Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tyrr i jego pieniądze
Hagmar:
- Pojutrze.
//Wybacz życie. Odpisz i dopłyniemy
Rengar:
Watu nie lubił pływać, w ogóle to nie lubił morza, ale jakoś tą podróż trzeba było przeżyć, więc tak jak wygodnie usiadł choć można by też powiedzieć że położył tak już pozostawał co jakiś czas rozmawiając z innymi o mało istotnych sprawach takich jak chociażby pogoda.
Hagmar:
Dwa dni później.
Pirackie miasteczko, ulokowane na północno-zachodnim wybrzeżu wyspy Setir, jest istną enklawą dla każdego, komu nie w smak jest życie zgodne z prawem, czy innymi standardami przyjętymi przez społeczeństwo. Jeśli ktoś szukałby miejsca, w którym kobiety lubieżnie paradują po ulicach, eksponując swe walory, a rum przelewa się litrami, to może być pewien, że Garuga jest właśnie dla niego. Problemem tego miejsca było to że po zejściu na ląd można zarobić celową bądź zabłąkaną kulę, bełt tudzież strzałe. Hagmar po zejściu z pokładu zaciągnął się odorem tego uroczego miejsca.
- Burdel czy tawerna?
Rengar:
- sądzę że prędzej znajdziemy go w tawernie, choć kusi odwiedzić i burdel - zaśmiał się cicho
Hagmar:
- Po pracy. Powiedział klepiąc Watu po ramieniu. Najbliżej była Tawerna "U Hektora". Przechadzając się jedną z uliczek wylatujących z doków wgłąb Garugi dostrzegli że zalani w trupa piraci i kałuże świeżych rzygowin (i krwi) pojawiają się z coraz większą częstotliwością. Po kilku kolejnych krokach zauważażyli spory, dobrze oświetlony plac, a do uszu dobiega donośny gwar i skoczna melodia. I wtem dostrzegli duży, drewniany budynek na planie prostokąta. To z niego dochodzą te zachęcające odgłosy. Szyld wywieszony nad wejściem głosi "U Hektora". Przeciskając się przez tłum podpitych, lekko cuchnących, brodatych mężczyzn weszli do środka. Ostry zapach rumu i smażonej ryby drażnił nozdrza, a w powietrzu unosił się szczypiący w oczy siwy dym. Wewnątrz panował totalny rozgardiasz. Niektórzy się bili i tłukli butelki, inni siłowali na ręce, jeszcze inni grali w karty, pykając drewniane fajki. Kobiety, które sporadycznie przewijają się przez karczmę są oblegane przez tłumy jurnych żeglarzy. Wszystkich ich łączyła jedna rzecz - spora dawka alkoholu we krwi. Po lewej widać schody prowadzące na piętro. Znudzony, acz też wyraźnie wstawiony właściciel zauważył obcych.
- Co podać?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej