Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak się nie ma co się pragnie to się kradnie co popadnie
Narrator:
No tak jak poprzednio, dwie... Nie rozmnożyły się przez pączkowanie. No i też w okół nikogo prócz mew i kilku szczurów nie było.
//One są przykręcone do burty a jeden waży 10kg
Martor:
Niziołek poczekał więc aż się ściemni i powoli wszedł do statek, śruby mocno trzymały, starał się odkręcić je sztyletem, mimo że nie wiedział czy to wyjdzie. Całe szczęście drewno było w na tyle złym stanie że jakoś to poszło, odkręcił jedną i udał się z nią na zaplecze tawerny, gdzie ją zostawił i wrócił po kolejną.
Narrator:
//Szłeś od tak z metrowym działem po mieście?
Martor:
Oczywiście Martor nie był aż tak głupi, po odkręceniu ze statku armatki poszukał na nim jakiejś dużej szmaty, chociażby do czyszczenia pokładu. Szybko znalazł i owinął w nią armatę. Dalej wyglądało to podejrzane ale w tym miejscu podejrzane to normalne a ważne że nie było widać że to armatka.
Narrator:
Bezpiecznie zaniosłeś ją do magazynku. Były tam naprawdę dziwaczne rzeczy. Niekoniecznie związane z prowadzeniem karczmy... Uzbałeś że jedna armata starczy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej