Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wkurwiony mag
Melkior Tacticus:
Ostatniego przebił mieczem Melkior. Oddał Kazmirowi broń i odebrał swoją. Stanął po środku i dyszał jak kowalskie miechy w Ekkerund.
- Na Rashera. W dupie mam jeńców. Podszedł do baru, zabrał butelkę wina i odkorkowawszy wypił kilka solidnych łyków i usiadł.
Isentor:
Isentor wyszedł z piwnicy, w jednej dłoni trzymał kielich w drugiej dzbanek. Zgrabnie ominął zwłoki, którymi usiana była podłoga karczmy. Usiadł na stoliku przy barze obok Melkiora. Nalał sobie wina do kielicha i upił trochę. - Więc jednak Wasza reputacja nie jest aż tak wybujała jak myślałem. Nieźle sobie poradziliście. Isentor popijał wino i przy użyciu mortokinezy zbierał na blacie baru noże. - Została jeszcze tylko jedna sprawa i będziemy mogli się zbierać.
Melkior Tacticus:
- Dziękuję, jaka? Bo brakuje nam sprzętu na tych w zbrojach. Znaczy mieli je, ale po śmierci się rozpadły. Widziałem coś takiego u kultystów kiedyś.
Isentor:
Isentor uderzył kuflem o blat baru - - barman. Zza lady wyłonił się przerażony Zygi Łapa.
Stary wilk morski nie wzdrygnął się na widok rzezi, bardziej obawiał się tego co magu mogło chodzić po głowie. - Widzisz Zygi - zaczął Isentor, uniósł dłoń i karczmarz zaczął lewitować. Pchnął nim o ścianę za barem. Noże leżące obok Isentora unosiły się jeden za drugim. - Nie jesteś głupi - pierwszy nóż poszybował przyszpilając lewą dłoń karczmarza do ściany. Wiesz kim są inkwizytorzy, wiesz na kogo polują - drugi nóż poszybował przebijając dłoń prawej ręki. Mimo to ośmieliłeś się dać im schronienie - trzeci nóż przeszył obojczyk. Na mojej ziemi! - czwarty nóż wbił się w brzuch Zygiego. Karczmarz próbował coś powiedzieć, popluł się krwią, kolejny nóż wbił mu się w lewe oko. - Teraz będzie Ci łatwiej skupić swój wzrok na prawdziwym wrogu. Uznaj to za drugą szansę. Trzeciej nie daje nikomu. Będziesz dalej prowadził tu swój przybytek. Gościł inkwizytorów. Przyślę Ci do pomocy dwie piękne kelnerki. Tylko pamiętaj dla kogo pracujesz i kto jest Panem Hardor. Isentor machnął rękę i noże odpadły z ciała karczmarza, ten wycieńczony upadł na podłogę. - Dopijemy i możemy wracać Melkiorze. Trik z rozpadającą się bronią to zaklęcie. Przy ich broni majstrował jakiś zaklinacz. To może oznaczać, że jakiś mag z nimi współpracuje lub wykorzystują do tego więźnia. Myślę, że w obozie możemy znaleźć więcej odpowiedzi. Ale do tego czasu musimy odpocząć, wy musicie lepiej się wyposażyć. Nie możemy jednak odwlekać tego w czasie. Dajmy sobie kilka dni na mobilizację sił.
Melkior Tacticus:
- Cholera, za kilka dni to ja powinienem być na Vrihok ze wsparciem. Zobaczymy co da się zrobić. Dopił wino. - Zbieramy się chłopaki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej