Tereny Valfden > Dział Wypraw

W rój nietoperzy

<< < (3/19) > >>

Narrator:
I tak jadąc w atmosferze wampirzej przyjaźni Samir i Imago opuścili Efehidon, kierując się traktem na północ, w stronę Revar. Pierwszy dzień jesieni przywitał ich zaskakująco ciepłą, przyjemną dla ras odżywiających się kaszą i piwem, nie krwią. Słońce przygrzewało niczym w Astas, w mijanych wsiach chłopi oddawali się żmudnemu procesowi młócki zebranych plonów. Jadąc stałym tempem wkrótce dwa wampiry opuściły Efehidon i wjechały do gminy Hardor.

Imago:
Wampir Imago jechał w głównej mierze w milczeniu. Jego pancerz chronił go od morderczych promieni słońca. Dobrze że maureński krwiopijca także go miał.
-   W sumie... jak twoja transformacja? - spytał kompana. Był tego ciekaw od momentu, w którym dowiedział się o wampiryźmie Samira. Sam Imago nie miał szczęścia.

Samir:
- Ciężko... boleśnie - powiedział zamyślony Samir - Ale spodziewałem się tego, nie ma nic za darmo. Nie podjąłbym jednak innej decyzji, chociaż może zmienię zdanie po kilkuset latach życia i picia krwi - zaśmiał się cicho - A jak ty się przemieniłeś? Nigdy nie wspominałeś.

Imago:
- Bo nie był to taki luksus z pancerzem, czy pomocną dłonią, niestety - odrzekł. W jego głosie nie czuć było pretensji. - Drago ci pewnie mówił, że są dwie drogi na zostanie wampirem. Ja miałem tą drugą. Zabił mnie wampir, członek lub sojusznik kruków - wyjaśnił. - Od tamtej pory szukam go, tak jak szukam mordercy rodziny.

Samir:
- Gdy to się wszystko skończy, to jest gdy ten cały wampirzy motłoch zostanie rozbity, można na niego zapolować. Im mniej szalonych wampirów na ulicach i drogach Valfden tym lepiej. Plus, psuje mi reputację - Samir uśmiechnął się zgryźliwie. Pod maską oczywiście. Nie mógł jeszcze przywyknąć że postronni nie mogą podziwiać jego zniewalającej urody.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej