Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Euthnoelfhijnd:
Warcisław, będą nieuzbrojonym, na czas bitwy zszedł pod pokład, aby nie robić sobie i innym problemu. Będąc pod pokładem słyszał olbrzymią ilość dźwięków - odgłos dział statków, komendy, okrzyki bojowe, jak również odgłosy ścierających się broni najróżniejszego rodzaju. Dopiero, gdy przez chwilę ta zbieranina odgłosów przestała być dla Warcisława słyszalna, Warcisław wyszedł z powrotem na górny pokład, aby zobaczyć co się stało i być gotowym na wykonywanie poleceń Melkiora.
Melkior Tacticus:
- No przecież ich nie rozstrzelam. Warcisław by tego nie przeżył i pewnie czekałby mnie proces o zbrodnie wojenne. Zdjął hełm, jeńców ustawiono w rządku na pokładzie brygu. - Przed konstytucją po prostu bym ich sprzedał do niewoli, ale że teraz jesteśmy "cywilizowani" to też nie mogę. Sprawdzić ładownie. Stanął przed jeńcami.
- Albo i rozstrzelam. Ktoś z was jest może bosmanem? Czy jego też zatłukłem. Zwrócił się do jeńców. - Mcie pecha, bo mój kraj nie określa co mogę z wami zrobić, więc radze gadać. Panowała cisza. - Ehhh. Wy orkowie. Podszedł i przyłożył miecz do gardła jednego z nich. - Mów!
Nawaar:
Mauren przeszedł na pokład fregaty, kiedy padło polecenie przeszukania ładowni na pirackim okręcie. Nawaar przechodząc obok Melkiora oraz orka z mieczem, przy szyi powiedział.
- Piratów to się wiesza. Szkoda kul.
Następnie udał się na dół, by przejrzeć szpargały jakie ze sobą mieli. Na bank żadnych bogactw mieć nie mogli, bo kto napada z pełną ładownią kosztowności? Ale może coś innego się trafi. Dlatego rozglądał się za czymś przydatnym co przyda się wszystkim nawet smokowi. W tym miejscu wszystko mogło mieć wartość i to nie w grzywnach.
Melkior Tacticus:
W ładowni zaś Nawaar znalazł trzydziestu wystraszonych niewolników. Głównie maurenów. Zaś do elfa odezwał się jeden z orków.
- Nie mamy bosmana, nie jesteśmy piratami elfi kundlu. Wiesz kogo zabiłeś?
- Pewnie kogoś ważnego...
- Piierworodnego syna Groga wodza Srebrnych Księżyców. Ale Grug syn Groga cię nie docenił. Nie obawiaj się, inne statki cię dorwą!
- Nie, bo je po prostu zatopię. Z dystansu. Wasze zbytnie poczucie pewności siebie jak zwykle dało więcej niż bym chciał. Dziękuję. Teatralnie dodał na koniec, równie teatralnie się kłaniając.
- Wy elfy...
- Właściwie to jesteśmy z Valfden. Może je zobaczysz, bo nadal nie wiem komu was oddać by było bardziej humanitarnie.
- Jak? Twój ojciec miałby dość jaj by nas zabić i pozwolić honorowo...
- Słowo klucz. Mój ojciec. Kim ty jesteś?
- Zarg Wódz w Boju Gruga.
Elf myślał chwilę intensywnie.
- Torreeno?
- Owszem, acz nie tylko. I zanim spytasz... trzy tysiące złotych monet i ziemia na Doral.
- Coraz mniej dają za moją głowę. Co robie źle?
//Nawaar, możesz pisać że słyszałeś rozmowe po opuszczeniu ładowni
Nawaar:
Mauren zauważył swoich braci i siostry krwi pod pokładem. Zrobiło mu się wielce nieprzyjemnie od tego, że aż splunął.
- Spokojnie zaraz was uwolnimy.
Rzekł do nich, wychodząc na pokład przy okazji, słysząc rozmowę pomiędzy orkiem a elfem, która była tylko wymianą uprzejmości.
- Widocznie za słabo się naprzykrzasz temu Torreeno, a pod pokładem znalazłem dość dużą ilość maurenów. To zwykli łowcy niewolników, ale kurwa jestem zniesmaczony tym, że dali się złapać tym zawszonym i śmierdzącym orkom chyba już samobójstwo byłoby lepsze albo śmierć od kogoś swojej krwi.
Nawaar nie krył urazy do jednych i drugich.
// Jak źle odmieniłem to sorki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej