Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Ab alio expectes, alteri quod feceris

<< < (2/3) > >>

Rikka Malkain:
Odetchnęła z ulgą i opuściła swoją kryjówkę, a chwilę później cmentarz. Nie uśmiechało jej się iść przez miasto, bo ta jego część była nawet nie najgorzej oświetlona. Z resztą, noc była ciepła, więc niektórzy mieszkańcy pewnie spędzali ją poza domem i łatwo mogłaby na kogoś wpaść. Rikka postanowiła zatem rozwiązać ten problem wykorzystując swoją znajomość okolicy. Niedaleko stąd znajdowało się wejście do kanałów i tam też zaczęła się kierować. Najpierw, najszybciej jak mogła, podreptała na drugą stronę ulicy. Później, cały czas nasłuchując czy nikt się nie zbliża, potruchtała wzdłuż rzędu kamienic, a następnie skręciła w jedną z bocznych alejek. To powinno być gdzieś tutaj. 

Narrator:
Pamięć nie zawiodła wampirzycy. Zejście do miejskiego systemu ścieków znajdowało się dokładnie tam gdzie się go spodziewała. Dotarła do niego nie niepokojona przez nikogo. Teraz jednak Rikka dostrzegła pewną przeszkodę. Był nią jakiś podstarzały łachmaniarz, który właśnie drzemał sobie oparty o kraty blokujące dostępu do kanałów. Sądząc po zapachu był pod wpływem alkoholu, a ostatnim razem mył się nigdy.

Rikka Malkain:
Zapach tego człowieka przypomniał jej o głodzie. W życiu by nie pomyślała, że będzie chciała zatopić kły w kimś takim. Normalnie preferowała inny typ ofiar. Najbardziej lubiła dziewczęta i młodych chłopców, czasem dzieci. Najlepiej takie z dobrych domów, bo były czyste i dobrze odżywione. Rzecz jasna, zdarzało jej się też żywić na innych. W czasie walki, napędzana adrenaliną, często wgryzała się w przeciwników i chociaż wtedy byli to zazwyczaj spoceni mężczyźni, to strach wyczuwalny w ich krwi zawsze dawał jej potężny zastrzyk energii. Teraz jednak, nie miała większego wyboru. Musiała przełamać swój wewnętrzny opór i wypić ten ludzki odpad. Zbliżyła się do śpiącego człowieka, po czym opadła na niego i obiema rękoma chwytając za ubranie przyciągnęła go do swojej twarzy. Mężczyzna obudził się i wymamrotał coś bez ładu i składu. Jego smród przyprawiał Rikkę o mdłości, ale głód był od tego silniejszy. Wbiła kły w szyję łachmaniarza i zaczęła pić. Mężczyzna walczył jeszcze przez chwilę. Wydał z siebie pare cichych jęków i podjął kilka prób zrzucenia z siebie wampirzycy, jednak bardzo szybko zasłabł i stracił przytomność. Malkain piła dalej. W pewnym momencie przestała słyszeć bicie serca swojej ofiary, ale niezbyt się tym przejęła. Piła dalej. Dopiero po dłuższej chwili oderwała się od człowieka i szybko wstała. Zakręciło jej się wtedy w głowie, tak że zachwiała się i musiała oprzeć o kraty od kanałów. Co do... Zaczęła myśleć gorączkowo. No tak, alkohol. Żywiąc się krwią pijanego wchłonęła część jego promili. Gdy już zdała sobie z tego sprawę, uspokoiła się. Pomijając ten drobny szczegół, krew zadziałała jak powinna, chociaż nie była najlepszej jakości. Ciało Rikki momentalnie zaczęło się regenerować, a ona sama poczuła się już trochę lepiej. Zamknęła oczy, sprawdzając czy może przemienić się w nietoperza, ale dalej nie miała w sobie dość energii. Wzruszyła ramionami i pchnęła kraty prowadzące do kanałów. 

Narrator:
Niestety, kraty były zamknięte na klucz.

Rikka Malkain:
Zaklęła szpetnie. Nie miała wytrycha. Tak się śmiesznie składało, że akurat nie miała przy sobie niczego. Na sobie zresztą też nie. Zaczęła zatem pospiesznie przeszukiwać zwłoki swojej ofiary, w nadziei że znajdzie tam coś czym będzie mogła otworzyć ten zamek. W otwieraniu nie miała sobie równych na całej tej cudownej wyspie, więc wystarczy jej naprawdę cokolwiek co chociaż przypomina wytrych. Nawet widelec, albo spinka do włosów. Swoją gdzieś zgubiła, może została w tamtym grobie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej