Rengar zaczął się grzać swoimi rękoma, było strasznie zimno, wiedział że Ashar jest zdolny do takich rzeczy ale nie wierzył że da rady się teleportować do wieży, ciężko było wykonać mu pełnię skupienia w takich warunkach więc najpierw postanowił wyteleportowac się z tych niekorzystnych warunków. Spojrzał na zboczę góry, w jak najbardziej odległy punkt w którym zdecydowanie będzie cieplej, rozbił się je na magiczne atomy kierując je w odpowiednie miejsce, żeby jednak dolecieć dalej niż na podstawowej teleportacji przyspieszył ruch tych cząsteczek, wyobraził sobie poprostu przyspieszenie, różnice pomiędzy chodzeniem a bieganiem. Już po chwili zobaczył że jest u podnóża góry, było zimno ale na tyle że mógł się tu skupić. Usiadł wiec na ziemi na której mało co rosło i oczyścił umysł, poczuł energię go otaczającą, oraz to że mimo iż góry wydają się martwe bo nic na nich nie rośnie to mają również swoją energię. Do jego nozdrzy wdarła się energia, a raczej leniwie wypełniła jego płuca w swej nieskończonej wędrówce. Wtedy postarał się wyczuć nie tylko energię wokół siebie ale ślady energii gdziekolwiek indziej, ślady energii którą on sam zostawił w przeszłości, Miejsc nie było wiele, a najwięcej zostawił w jednym punkcie. Rozbił swoje ciało na atomy i patrząc mistycznym wzrokiem skupił się na tym by cząsteczki udały się właśnie tam.