Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Mirzak aep Rothgar:
Mirzak ruszył powoli, on kusze zapomniał naładować... pobiegł z toporkiem w ręku i po chwili był już na miejscu. Zajrzał powoli na slup, pokład oczywiście był pusty, powoli podszedł do drzwi kajuty. Były zamknięte. Kurde... Postanowił zejść pod pokład, do maleńkiej ładowni. Tam też czysto. Wyszedł z powrotem i dał znak osłaniającemu go Kaziowi.
Torstein Lothbrok:
Torstein wzleciał w górę, nabierając szybko odpowiednią wysokość. Obrał za cel oddaloną o sto metrów, pięcioosobową grupę patrolową, po czym dobył kuszy, wciąż lecąc w powietrzu. Była załadowana i gotowa do strzału. Dracon miał zamiar to wykorzystać. Lecąc nisko przycelował, wziął poprawkę na wiatr i swój lot, po czym wystrzelił. Kusza wypluła bełt, który ze świstem przeciął wściekle powietrze. Wiatr jęczał cichutko, jakby był rozpruwany. Pocisk trafił, prosto w tył czaszki. Strażnik zwalił się na ziemię, co zaalarmowało pozostałych. Było jednak za późno. On już tam był.
Dobył miecza, wciąż nie lądując. Chlasnął, lekko, w przelocie. Po ziemi potoczyła się jedna głowa. Przerażeni strażnicy próbowali celować, lecz Torstein doleciał do nich nim mogli to zrobić. Wpadł w jednego, powalając go na ziemię i dociskając do ziemi. Kości zachrupały. Jego masywny ogon szybko zaplątał się wokół szyi drugiego, uniemożliwiając mu krzyk. Trzeciego dorwał wolną ręką za szyję i podniósł, jednocześnie wbijając miecz w klatkę piersiową tego powalonego. Następnie rozpłatał czaszkę tego chwyconego ogonem. Ostatniego, którego trzymał dłonią, przepił jak szaszłyk mieczem.
//4 finiszery, bo mieli pochodnie oraz smoczy potencjał
Melkior Tacticus:
Melkior i jego grupa dotarła pod ścianę rezydencji, elf podszedł i wyjrzał zza rogu. Było pusto. Wyszli na plac przed domem. Komandor siegnął po miecz i poszedł sprawdzić drzwi. Zamknięte.
- Nawaar, czyń honory.
Nawaar:
Wszystko poszło gładko. Towarzyszą udało się dotrzeć pod ścianę domostwa, także było dobrze póki co, bo na samym placu również nikogo nie zastali. Jednak póki co powstrzymywały ich zamknięte drzwi. Niby mogliby je wyważyć, ale po co robić niepotrzebny hałas. Teraz przyszła pora na jego umiejętności i zwinne paluszki, żeby wrota stanęły otworem. Mauren położył załadowaną kuszę przy nodze następnie, wyjął on z kieszeni zestaw wytrychów, przyglądając się zamkowi i od razu, przeszedł do otwierania drzwi. Ciemnoskóry włożył najpierw napinacz, żeby móc dojść drucikiem do zapadek, przy tym wyciągnął on język taki nawyk mu się wdał. Młody kruk zaczął manipulować zapadkami zamka, który miał ich dość dużo w końcu chcą dostać się do urzędnika państwowego. Nawaar po kilku próbach nauczył się kombinacji i najpierw ta pośrodku, potem jedna do tyłu, dwie do przodu i udało się! Kruk przekręcił jeszcze wytrychem, otwierając drzwi powiedział będąc w pełni zadowolonym z siebie.
- Zapraszam i proszę czujcie się jak w domu.
Po tych słowach pochwycił kuszę, dając wejść do środka najpierw długouchemu.
Melkior Tacticus:
Wnętrze było oświetlone przez ledwie kilka świec. Gdy Nawaar otwierał drzwi dołączył do nich Kazmir. Drużyna weszła do dużego holu, przy prawej ścianie biegły schody. Na nich zaś coś siedziało. Szczenię taru, z zaciekawieniem przekrzywiało łepek. Melkior podszedł, psiak dał się wziąć na ręce. - Nawaar, Ashog piwnica. Powinno być tu gdzieś wejście. Domenik za mną, Kazmir osłaniaj. A, Nawaar. Wszystko co nie jest przymocowane a ma wartość... nie krępuj się. Trzymając na ręku zapewne bliskie sercu Selima stworzenie, elf i ten grubszy krasnolud poszli na górę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej