Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Potrzymaj mi piwo - Czyli samobójcza zapewne misja na Ignis Terra
Mirzak aep Rothgar:
- Rum, i sorry. Brak miejsca na konie. Weź z niego juki. Dla krasnoluda to jak rzucenie wyzwania. Stęknął zanosząc kolejną skrzynkę.
DarkModders:
- Nawet bym go nie brał. Po ostatniej wyprawie musiałem kupować nowego, taki z tego pozytek był. - po tych słowach odprowadził konia do najbliższej zagrody, w której go zostawił. Zamienił na odchodne kilka słów z właścicielem. Chciał się upewnić, że porządnie zadba o jego wierzchowca.
Powolnym krokiem wrócił w stronę okrętu. Sterty beczek, worków i skrzyń piętrzyło się na placu. Widząc ile tego jest, a jak mało rąk do pracy, postamowił im pomóc. Chwycił za jeden z worków i zaczął go targać wprost na statek. Co prawda, lata trenignów mocno wzmocniły jego prawą dłoń. Świetnie sobie radził w takich warunkach. Będąc już na statku rzucił do ładowni worek i odezwał się do Mirzaka.
- Pomyśleć, że chciałem sobie dawniej wszczepić proteze, a tu proszę, jednak o jednej ręce da rady jakoś żyć. - powiedział odwracając się w stronę krasnoluda. - Jestem Szeklan Caved.
Wyciągnął w jego stronę dłoń.
Mirzak aep Rothgar:
- Szeregowy Mirzak aep Rothgar. Wytarł rękę o spodnie które też za czyste nie były, i dopiero wtedy podał mu rękę. - Ciekawym czy czarowniki by ci zrobili jakom magiczno. Ale weź znajdź maga najpierw.
DarkModders:
Słysząc o magicznych cudach zaśmiał się serdecznie.
- Kiedyś próbowano wszczepić mi buzdygan albo inne cudo kunsztu wojennego. Nic mnie już w tej kwestii nie zaskoczy. - powiedział po czym ponownie wrócił do przenoszenia worków do ładowni. Czasu coraz bardziej ubywało, a towaru wciąż niewiele ubywało. Przez ten cały czas trapiła go jedna myśl. Gdzie u licha podział się Kazmir? Chyba nie stchórzył, to do niego nie podobne.
- A Kazmira, to gdzie wcięło? Z tego co wiem, to kapitan zawsze nadzorował załadunek statku.
Mirzak aep Rothgar:
- Chędoży w burdelu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej