Grimain chwycił konia za uzdę i zaczął go prowadzić dalej ulicą, chcąc jak najszybciej zniknąć spod karczmy. Obrócił się ze dwa lub trzy razy za siebie, patrząc na zajazd, lecz potem już skręcił to w jedną, drugą i trzecią uliczkę, co by nikt nie powiązał go z wydarzeniem. Pociągnął za sobą krasnoluda, ostrzegając go, że jeżeli to się za moment wyda, pewnie w jeden moment znajdą się na szafocie. Gdzieś w oddali usłyszeli, jak ktoś głośno wołał straż, zapanował pewnie chaos i poszukiwanie sprawców. Dlatego Grimain chciał się ulotnić. Będąc już dostatecznie daleko, przystanął i wziął list.
- Czyli nie zdążyłeś o nic zapytać, niczego się dowiedzieć? Sprawa za szybko przybrała gardłowy obrót sprawy? - Spojrzał na list, myśląc o budynku. - To co? Pójdziesz tam? Może tym razem uda Ci się zadać kilka pytań, zanim wszystko się obróci w pył? Pamiętaj, głównie chcemy się dowiedzieć, gdzie jest przetrzymywane całe dobro, które nam rozkradli. A jak Ci się uda zdobyć nieco grosiwa, które zarobili przejmując nasze strefy wpływów w handlu, tym lepiej. Mam nadzieję, że wszystko będzie w jednym miejscu.