orków z GD.
7. Zle dopasowane słowo - faktycznie
8. Jak w piątym....
9. Kiedy był to jedyny obóz - na pewno był o wiele potężniejszy, warowniejszy, a ludność była liczebniejsza.

Pomoc Thorusa

- Dzięki.... - zaczął Lasuar
- Tak, tak, znalazłeś obóz?
- No więc, sądze, że tak - znalazłem
- Gdzie?
- Przeszedłem przez rzekę, tam, tą która płynie nieopodal południowej bramy. Przeszukałem po cichu las, i zauważyłem dziwną poświatę przy brzegu tego wzgórza nad bagnami. Przyjrzałem się temu z bezpiecznej odległości i było tam coś na kszałt obozu. Tylko intryguje mnie lekko ta poświata... Wręcz czułem energię, emanującą z tego miejsca.
- Dobra, teraz powiedz co tam zobaczyłeś, w tym obozie, i skąd gonili cię Orkowie.
- No zródła tej energii nie znalazłem, ale było tam z kilkadziesiąt Orków. Wygląda na to, że na coś się szykują. Mam dziwne myśli, iż zaatakują w końcu Obóz...
- Ale to i tak nie wyjaśnia, skąd za tobą ta pogoń!
- Właśnie, jak już miałem podejść bliżej, by sprawdzić co to za... W sumie to nawet nie wiem co to jest! Magia jakaś pewnie... Nieważne, dostałem czymś w głowę. Jak się obudziłem, to nie było zbyt ciekawie - przede mną zebrali się niezbyt przyjacielscy zielonoskórzy... Chyba czają się też gdzieś w lasach...
- Kur**, co Diego sobie myśli?! Mamy w dwójkę rozpieprzyć mini - armię tych bestii?! Może jeszcze odbijmy całe terytoria tych dupków!
- Uspokój się, Rangus...
- Oj nie! Idę poszukać Diego! Na pewno w dwójkę nie pójdziemy na ten pier**** obóz! - powiedział na koniec Rangus po czym wypadł z chaty

Szukał przywódcy Cieni już kilkanaście minut - ale bez skutku. W końcu podszedł do Thorusa i zapytał:

- Gdzie jest Diego?!
- Uuuu, ktoś tu jest zdenerwowany, czego od niego chcesz?
- Chcę pogadać z nim o moim Teście Zaufania, co tobie, do tego?
- Gadaj, co masz zrobić, i co chcesz.
- Mam wraz z Lasuarem rozgromić obóz Orków!
- Hmmm, podobasz mi się, przydasz mi się jeszcze żywy. Gadaj gdzie obóz, podeślę wam grupę kilku najlepszych strażników.
- Na wzgórzu, nad bagnami.
- Dobra, jutro wieczorem, będą w tamtejszym lesie. Diego się o tym nie dowie, o to się nie martw.

Rangus szybko się pożegnał i ruszył w stronę swojej chaty, poinformować Lasuara o niespodziewanej pomocy przywódcy Strażników. Wpadł do chaty, spojrzał na swojego przyjaciela i powiedział:

- Załatw sobie dobrą broń i jakąś zbroję. Spotykamy się w tamtejszym lesie jutro wieczorem
- Chcesz we 2 atakować ten obóż?!
- Nie we dwójkę - Rangus uśmiechnął się i wyszedł przygotować się do walki poprzez kilka pojedynków na arenie


Atak

Była noc. W lesie koło bagien zbierali się najlepsi, najwaleczniejsi strażnicy z Obozu. Byli tutaj w jednym celu - zlikwidowania obozu Orków. Nie wiedzieli czy przeżyją, nie chcieli o tym myśleć. Z daleka było widać dwie postacie. Nadchodziły wolnym, dumnym krokiem, by za chwilę poprowadzić tych strażników na ten straszliwy bój. Rangus skierował się na przód i przemówił do "swoich" żołnierzy:

- Dobra, słuchajcie. Nie będe owijał w bawełnę - jest możliwe, że przegramy tą walkę. Jest ich o wiele więcej, i są od nas więksi i silniejsi. Tylko, że my jesteśmy znacznie sprytniejsi i mądrzejsi od tych bestii! Na początek trzeba ich zaatakować z dystansu - kuszami, łukami, czy co tam macie. Orkowa broń ogranicza się w tym wypadku do ich sztandarowych toporów, więc zanim dotrą tutaj z toporami - połowa z nich zginie pod falą naszych strzał i bełtów! Nie ma na co czekać, więc zbliżmy się jeszcze o kilka kroków, by widzieć te bestie i zacznijmy strzelać!

Po tej krótkiej egzorcie dzielni ludzcy wojownicy ruszyli na przód i wyciągneli swoje łuki i kusze. Po kilku sekundach pierwsza salwa ugodziła w stronę orkowego obozu. Było słychać straszliwy ryk dochodzący stamtąd - widocznie już kilka bestii padło ofiarą śmiercionośnej walki dystansowej. Po kilku sekundach słyszalna poprzez świst powietrza nastąpiła druga salwa - znowu mogło się usłyszeć ten nieludzki wrzask, tymrazem jeszcze głośniejszy. Orkowie chwytali jak najszybciej za swoje toporki i już małymi grupkami ruszali do ataku na groznych najezdzców. Orkowie padali za nim dobiegali do przeciwników, ale już po chwili natarli na ludzkich napastników wielką chmarą. Nie było szans, by zestrzelic ich wszystkich, więc wszyscy chwycili za swój oręż i biegli w stronę Orków. Kiedy ludzie i zielonoskóre bestie natarły na siebie, co chwilę słychać było głośny ryk umierającego Orka, bądz wrzaski konających ludzi. Rangus, który jeszcze chwilę próbował trafiać Orków przez swoją kuszę, poddał się i wyciągnął zza pazuchy swój magiczny miecz i ruszył na zielonoskórych. Coś sprawiało, iż miecz był jeszcze potężniejszy niż w rzeczywistości jest. Jeden celny cios  tym magicznym orężem, powodował, iż Orkowie z impetem spadali do tyłu. Faktycznie czuć tu było prawdziwą moc, która widocznie emanowała z obozu Orków. I to coś znacznie wpływało na magiczną rudę. Napastnicy z Obozu przegrywali. Orków przybywało, a oni byli bezsilini wobec ciągłych ataków tych barbarzynśkich wojowników. Rangus poczuł, iż to, co zaraz polepszy wpłynie na walkę... Z całej siły wbił do ziemii swój magiczny miecz. Potężna fala energi przepłynęła przez najbliższe okolice. Ludzie i Orkowie z całej siły opierali się falom magicznej energii, ale ci drudzy, widocznie mniej odporni na tą magię, dosłownie wylatywali w powietrzę roztrzaskując się po upadku. Drzewa z najbliższych hektarów pobliskiego lasu, zarówno jak i obóz orków doznały poważnych zniszczeń. Po chwili fale magicznej energii ustały i rozległ się ostatni huk. Coś dziwnego się działo. Tym razem Orkowie po prostu umierali ugodzeni ostatnią chmarą magicznej mocy. Po chwili huk całkowicie ustał i Rangus wreszcie mógł wyciągnąć z ziemii swój miecz. Ciała Orków poniewierały się po całej okolicy. Na chwilę wszyscy milczeli. Wreszcie Lasuar zaczął:

- Na Innosa, Rangus, co ty do ku*** zrobiłeś?! To ich wszystkich, po prostu....
- Nie wiem! Coś mi kazało użyć tak tego miecza!
- I dobrze! Tak to byśmy już wszyscy zdechli! - krzyknął któryś strażnik
- Dobra, dobra, idziemy jeszcze do Obozu zajrzeć, czy wszyscy nie żyją i co tam dokładnie jest. To jest miecz z magicznej rudy. Ale nawet ona sama w sobie nie ma takich możliwości! Tutaj jakaś magia panuje! - wykrzyczał Rangus i skierował się wraz z resztą do obozu Orków

W Obozie jak i koło niego również poniewierały się dziesiątki ciał tych zielonoskórych bestii. W końcu doszli do centrum obozu. Leżały tu ciała kilku Orków, którzy najwidoczniej słuchali nauk - przed nimi spoczywało ciało Orka, który sądzac po dziwnym "ubiorze", jeśli można tak nazwać kilka piórek i kawałki szaty, wyglądał  na szamana. Jednak właśnie z tej okolicy najsilniej emanowała ta dziwna magiczna poświata, którą widzieli, i która najprawdopodobniej wpłynęła na działanie miecza Rangusa. Po kilku minutach drogi dotarli do zrodla - dziwnego artefaktu, który spoczywał na jakimś starym piedestale. Jeden ze strażników podszedł i już chciał wziąśc artefakt, gdy Rangus go popchnął.

- ÂŻyć się nie chcę?! To coś pomogło nam rozgromic armię orków, więc tego nie dotykaj, idioto! - krzyknął przyszły Cień

Strażnik odsunął sie na bok i pod nosem klnął na niewiadomo co. Rangus i Lasuar wraz z przeżyłymi strażnikami przeszli się jeszcze raz po obozie, ale nie znalezli już nic ciekawego. Na rozkaz przyszłych Cieni strażnicy zebrali się przed nimi w centrum obozu... no, byłego obozu Orków.

- Dobra, pokazaliśmy Orkom, kto tu rządzi. Ilu strażników poległo? - zaczął Rangus
- 4 - powiedział jakiś strażnik
- Dobra, jakoże nikt o tym nie ma wiedzieć, pochowajcie ciała koło jakichś jaskiń. Sami szybko idzcie do zamku, wymiencie zbroje i wyleczcie rany, żeby nie było żadnych podejrzeń. Jak coś mówcie, że jakaś większa grupa rabusi kręciła sie koło Obozu. No, na co się gapicie? Rozejść się i odwalić resztę roboty - dokończył Rangus




Offline Kozłow

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1717
  • Reputacja: 382
  • Płeć: Mężczyzna
  • Acid Rain!
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #26 dnia: 24 Kwiecień 2007, 13:00:17 »
Zaczynamy...
"Pomoc Thorusa"
Część świetna. Jedna z tych, które najbardziej mi się podobały. Dialogi wypełniają jej większą część, ale są świetne (według mnie). Musze jedną rażącą rzecz wspomnieć. Test Zaufania mamy chyba wykonać sami bez niczyjej pomocy. A Thorus dowiedziawszy się daje nam bez żadnego porozumienia z Gomezem najlepszych strażników. W ogóle od początku nie podobało mi się te zadanie od Diega. Jeżeli chce nas tak abrdzo zabić to dlaczego po prostu nie dźgnie nas mieczem?
Ocena części: 9+/10

"Atak"
Po pierwsze
Normalnie lol.... Rangus przemawia do swoich "żołnierzy" ???!!! Hahaha to mnie rozbawiłeś. Akurat strażnicy ze Starego Obozu posłuchaliby gówniarza nie należącego nawet do Cieni  
 
Po drugie
Cytuj
połowa z nich zginie pod falą naszych strzał i bełtów!
Hmmm.... To ile było tam tych strażników? 200??

Po trzecie
Cytuj
próbował trafiać Orków przez swoją kuszę,
Przez kuszę się trafia?

Po czwarte
Cytuj
poddał się i wyciągnął zza pazuchy swój magiczny miecz i ruszył na zielonoskórych.
poddał się, wyciągnął itd... jeżeli chcesz użyć dwa razy 'i" zastąp pierwsze z nich przecinkiem.

Po piate
Cytuj
spadali do tyłu.
Spadać można skądś a nie do tyłu.

Po szóste
Cytuj
Rangus poczuł, iż to, co zaraz polepszy wpłynie na walkę...
Polepszy???

Po siódme
LOL.... mieczyk od Fiska a moc jak urizel, jeżeli nie większa... Ale to pewnie za sprawą tego zcegoś w obozie orków.

Po ósme
Cytuj
- 4 - powiedział jakiś strażnik
hahah ale ogrom w walce poległo... Kilkadziesiąt orków wyległo a tu tylko 4 zginęło <lol2> Czy każdy ze Strażników miał Uriziela i zbroję z płytek pełzacza?

Po dziewiąte
Na koncu lol. Sytuacja nierealna całkowicie. strażnicy słuchają gówniarza... Co z tego ze miał super miecz... prędzej by go zabili i ukradli miecz, a nie go słuchali...

Mimo dużej liczby błędów część fajna. Opis bitwy niczego sobie, chociaż mógłbyś opisać jak wyglądał obóz orków i jego otoczenie. Ogólnie piszesz coraz lepiej, mniej błędów stylistycznych. Ale i tak króciutko jak na bitwę. Mogłeś się rozpisać
Ocena: 9.5/10



Offline Darkon

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 393
  • Reputacja: 0
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #27 dnia: 02 Maj 2007, 14:01:08 »
Rangus obudził się. Wstał z łóżka - po wczorajszej bitwie był cały obolały. Jego skórzany pancerz nie nadawał się już do niczego. Miał liczne nacięcia spowodowane potężnym orkowym orężem i nie trzymał się zbytnio dobrze, odkąd miecz Fiska zrobił tą demolkę. Rangus rozebrał zbroję i cisnął pancerzem w kąt starego domostwa. Popatrzył na ostrze dziwnego oręża - ani zadrapania, nic! Młody skazaniec, wiedział, iż miecze wykute z magicznej rudy są potężnymi brońmi, lecz to, przekraczało wszystkie granice. To coś w tym obozie Orków ciągle go intrygowało. Co to było? Nie znał odpowiedzi na to pytanie. Jednak nie mógł siedzieć w starym domostwie rozmyślając nad dziwnym orężem. Wyszedł z chaty w celu znalezienia Lasuara, by obaj wspólnie mogli się stawić u Diego. Zrobił kilka kroków w stronę placu targowego, lecz dostrzegł z boku swojego przyjaciela, wraz z przywódcą Cieni. Podszedł do nich i powiedział:

- Więc jak? Zostaliśmy już Cieniami?
- Tak, zbroje odbierzecie u Stoneda. Jest kowalem na dziedzińcu zamkowym. Możecie już tam swobodnie chodzić - powiedział Diego i bez pożegnania oddalił się

Młodzi Cienie skierowali się ku bramie, pilnowanej przez Thorusa. Milczeli. W końcu Rangus spytał:

- Powiedziałeś mu? Dziwnie się zachowywał
- Sam się dziwię. Chyba coś podejrzewa. W końcu twój miecz zafundował całemu Obozowi niezłe fajerwerki, każdy teraz o tym mówi
- Nieważne. I tak, co nam zrobi? Skoro Thorus, tak o mnie, albo o nas dba, to jesteśmy nietykalni. Teraz chodź po te zbroje. Moja stara się już nie nadaje
- Jak i moja

Przyjaciele szybko znalezli kuźnię. Gdy już tam dotarli, zobaczyli umięśnionego mężczyznę w stroju kowala.

- Ty jesteś Stoned? - zapytał Lasuar
- Tak, to ja, czego chcecie? - odpowiedział Stoned
- Jesteśmy nowymi Cieniami, przyszliśmy po zbroję - poinformował Rangus
- Hmmm, w sumie by was nie wpuścili, gdybyście nie byli kimś z Obozu. Dobra, poczekajcie - powiedział i skierował się do pobliskiej chaty.

Kiedy wrócił oddał ludziom Gomeza upragnione zbroje. Młodzi Cienie pożegnali się i rozdzielili. Rangus skierował się ku ciemnemu zakątku dziedzińca i przyodział pancerz. Rangus nie zapomniał o wydarzeniach, w ruinach muru, o tajemniczym liście. Sprawdził swoją kieszeń - tak, nadal miał ten tajemniczy zwitek papieru. Skierował się ku tajemniczej wieży. Miał tam znaleźć odpowiedzi. Tak uważał. Przed drzwiami spotkał strażnika. Skądś go znał.

- Hej, to ja, Jarvis - odezwał się znajomy
- A, tak. Zmieniłeś posterunek?
- Owszem. Widzę, że dostałeś się do naszych szeregów, chylę czoła
- I co się stało z tym dziwakiem?
- W pewnej chwili, kiedy się odwróciłem, wymamrotał jakieś zaklęcie i wyzionął ducha. Jeszcze jakaś kartka z niego wypadła, pisze na niej, że do ciebie, chcesz?
- Tak, daj mi ją, potem przejrzę - powiedział Rangus i wziął od strażnika zwitek papieru - Idę do Xardasa, mogę przejść?
- Jasne, tylko uprzedzam, że on nie jest zbyt gościnny czy rozmowny
- Przeżyję - uśmiechnął się Rangus i przeszedł przez próg wieży

Zrobił kilka kroków i rozejrzał się dokoła. Dostrzegł schody na górę i ruszył w tamtym kierunku. Po pokonaniu wszystkich stopni ponownie rozejrzał się po okolicy i tym razem jego uwagę zwróciły pobliskie otwarte drzwi. Powolnym krokiem skierował się w ich stronę. Przeszedł przez próg i natychmiast usłyszał za sobą głos:

- Co?! Kim jesteś?
- Jestem Rangus, nazywasz się Xardas, tak?
- Zgadza się, a teraz powiedz, czego chcesz?
- Przed wrzuceniem mnie do bariery, ktoś podrzucił mi list do ciebie.
- Dawaj go
- Proszę bardzo – powiedział Rangus oddając zwitek papieru

Xardas czytał list podnosząc brwi, spoglądając na przemian na Rangusa i na wiadomość. Stary mag ostatni raz „przejechał” oczami po zwitku papieru i wytrzeszczył je na młodego Cienia.

- To niemożliwe! Ty?! Jakim cudem?! Natychmiast precz!

Rangus zdziwiony reakcją starego maga od razu skierował się ku wyjściu z wieży. Kiedy był już poza wieżą szybko skierował się do swojej chaty i spacerując w jej wnętrzu wyciągnął list, który dał mu Jarvis. Otworzył go i przeczytał jego treść


Ty zaprowadzisz równowagę. Ty unicestwisz Innosa i Beliara, a w przyszłości odwrócisz się również od trzeciego Boga.

Rangus wytrzeszczył oczy. Zdenerwowany spacerował w tą i spowrotem. Po chwili uderzyła go wystająca belka. Zemdlał. Miał dziwne sny. ÂŚniły mu się dziwne rzeczy:

Dziwne komnaty, królewskie pałace, przeróżne sługi trzech bogów, posągi tych wysokich bóstw i on, który stał naprzeciw dziwnego, dobrze zbudowanego wojownika, od którego płynęła świetlana aura i starego maga, który przypominał mu Xardasa.

Wszystko, co miał w przyszłości unicestwić


Offline Kozłow

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1717
  • Reputacja: 382
  • Płeć: Mężczyzna
  • Acid Rain!
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #28 dnia: 11 Maj 2007, 21:12:35 »
Jedziemy

Po pierwsze
Cytuj
Młody skazaniec, wiedział, iż miecze wykute (...)
*Młody skazaniec wiedział, iż miecze wykute (...) - niepotrzebny jeden przecinek

Po drugie
Cytuj
(...)brońmi, lecz to, przekraczało wszystkie granice.
*(...) brońmi, lecz to przekraczało wszystkie granice. - znowu interpunkcja

Po trzecie
Cytuj
Skoro Thorus, tak o mnie, albo o nas dba, to jesteśmy nietykalni.
*Skoro Thorus tak o mnie ,albo o nas, dba, to jesteśmy nietykalni. - interpunkcja się kłania po raz trzeci. A tak w ogóle to szczerze wątpię czy Thorus poradzi coś, kiedy napadną ich strażnicy w nocy w ciemnym kącie.

Po czwarte
Cytuj
przyszliśmy po zbroję
Jedną zbroję? Powinno być "przyszliśmy po zbroje"

Po piąte
Cytuj
Rangus nie zapomniał o wydarzeniach, w ruinach muru, o tajemniczym liście.
Zdanie złe stylistycznie. "Rangus nie zapomniał o wydarzeniach w ruinach muru i o tajemniczym liście, który wtedy otrzymał".

Po szóste
Cytuj
Ty zaprowadzisz równowagę. Ty unicestwisz Innosa i Beliara, a w przyszłości odwrócisz się również od trzeciego Boga.
TOTALNE R¯NIÊCIE Z FABU£Y GOTHICA 3.....

Po siódme
Cytuj
Miał dziwne sny. ÂŚniły mu się dziwne rzeczy:
No przeciez wiadomo, że jak ma dziwne sny, to mu się nie śnią rzeczy normalne :D

Reasumując
Część bardzo dobra. Ortografów żadnych, trochę stylistycznych, ale interpunkcja leży. Jest taki efekt wśród moich kolegów. Im bardziej się myśli, gdzie powinny być przecinki, tym więcej się ich stawia w nieodpowiednich miejscach.  Postraaj się o nie robienie błędów.

Ocena; 8/10




Offline Kozłow

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1717
  • Reputacja: 382
  • Płeć: Mężczyzna
  • Acid Rain!
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #29 dnia: 23 Maj 2007, 21:21:10 »
Co do "Dalszych losów"

Po 1
Diego, który powinien wydawać polecenia Rangusowi, jak to każdemu innemu Cieniowi, jednak jego odsyła do Thorusa, który osobiście zleca mu masę zadań.*Diego, który powinien wydawać polecenia Rangusowi, jak innym cieniom, odsyła go jednak do Thorusa, który zleca mu masę zadań. - Tak bym to napisał.

Po 2
Już odkąd zabiłeś tamtego myśliwego wiedziałem co chcę z tobą zrobić."wiedziałem, co chcę z tobą zrobić." - podtekst jest tutaj nieco ee... dziwny :P, a poza tym nie było przecinka

Po 3
- Tak sądzisz? A mówi ci coś zwrot "naskocz mi"? Nie będe cię wyręczał w takich sprawach, znajdz kogoś innego
- Ależ Rangusie, jeśli nie zostałbyś moich zamachowcem, to dbaj o siebie i pamiętaj, że po Kolonii chodzą duże grupki rabusiów, które nie boja się zabić.
Pfff..... doprawdy Rangus chyba jest mocarzem jakich mało, skoro rzuca się Thorusowi.. a reakcja Thorusa też jest naprawdę odpowiednia do jego charakteru z gry. Tak prędzej odpowiedziałaby stara baba, przestrzegająca przed chodzeniem po dworze po 22.00....

Po 4
z całej simy Hmmm.... sima jest jedną z warstw płaszcza ziemi :D Nie wiem jak można kopnąć z całej warstwy ziemi :D

Po 5
Będe regularnie narażał sobie tyłek, tylko po to by, ci których gęba ci się nie spodobała lądowali w piachu?!
*Będę regularnie narażał sobie tyłek, tylko po to, by ci, których gęba ci sie nie spodobała, lądowali w piachu?! - interpunkcja tow. Darkon, interpunkcja

Po 6
I mam dość czekania, aż urosną ci twoje "kuleczki". heh :P

Po 7
Cytuj
Gomez bardzo go ceni, i czuję, że aż za bardzo.
Przed "i" nie stawiamy przecinka, spójnik łączności.

Po 8
Cytuj
Miałeś tam już chyba coś dostarczyć więc, problemu z znalezieniem miejsca nie będzie.
Przecinek powinien być przed "więc" - spójnik wynikowy i nie "z znalezieniem", ale "ze znalezieniem"

Część nazwałbym: "paplanina". Niezbyt mnie ona zachwyciła, a jak już masz pisać dwie krótkie części, to łącz je w jedną.
Trochę błędów interpunkcyjnych, chyba 1 ortograf.
Ocena 6/10

Co do "Vuher"

Po 1
Cytuj
Myślał
Wow... Niemożliwe :D Spróbowałeś kiedyś nie myśleć? :D

Po 2
Chciałbym zauważyć, że imię strażnika czytane w taki niemniecki spoósb, bartdzo przypomina "Fuhrer" :D A tutaj chyba większość wie o kogo chodzi :D

Po 3
Cytuj
Nie dość, że miał zabić kolejnego niewiniącego mu człowieka, to jeszcze narażał się na poważne niebezpieczeństwo, ze strony "przydupasów" tego strażnika ( a takich, ludziom pokroju Vuhera nie brakowało ).
przed "ze strony"nie powinno być przecinka, a ta informacja w nawiasie jest jakaś dziwna...

Po 4
Cytuj
Chciałby, żeby wydarzenia w Silden inaczej się wydarzyły.
Odpowiedniejszym wyrazem byłby tu: "potoczyły", a nie"wydarzyły"

Po 5
Cytuj
Wrócił kilka godzin pózniej z wspomnianą amunicją i chwiejąc się na lewo i prawo.
"amunicją, chwiejąc się na lewo i prawo" - zamiast "i" przecinek"

Po 6
Cytuj
Pod koniec gorzko zapłakał
Pffffffffffffffff................. Rangus płacze... no doprawdy, tego jeszcze nie było...

Po 7
Cytuj
Ah
Ile razy można popełniać błąd w takim porstym wyrazie "Ach na litość boską. 'ach"

Częśc niezbyt ciekawa. Bardzo krótka i w ogóle. Mogła doczekać się rozwinięcia, a tutaj szybka akcja ze strażnikiem i tyle.. Jak zwykle interpunkcja i ortografia. Stylistyczne błędy coraz rzadziej występują w twoim opowiadaniu. I to ci sie chwali :D
Ocena 5/10
« Ostatnia zmiana: 23 Maj 2007, 21:22:34 wysłana przez Kozłow »

Offline Darkon

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 393
  • Reputacja: 0
Historia o Rangusie
« Odpowiedź #30 dnia: 30 Maj 2007, 17:17:32 »
Narev

Mijały miesiące, które zamieniały się w lata odkąd Rangus uśmiercił Vuhera. ÂŻałował tego, kim się stał, ale wiedział, że teraz już nie ma powrotu. Ruda i wszelakie luksusy ciągle mu przybywały, a z czasem dzięki kolejnym zleceniom uczył się fachu zabójcy. Do tego dziwiło go to, że Xardas opuścił Stary Obóz i ruszył gdzieś na ziemie Orków - Magowie toczyli odtąd liczne spory.. Cień zapamiętał te zlecenia, które teraz wykonywał bardzo dobrze, a w tym, to, w którym zobaczył, co się z nim stało... To był normalny dzień, strażnicy jak zwykle patrolowali obóz i ukradkiem terroryzowali wygłodniałych kopaczy, a Cienie rozmawiali ze sobą na przeróżne tematy. Rangus stał przed bramą i gawędził z Lasuarem. Ten pracował zawsze dla Diega, a jego obowiązki nie wykraczały poza normę. Dziwił się dlaczego jego przyjaciel przyjmował zadania od Thorusa, zamiast od jego bezpośredniego szefa, ale kiedy zaczynał już dialog na ten temat, zabójca strażnika szybko zmieniał temat. Po godzinie rozdzielili się i Rangus już miał wrócić do swojej chaty, gdy przywołał go do siebie przywódca straży.

- Czego chcesz? - burknął Rangus
- Nie tym tonem, to po pierwsze, a po drugie mam dla ciebie kolejne zlecenie
- Kto? - powiedział bez entuzjazmu Cień
- Ktoś kto może mi zagrozić
- Nic mi to nie mówi
- Oj, znasz go trochę. Otóż twoim celem jest Narev, kumpel Gomeza
- Nie będe polował na kumpla, poza tym on nie jest żądny władzy, jak ty. - krzyknął Rangus
- Owszem będziesz i nie wrzeszcz tak - uspokoił swojego "pracownika", strażnik
- A mówi ci coś zwrot "spier***"?
- Jestem kulturalnym człowiekiem, więc nie dostaniesz na miejscu, a teraz spadaj i przygotuj się do roboty i nie zamierzam ci w tym pomagać

Rangus bez słów pożegnań odszedł Thorusa szybkim krokiem i przeszedł przez próg swojej chaty. Siadł na łóżku i zapalił skręta od Fortuno. Wiedział, że musi to zrobić albo marny będzie jego los. Teraz chyba po raz pierwszy w życiu na prawdę się sobą brzydził. Za kilka godzin będzie bezskrupulatnie zabijał człowieka, któremu trochę zawdzięcza. Popatrzył na swoje uzbrojenie, które używał już od dawna. Najcięższa, lekko ulepszona zbroja Cienia, magiczny oręż oraz udoskonalona u Skipa jego stara kusza. Przez następną godziną zajmował się jedynie piciem i paleniem skrętów, których w jego domostwie mu nie brakowało. Lekko chwiejąc się założył swój strój, miecz schował do pochwy, a broń dystansową włożył na plecy. Powlókł się w okolice areny, gdzie mieszkał Narev i zaczął szukać jego domostwa W pewnej chwili usłyszał za sobą głos:

- Hej Rangus

Wysłannik Thorusa odwrócił się i zobaczył przed pobliską chatą starego znajomego.

- Hej, słuchaj chciałbym o czymś pogadać, mam pewien problem, chodz ze mną tam za obóz, bo chciałbym porozmawiać tak prywatnie. - skłamał Rangus i ruszył z Narevem do małej groty w pobliżu południowej bramy.

Po kilku minutach byli na miejscu

- Przykro mi - powiedział Rangus - Gdyby nie ten przeklęty Thorus....
- O co ci cho...

Narev przerwał i popatrzył na bełta, który wbił się mu w brzuch. Popatrzył przed siebie - Rangus stał z wyciągniętą kuszą. Znajomemy Gomeza miotał się i próbował chwycić swą broń, lecz przymrużone już oczy zamknął mu kolejny bełt, który wbił się mu w serce. Narev zachwiał się i ostatecznie upadł na ziemię. Strużka krwi popłynęła w dół.


Forum Tawerny Gothic

Historia o Rangusie
« Odpowiedź #30 dnia: 30 Maj 2007, 17:17:32 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top