Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wielki Bazar

(1/17) > >>

Rengar:
Zaraz po wyjściu z sali i szybkiej wizycie u Valentine, udałem się do Ombros. Dawno mnie tu nie było.
Po drodze zastanawiałem się nad najlepszą strategią.
Można by założyć że mają kogoś nad sobą. Jeśli jest to mała grupka to na pewno każdy się ze sobą zna więc podszycie się pod osobę wyżej w hierarchii nie przejdzie, jednak być może istnieje szansa że szajka jest większa i jakiś nowy nie będzie znał całego składu.
Choć są to tylko założenia najpierw musiałem na jakiegoś kieszonkowca trafić, co nie koniecznie musi być takie proste.
 
//Nazwa wyprawy: Wielki Bazar
Prowadzący: Rikka Malkain
Wymagania: członkostwo w KK
Uczestnicy: Watu

Rikka Malkain:
Opuściłeś kruczą twierdzę i udałeś się górską ścieżką prowadzącą w dół. Nie minęło dużo czasu aż zobaczyłeś przed sobą zarys wielkiego miasta. Ombros, w rzeczy samej, mocno się rozrosło. Ze swojego obecnego miejsca nie byłeś w stanie ogarnąć wzrokiem całej metropolii. Wystarczyła jeszcze chwila spaceru i dotarłeś do pierwszych zabudowań. Miejscowi nazywali tę część miasta "zwłokami". Ze wszystkich pięciu dzielnic Ombros, zwłoki znaczą najmniej. Oficjalnie miejsce to nazywa się dzielnicą zewnętrzną, gdyż leży najdalej od portu. Miano Zwłoki dużo trafniej oddaje jednak charakter tego skupiska rozpadających się chałup, szałasów i zwykłych lepianek. Gdyby Ombros miało mury, to byłoby jego biedne podgrodzie. Żyją tutaj ludzie, którzy nie są dość majętni by pozwolić sobie na zamieszkanie w Śródmieściu, a jednocześnie nie mają dość siły by przetrwać w Wielkim Porcie. Nie ma tutaj niczego wartego uwagi. To okolica zamieszkana przez biedaków i żebraków, którą nawet przestępcy zdają się ignorować. Musiałeś jednak przejść tędy by dostać się na Wielki Bazar.

Rengar:
Docierając na Wielki bazar, rozglądam się skrycie i próbuje wtopić się w tłum.
Położywszy dłoń na rękojeści Krzyku znajdującego się przy pasie, przez głowę przeszła mi myśl by wziąć jakiegoś typka w brudny i ciemny zaułek i szczyptę go wystraszyć by wyśpiewał wszystko o czym wie. Jednak wstrzymałem się z tą myślą, nie był by to dobry pomysł na samym początku zlecenia, poza tym nie czuje się jeszcze aż tak pewnie w posługiwaniu się sztyletem,ani nawet w grożeniu innym ludziom.
Zdjąłem więc dłoń z narzędzia śmierci i postanowiłem przejść się kawałek obserwując przechodzące osoby.

Rikka Malkain:
Gdy byłeś jeszcze na podgrodziu niespodziewanie obskoczyła cię grupka dzieciaków w łachmanach. Najwyraźniej wyglądałeś na czystszego i nieco bardziej majętnego niż większość mieszkańców tej dzielnicy, więc małolaty postanowiły spróbować wyłudzić od ciebie trochę pieniędzy.
-Proszę! Tylko kilka grzywien!- Krzyczała jakaś dziewczynka -Jestem sierotą! Moi rodzice zginęli na wojnie!- Wołał stojący obok chłopczyk. -Od trzech dni nic nie jadłem!- Krzyczało inne dziecko.

Rengar:
Owe słowa zaskoczyły mnie, za bardzo skupiłem się na zadaniu i zapomniałem w tym o żebrakach.
A może uda się to wykorzystać pomyślałem i nawet nie wiem kiedy na twarzy pojawił się uśmiech może trochę szyderczy.
-Macie tu kilka grzywien.
Wciąż się uśmiechałem, ale już nie szyderczo, a bardziej życzliwie.
-Powiedz mi komu oddajecie cześć pieniędzy ?


// 18g - 3g = 15g

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej