– Kurwa, ten to nawet w świetle jest niewidzialny – rzucił, gdy Samir wyszedł. – Oczywiście, ty wiesz lepiej, Patty. Dziękuję, że dbasz o mnie! – odrzekł. Otworzył drzwi i puścił kobiety, wampiry i czarodziejów przodem. Gdy już wyszyli, Draven poprowadził ich przez puste ulice. Było późno. Znacznie później, niż gdy bękarty i reszta wyszli na swoją "misję". W dodatku wiało delikatnie chłodem, co najbardziej odczuła Patty, której alkohol teraz tak nie grzał. Nie był to mróz. W końcu, po paru minutach spaceru dotarli do katedry. Miała dwie wysokie, strzeliste wieże i bramę w postaci zaokrąglonego portalu. Na drzwiach, dużych i mosiężnych, wyryte były anioły.
W środku było pusto. Prócz jednego kapłana, który powoli gasił już świecie na ołtarzu. Świątynia miała kilkadziesiąt rzędów dębowych ław. W centrum położony był złocony posąg Zartata. Bóstwo dzierżyło miecz z ognia, a na plecach miało wiele skrzydeł, które łączyły się w jedną parę. Ze strzelistego sufitu zwisały żyrandole z lampami oliwnymi. Na ścianach znajdowały się zaś płaskorzeźby przedstawiające boga światła i jego anioły. Na lewo od ołtarza były mosiężne drzwi.
– Draven. My do biblioteki! – rzucił do zajętego kapłana. Ten oderwał się od wygaszania i podszedł do drużyny. Wręczył Mardukowi duży klucz i odszedł, skłaniając się delikatnie. Marszałek otworzył drzwi. Za nimi były dobrze oświetlony schody. Gdy drużyna je pokonała, znalazła się w bibliotece. Miała ona dwa piętra i sporą ilość regałów zapełnionych różnymi księgami i zwojami. Na dole, na który prowadziła para drewnianych schodów – jedna na lewo, a druga na prawo, były stoły, na których najpewniej można było pisać, oraz czytać. Marduk rozejrzał się. Biblioteka pachniała atramentem i starym papierem.
– Dragosani, pójdź z Merithem – polecił. Wskazał jedną z sekcji biblioteki. – Tam są tomy o czarnej magii. Evening i Armin, wy skierujcie się w drugą stronę. Są tam tomy o rodowodach Ishgar oraz czarnych owcach tego kraju – wskazał sekcję na przeciwko tej Dragowej i Merithowej. – Ja i Patricia na dół. Jest tam wszystko co mamy o nekromancji i liszach. Chodź, Patty – rzucił na zachętę, delikatnie się uśmiechając i ruszył ku schodom.