Autor Wątek: Dyskusje Teologiczne  (Przeczytany 359359 razy)

Description:

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Patty

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #840 dnia: 19 Listopad 2011, 20:41:22 »
Cytuj
("Boga urojonego" naprawdę warto przeczytać - niewierzącym da argumenty, a wierzących utwierdzi w swoich przekonaniach)

Proszę Cię... "Boga Urojonego" tak łatwo obalić, że sam się zastanawiam, jak to możliwe. Bo skoro przeciętny licealista potrafi nieźle skontrować tezy zawarte w książce, to ona stanowczo nie jest dobra. Nie polecaj tego nikomu, bo tak naprawdę to produkuje tylko kinderateistów.

Offline Nessa

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 2744
  • Reputacja: 3261
  • Płeć: Kobieta
  • Nuda :(
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #841 dnia: 19 Listopad 2011, 20:56:52 »
Proszę Cię... "Boga Urojonego" tak łatwo obalić, że sam się zastanawiam, jak to możliwe. Bo skoro przeciętny licealista potrafi nieźle skontrować tezy zawarte w książce, to ona stanowczo nie jest dobra. Nie polecaj tego nikomu, bo tak naprawdę to produkuje tylko kinderateistów.
I każdy wierzący ją obali. To norma. Stwierdzono kiedyś, że w momencie, gdy docieramy do uczuć, prawda przestaje być istotna. Dawkins zmusza do zastanowienia. "Bóg urojony" nazywany jest "biblią ateistów", chcą jak dla mnie to akurat jest bzdurne. Autor jest tym bardziej "rażący", iż mocno widzimy jego antyteizm. Dodatkowo formułuje myśli, których wcześniej niewierzący byli świadomi, ale nie potrafili ich wyrazić.

Zatem - skąd Twoje wnioski? Kinder-ateista po to nie sięgnie. On będzie tupał nóżkami i wyzywał "gópich" wierzących bez jakiegokolwiek poparcia czy szacunku.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #841 dnia: 19 Listopad 2011, 20:56:52 »

Offline Patty

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #842 dnia: 19 Listopad 2011, 21:04:12 »
Tak, tylko ja nie jestem chrześcijaninem, katolikiem też nie. A nadal potrafię ją obalić. A jestem raczej głupszy niż mądrzejszy.

Cytuj
Zatem - skąd Twoje wnioski? Kinder-ateista po to nie sięgnie. On będzie tupał nóżkami i wyzywał "gópich" wierzących bez jakiegokolwiek poparcia czy szacunku.
Z moich obserwacji wynika, że są to najczęściej ludzie "mondrzy", a swą "mondrość" wynieśli z lektury Kody Leonarda Da Vinci i Boga Urojonego właśnie. Boli mnie to, de facto też zastanawia, jak to się dzieje, że kiepsko napisana książka [Bóg...] jest w stanie odwieść od wiary maluczkiego. Jak chwiejna jest jego wiara?

Podyskutowałbym o Bogu Urojonym szerzej, ale nie mam tej pozycji w domu, przez co dyskusja staje się nieco jałowa.


Offline Nessa

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 2744
  • Reputacja: 3261
  • Płeć: Kobieta
  • Nuda :(
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #843 dnia: 19 Listopad 2011, 21:11:47 »
Cytuj
Tak, tylko ja nie jestem chrześcijaninem, katolikiem też nie. A nadal potrafię ją obalić. A jestem raczej głupszy niż mądrzejszy.
Jak już pisałam - norma. Niewierzący obali natomiast każde pisma dotyczące wiary, bogów.

Cytuj
Z moich obserwacji wynika, że są to najczęściej ludzie "mondrzy", a swą "mondrość" wynieśli z lektury Kody Leonarda Da Vinci i Boga Urojonego właśnie. Boli mnie to, de facto też zastanawia, jak to się dzieje, że kiepsko napisana książka [Bóg...] jest w stanie odwieść od wiary maluczkiego. Jak chwiejna jest jego wiara?
Hah, kinder-ateiści z mojego otoczenia chyba żadnej z tych książek w rękach nie mieli. Ich niewiara wzięła się z jakiejś potrzeby buntu - kiedyś zapuszczano włosy, ubierano kolorowe koszule i walczono o pokój, a teraz jest się aroganckim gówniarzem z dziwnym poczuciem wyższości.

Powiedzmy sobie szczerze - coraz mniej jest prawdziwie wierzących w naszym otoczeniu. Rodziny nie przekazują już miłości do Boga, a tradycję ("Bo tak wypada"; "Co ludzie powiedzą?"). Zatem ciężko nam mówić o wierze tych młodzików. Oni wstając rano mają gdzieś wiarę. Dopiero jak "trwoga to do Boga".

Offline Patty

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #844 dnia: 19 Listopad 2011, 21:17:37 »
Cytuj
a teraz jest się aroganckim gówniarzem z dziwnym poczuciem wyższości.
No bo przecież jest ateistą. To zobowiązuje.

Cytuj
Powiedzmy sobie szczerze - coraz mniej jest prawdziwie wierzących w naszym otoczeniu. Rodziny nie przekazują już miłości do Boga, a tradycję ("Bo tak wypada"; "Co ludzie powiedzą?"). Zatem ciężko nam mówić o wierze tych młodzików.
Pesymizm zamierzony?
Z drugiej strony znam kilka osób, które naprawdę wierzą. Jest ich co prawda dość mało, ale widzę, że oni starają się, chodzą do kościoła, modlą się i wartości chrześcijańskie są dla nich ważne. Co smutne, takich ludzi jest teraz niewielu. Po prostu ateizm w modzie.

Aby nie było. Nie jestem ortodoksyjnym katolikiem od pięciu tysięcy lat, a chwilami moje posty mogą mieć wydźwięk podkreślający wyższość religii katolickiej nad innymi. Chciałbym zapewnić, że tak nie jest.


Offline Nessa

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 2744
  • Reputacja: 3261
  • Płeć: Kobieta
  • Nuda :(
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #845 dnia: 19 Listopad 2011, 21:26:00 »
Cytuj
No bo przecież jest ateistą. To zobowiązuje.
Jasne - jest się lepszym od innych i można opluwać ludzi o odmiennych poglądach.

Cytuj
Pesymizm zamierzony?
Z drugiej strony znam kilka osób, które naprawdę wierzą. Jest ich co prawda dość mało, ale widzę, że oni starają się, chodzą do kościoła, modlą się i wartości chrześcijańskie są dla nich ważne. Co smutne, takich ludzi jest teraz niewielu. Po prostu ateizm w modzie.
Pesymizm? Nie, to ocena otoczenia. Do dziś pamiętam jak do skarbonki zbierałam drobniaki na "Biblię", bo w moim tradycyjnym polskim domu jej nie było. Kilka lat później miałam wojnę z ludźmi powołującymi się na jakieś chore obyczaje, gdy nie chciałam przystąpić do bierzmowania. Tak to wygląda u nas. Albo dzieciaki, które chodzą do kościoła tylko po podpis. Nawet ja, osoba niewierząca, mam więcej szacunku do ich wiary.

Nif, to nie ateizm jest w modzie. Ludzie nie praktykują z lenistwa. Nie zastanawiają się nad istotą Boga, bo po co? Ważniejsza jest nowa para butów czy gra albo impreza w niedzielę.

Sama przyjaźnię się z katolikiem. Mam do niego ogromny szacunek za prawdziwość jego wiary, gdyż wierzących podążających za przykazaniami, praktykujących jest niewielu. Ja spotkanych przez siebie policzyć mogłabym na dłoniach pracownika tartaku.

Offline Patty

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #846 dnia: 19 Listopad 2011, 21:31:22 »
Cytuj
gdy nie chciałam przystąpić do bierzmowania. Tak to wygląda u nas. Albo dzieciaki, które chodzą do kościoła tylko po podpis.
Ja nawet podpisów nie miałem. Widocznie kryzys idzie, księża nie przebierają w owieczkach i dają bierzmowanie, kto się nawinie. Ale myślę, że na mojej osobie Kościół wiele nie zyskał i raczej nie zyska.

Cytuj
Nif, to nie ateizm jest w modzie. Ludzie nie praktykują z lenistwa. Nie zastanawiają się nad istotą Boga, bo po co? Ważniejsza jest nowa para butów czy gra albo impreza w niedzielę.
Może i tak, ale czy wszędzie? Mieszkam w Warszawie, patrzę po lepszych liceach. Tamtejsi ludzie powinni być chyba bardziej oczytani, mądrzejsi czy bystrzy, prawda? Ale chyba tak nie jest, co mnie trochę smuci. Mimo wszystko trochę w tym prawdy.
Ja zawsze byłem zdania, że jak ktoś jest wierzący niepraktykujący, wierzy w Boga, ale nie w Kościół to zwyczajne, leserskie ścierwo. Oni tylko napychają statystyki.

Offline Nessa

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 2744
  • Reputacja: 3261
  • Płeć: Kobieta
  • Nuda :(
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #847 dnia: 19 Listopad 2011, 21:44:08 »
Cytuj
Ale myślę, że na mojej osobie Kościół wiele nie zyskał i raczej nie zyska.
Narzeczonej zamarzy się biała suknia z welonem i kto wie :P

Cytuj
Może i tak, ale czy wszędzie? Mieszkam w Warszawie, patrzę po lepszych liceach. Tamtejsi ludzie powinni być chyba bardziej oczytani, mądrzejsi czy bystrzy, prawda? Ale chyba tak nie jest, co mnie trochę smuci. Mimo wszystko trochę w tym prawdy.
Popatrzę u siebie [liceum z czołówki w rankingach] - czy wszyscy są oczytani, tego nie wiem. Za to myślą. Na religię chodzi niewiele osób, a nawet wierzący chodzą na etykę. Dla rozmowy. Dla ciekawych tematów, czy by poznać inny punkt widzenia.

Cytuj
Ja zawsze byłem zdania, że jak ktoś jest wierzący niepraktykujący, wierzy w Boga, ale nie w Kościół to zwyczajne, leserskie ścierwo. Oni tylko napychają statystyki.
I teraz się rozejrzyj, ile jest tego "leserskiego ścierwa" dookoła Ciebie.

Offline Patty

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #848 dnia: 19 Listopad 2011, 21:47:03 »
Narzeczonej zamarzy się biała suknia z welonem i kto wie :P
Moja żona jeszcze się nie urodziła. Zresztą po apostazji Kościół nie dopuszcza nawet ślubu konkordatowego z apostatą. Sprawdzałem. Odcięcie się od Kościoła na dobre.

I teraz się rozejrzyj, ile jest tego "leserskiego ścierwa" dookoła Ciebie.
Jeden nawet żali się na pw. Co nie zmienia faktu, że średnio szanuję wiarę takich osób - po prostu to pójście na taką łatwiznę, że to aż smutne i bolesne.

Offline Nessa

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 2744
  • Reputacja: 3261
  • Płeć: Kobieta
  • Nuda :(
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #849 dnia: 19 Listopad 2011, 21:57:59 »
Cytuj
Zresztą po apostazji Kościół nie dopuszcza nawet ślubu konkordatowego z apostatą. Sprawdzałem. Odcięcie się od Kościoła na dobre.
Tego nie wiedziałam. Ale za te dwadzieścia lat, to Kościół i to zmieni, bo i wierzących będzie coraz mniej.

Cytuj
Co nie zmienia faktu, że średnio szanuję wiarę takich osób - po prostu to pójście na taką łatwiznę, że to aż smutne i bolesne.
ÂŚrednio szanujesz ich wiarę? Ale jaką wiarę, Nif? To tak jakbym powiedziała, że lubię tatara, a go nie jadłam.

Offline Patty

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #850 dnia: 19 Listopad 2011, 21:59:13 »
Tego nie wiedziałam. Ale za te dwadzieścia lat, to Kościół i to zmieni, bo i wierzących będzie coraz mniej.
Wtedy ucieknę jeszcze dalej. ÂŻadna kobieta nie ożeni się z takim brudasem, muzułmaninem :)

Offline Nakiel

  • Kopacz
  • **
  • Wiadomości: 125
  • Reputacja: 21
  • Płeć: Mężczyzna
  • Naleśnik
Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #851 dnia: 19 Listopad 2011, 23:43:26 »
Mówiąc szczerze nie miałem na tyle samozaparcia, żeby dokopywać się do początku waszego sporu, także przepraszam, jeżeli wtrącę coś, na czego temat dyskusja już trwała.

Moja rodzina nigdy nie wymagała ode mnie rygorystycznego ustosunkowania się co do wierzeń, dlatego być może nadal jestem w jakiegoś typu rozterce. W chwili obecnej nie potrafię i nie chcę określać się po żadnej ze stron - szanuję wierzących i wiarę, za jej zdolność wpływania na ludzi, za jej potężną filozofię, która w większym, lub mniejszym stopniu przyjęła się na całym świecie. Mimo tego jest jeden powód, dla którego nie sprecyzowałem swojej wiary - brak powodu, dla którego miałbym wierzyć w istnienie sił wyższych. Codziennie jesteśmy świadkami tego, jaką siłę ma losowość - to jakich słów użyjemy w wypowiedzi, czy to, że jutro będzie padał śnieg z deszczem jest właśnie jej skutkiem. Genezą wszelkich wierzeń jest zagadnienie złożoności i precyzji tego świata, bo wydaje się on niewykonalny drogą losową.
W co więc wierzę? W nic - staram się nie wtrącać w spór o wiele ode mnie mądrzejszych ludzi. ÂŻyję tym, co mi dano, cieszę się każdym dniem, tym, że mam przyjaciół, że codzienność jest czymś tak pewnym, jak istnienie Słońca, albo że potrafię się zakochać w innej osobie, poświęcając jej siebie, to wszystko bez względu na istoty tych zjawisk jest dla mnie powodem do uciech, to do niej się przecież wszystko sprowadza, prawda?
« Ostatnia zmiana: 19 Listopad 2011, 23:48:51 wysłana przez Nakiel »

Offline Nessa

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 2744
  • Reputacja: 3261
  • Płeć: Kobieta
  • Nuda :(
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #852 dnia: 20 Listopad 2011, 00:04:10 »
Nie ma sporu, Nakiel. Zawsze dużo luzu i spokoju, bo tutaj nikt nikogo nie przekona ;] Co zresztą jest genialne, gdyż różnorodność to niezwykła rzecz.

Prawisz mądrze. Naprawdę. Ale ktoś się kiedyś zapyta: jesteś z nami czy przeciwko nam? Bo piszesz pięknie o szacunku, wierze czy losowości. Brakuje jednak jakiegoś mocnego słowa w stylu: agnostyk, panteista, ateista itp. Chociaż pewnie tylko mnie jego brak doskwiera.

Cytuj
Mimo tego jest jeden powód, dla którego nie sprecyzowałem swojej wiary - brak powodu, dla którego miałbym wierzyć w istnienie sił wyższych

Skoro doszukujesz się powodu, to już wykluczasz wiarę. Ona po prostu jest. Jak wątroba.

Cytuj
W co więc wierzę? W nic - staram się nie wtrącać w spór o wiele ode mnie mądrzejszych ludzi.
Niepotrzebna pokora(?). Ci mądrzejsi nie znają Twoich odczuć, a to one są tutaj najważniejsze. U ateisty czytającego Biblię pojawia się myśl "Coś tu nie gra", a u katolika "Bóg jest wielki!".
« Ostatnia zmiana: 20 Listopad 2011, 00:06:32 wysłana przez Nuda »

Offline Nakiel

  • Kopacz
  • **
  • Wiadomości: 125
  • Reputacja: 21
  • Płeć: Mężczyzna
  • Naleśnik
Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #853 dnia: 20 Listopad 2011, 01:14:43 »
Ale ktoś się kiedyś zapyta: jesteś z nami czy przeciwko nam? Bo piszesz pięknie o szacunku, wierze czy losowości. Brakuje jednak jakiegoś mocnego słowa w stylu: agnostyk, panteista, ateista itp.
Niemalże każdy dyskutant po jakimś czasie dochodzi do wniosku, że należy się opowiedzieć po jakiejś ze stron. Na dobrą sprawę wobec tego, co powiedziałem, najbardziej pasuje do mnie agnostycyzm, pomieszany gdzieś z panteizmem.

Skoro doszukujesz się powodu, to już wykluczasz wiarę. Ona po prostu jest. Jak wątroba.
Nie zawsze próba znalezienia powodu problemu, jest dociekaniem prawidłowości. Dla mnie zagadnieniem jest, co skłania tak wielu ludzi, aby uwierzyć w niemal niemożliwe, jak głęboko zakorzenione są w nas wierzenia, co sprawia, że powinienem wierzyć w istnienie czegoś, czego istnienia nie ma dowodów. Być może ktoś ma powód wiary, który będzie na tyle przekonujący, abym i ja miał pewność wierzenia.

Offline Elrond Ñoldor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 17213
  • Reputacja: 14987
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #854 dnia: 20 Listopad 2011, 13:46:11 »
Skoro doszukujesz się powodu, to już wykluczasz wiarę. Ona po prostu jest. Jak wątroba.

Ale wiesz, że wątrobę można zobaczyć i dotknąć. Z wiarą już tak nie zrobisz.

Offline Nessa

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 2744
  • Reputacja: 3261
  • Płeć: Kobieta
  • Nuda :(
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #855 dnia: 20 Listopad 2011, 14:05:01 »
Cytuj
Ale wiesz, że wątrobę można zobaczyć i dotknąć. Z wiarą już tak nie zrobisz.
Zła dietka i wątrobę poczujesz. Wizyta w świątyni i wiarę w jakiś magiczny sposób uświadczysz.
Poza tym nie neguję tego. Wiara jest czymś abstrakcyjnym, niemożliwym do pojęcia przez rozum i dla mnie odległym.

Cytuj
Być może ktoś ma powód wiary, który będzie na tyle przekonujący, abym i ja miał pewność wierzenia.
Wiara opierająca się na cudzym "powodzie" byłaby dla mnei nieszczera. Coś w stylu zakładu Pascala, o którym wspominał Zeyfar. No chyba, że owym "powodem" byłby dowód np. miotający piorunami Zeus. Tyle że wtedy to nie byłaby wiara.

Offline Elrond Ñoldor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 17213
  • Reputacja: 14987
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #856 dnia: 20 Listopad 2011, 14:19:54 »
Zła dietka i wątrobę poczujesz. Wizyta w świątyni i wiarę w jakiś magiczny sposób uświadczysz.

Osobiście nie czuję nic. Nic po żadnej spowiedzi, opłatku, czy czymś podobnym. Kiedyś gdy byłem młodszy, odczuwałem, że zrobiłem coś wielkiego, odważyłem się, jak inni. Jak wyjście na zakończeniu roku szkolnego po dyplom z paskiem gdy cała szkoła wlepia w ciebie oczy. Ale gdy dojrzałem i zdałem sobie sprawę co tak dokładnie robię, otoczka tego mistycyzmu pękła jak bańka mydlana.

Gdy mnie w końcu zagnają do kościoła i uklęknę by się modlić, milczę. Można by klepać Zdrowaś Mario, Ojcze Nasz. Ale po co? Zwykła paplanina. A monolog z czymś czego nie widzę, nie wiem czy słucha (oczywiście wszyscy zapewniają że tak) i co nie ma fizycznej postaci jakoś nie jest dla mnie logiczny. To tak jakbym miał prosić o moc wyżej wspomnianego Yodę.

Offline Nessa

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 2744
  • Reputacja: 3261
  • Płeć: Kobieta
  • Nuda :(
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #857 dnia: 20 Listopad 2011, 14:25:53 »
Gdyż albowiem nie wierzysz. Tak wiem, jestem odkrywcza. Ludzie prawdziwie wierzący czują tą całą otoczkę, ale to wiem jedynie z opowieści, zatem nie mnie się wypowiadać. Ale przyznaję - kiedyś spowiedź, komunia, czy nawet zwykła modlitwa to było coś.

Cytuj
To tak jakbym miał prosić o moc wyżej wspomnianego Yodę.
No ale Yoda jest mały, zielony i "skoczny", więc fizyczną postać ma :<

Offline Elrond Ñoldor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 17213
  • Reputacja: 14987
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #858 dnia: 20 Listopad 2011, 14:49:27 »
Gdyż albowiem nie wierzysz. Tak wiem, jestem odkrywcza. Ludzie prawdziwie wierzący czują tą całą otoczkę, ale to wiem jedynie z opowieści, zatem nie mnie się wypowiadać. Ale przyznaję - kiedyś spowiedź, komunia, czy nawet zwykła modlitwa to było coś.
"Nie wierzysz" to trochę zbyt mocne określenie. Po prostu powątpiewam. Nasza planeta jest zbyt upośledzona, by mógł ją stworzyć ktoś kto jest "wszechmogący, wszechwiedzący, miłosierny" itp...

No ale Yoda jest mały, zielony i "skoczny", więc fizyczną postać ma :<

Oczywiście ;)

Offline Gordian Morii

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 10211
  • Reputacja: 10161
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nothing is true...
    • Karta postaci

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #859 dnia: 20 Listopad 2011, 15:42:21 »
Według mnie bardzo ciężko jest mówić o czymś takim jak wiara, bo to jest rzecz strasznie subiektywna. Zresztą chyba każde odczucie takie jest. Ciężko jest opisać to co nas otacza i co wszyscy czujemy, bo niech ktoś mi dokładnie opisze odczucie ciepła bądź zimna? Dla jednych ciepłe jest to, a dla drugich jest to jeszcze chłodne. Ja odczuwam ciepło w ten sposób, a ktoś inny w inny.
Nikt nie może nam zagwarantować tego, że patrząc na kogoś innymi oczyma widzimy daną osobę tak samo, że zapach konwalii będzie odczuwany przez każdego w identyczny sposób. Więc jak można wyjaśnić komuś swoje prywatne odczucia związane z wiarą? Zresztą sama nazwa wskazuje "wiara", czyli wierzymy w coś mimo, że nie mamy pewności, że to jest prawda.
Jeżeli byłoby pewne to wiara nigdy by nie była potrzebna. Bo byłaby wtedy wiedza.
jak to ktoś ładnie napisał: wiara kończy się w chwili śmierci, bo wtedy już wiemy, że coś jest lub tego nie ma.
Ja osobiście jestem wierzący i dobrze mi z tym. A moja wiara wcale nie przeszkadza mi w logicznym myśleniu, czy innej dziedzinie życia, która jest podobno przez wiarę negowana.

Nigdy przykazania czy same dogmaty nie ograniczyły mnie w żaden sposób, bo one ukazują tylko ścieżkę moralnego postępowania.
Założę się, że większość ateistów postępuje tak jak nakazują przykazania. Bo dobry człowiek wierzący i niewierzącego postępują tak samo, z tą różnicą, że wierzący zakłada, że istnieje Bóg, a niewierzący to odrzuca.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Dyskusje Teologiczne
« Odpowiedź #859 dnia: 20 Listopad 2011, 15:42:21 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything