Ludzie znają swoje miejsce wobec Boga i wiedzą, że bez jego pomocy sobie nie poradzą. Od tego właśnie jest modlitwa
Słowem - żebranie o pomoc. "My jesteśmy słabi, a bóg wszechmocny. O wieli boże bez ciebie sobie nie poradzimy, pomóż". Patrz cytat z Marksa w mojej sygnie. Właśnie to jest już na początku złe - człowiek zakłada, że jest słaby i mizerny.
A więc galaktyka mogła się wziąć z niczego, ale Bóg to już nie?
No powiedziałem, że nic nie może się wziąć z niczego, więc bóg też nie mógł istnieć przed wszystkim i wziąć się z niczego. A tak poza tym: skoro uważacie, że bóg istnieje od zawsze, to nie wiem co wam przeszkadza w uważaniu, że wszechświat istnieje od zawsze

Człowiek zdaje się sobie sprawę ze swoich słabości i prosi Chrystusa o pomoc.
A co głosił Chrystus? To, że wszyscy ludzie są słabi i sobie nie poradzą bez niegom, czy siłę ludzką - i równy świat? (Przypomina mi się Piłsudski, który przed przewrotem majowym mówił coś w rodzaju "Oj ci polacy. Nie poradzą sobie beze mnie")
Omg Kozłow nie rozwalaj mnie i nie baw się teologa bo twoje wywody na ten temat są niepotrzebne. Według nauczania Kościoła i nie tylko kościoła ale i żydów (których pewnie nawet nie zacytujesz) Bóg był od zawsze i nazywa się JHWH (jahwe). Takie jest są religijne fakty i tłumaczenie tego naukową sposobnością jest w sobie idiotyczne.
To religia jest idiotyczna. A moje wywody są niepotrzebne? Hmm no tak. Najlepsze jest społeczeństwo baranów, którzy nic nie mówią i cicho spełniają swoje idiotyczne obowiązki wobec boga - a wobec boga - znaczy się wobec kościoła.
Do Boga czy czerwonego przywódcy?
Weźmy takiego Stalina (od razu zaznaczam, ze od Stalina się całkowicie odcinam - nie był on komunistą) i takiego Boga. Stalina oskarża się o kult jednostki. Hmmm... A czemu nie oskarża się o to Boga? O Stalinie nie mówiono, że stworzył świat, uzdrawiał, zsyłał potopy i zrzucał mannę z nieba.
A tego marnego ateistycznego argumenciku w ogóle nie zbiłeś...
O matko bo przecież Biblia jest centrum różnych środków stylistycznych i form literackich i branie wszystkiego dosłownie jest irracjonalne a w szczególności stworzenie świata. To nie jest pismo historyczne naukowo.
Odnoszę wrażenie, że w ogóle nie przeczytałeś tego, co pisałem. Mówiłem, że Biblii nie należy brać dosłownie, ale tam chodziło o kolejność zdarzeń. Nie mów mi, że kolejności też nie należy brać dosłownie. A Biblia jest przecież natchniona prawdą - więc wszystko, co w niej piszą - jest prawdą - tak głosi kościół. Kolejność - będąca poza "niedosłownym pojmowaniem Biblii" - musi więc być prawdziwa, a nie jest.
I spokojnie Arkhan. Nie rozpalaj stosu.