Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wkurwiony mag

<< < (3/20) > >>

Isentor:
- Witaj - przywitał się z Egbertem. - Wiesz już co masz robić, trzymaj się tego. Wyglądajcie na zgraną kompanijne Melkiorze. Dużo już razem walczyliście?

Melkior Tacticus:
- Trzy razy na Zuesh, cztery licząc przywracanie porządku po wojnie. Bitwa pod Amertodonem, kilka mniejszych potyczek. A to tylko te większe operacje, przez 16 lat działalności walczyliśmy na prawdę dużo. Jesteśmy zgrani, w tej branży to jak polisa na życie. Odpowiedział Isentorowi. A potem zwrócił się do dracona.
- Nie zabiłbyś, ojciec dawał rade z Renfri. Tylko użyj nawilżenia, bo wiesz, otarcia.

Egbert:
Egbert przywitał się ze wszystkimi i uśmiechnął w duchu na wzmiankę Melkiora o kuszy. Zazwyczaj wolał walkę w zwarciu, jednak teraz rwał się do wypróbowania nowej broni w rzeczywistym starciu. Takiego sprzętu jeszcze w akcji nie widział. Podobnie można by powiedzieć o czarnym draconie. Tego rudobrody także nie widział jeszcze w akcji. Słyszał jednak trochę historii o Aragornie i znał osobowość, oraz umiejętności bojowe Torsteina, więc miał pewne wyobrażenie o tym co taki smok może zdziałać na polu bitwy.
-Gdzie można dostać takiego wierzchowca?- Zapytał czarodzieja. On sam jeździł na chudej szkapie, która w dodatku nie była już najmłodsza. Dlatego walkę z końskiego grzbietu dopuszczał tylko w ostateczności. To nie był kon bojowy, więc zamierzał wykorzystać go tylko jako środek transportu.

Isentor:
- Jaszczur? Dawniej w Mrocnym Pakcie miałem hodowlę tych stworzeń. Chociaż Leon jest jednym z pierwszych, wzięty i oswojony z dzikiego środowiska. Nasza siedziba mieściła się w Valfdeńskiej dżungli. Poruszanie się tam na koniach nie było praktycznie możliwe. Jaszczury spisywały się za to wzorowo. Niestety Leon jest ostatnim z naszego stada. Po ataku inkwizycji i upadku Mrocznego Paktu nie słyszałem, by jakieś jaszczury z hodowli uszły z życiem.
Miejsce zabudowy Efehidonu ustępowały malowniczym krajobrazom wiejskich terenów rolnych. Pod osłoną nocy grupa przemierzyła trakt docierając do gminy Hardor. W oddali było już widać zarys karczmy pod Dwoma Sierpami. Isentor zatrzymał, by zwołać naradę.
- Musimy się tutaj rozdzielić. Pojadę pierwszy. Osoby, które wchodzą ze mną do karczmy niech poczekają kilka minut. Strzelcy mogą już zajmować pozycję dogodne do strzału. Czy wszyscy wiedzą co mają robić?

Torstein Lothbrok:
– Ta – odpowiedział. – Zaplecze, czekać i wpierdol jeśli będzie trzeba

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej