Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Próba siły #23

<< < (5/14) > >>

Marduk Draven:
Rzucenie się w sam środek bagna nie było mądrym pomysłem. Szybko okazało się, że się gęste błoto sięga ci aż za kolana, do połowy ud. Uderzanie o taflę wody  nagle zaprzestało, by po chwili znowu się zadziać. Ujrzałeś nad nią malutkie rączki i usłyszałeś piskliwy głosik, który błagał o pomoc. Sam jednak powoli tonąłeś w bagnie przez nierozwagę. Gdzieś ci mignęła jakaś gałąź mogąca być twoim ratunkiem.

//Jesteś w bagnie o promieniu około 3 metrów. Przed nim jest mała sadzawka, w której ktoś się topi, ale ty też toniesz w bagnie.

Kendes z śniącego ognia:

--- Cytuj ---Za to zobaczyłeś drewniany mieczyk. Leżał na ziemi, obok małego, brudnego bajorka.
--- Koniec cytatu ---

--- Cytuj ---Po chwili usłyszałeś coś. Pluskanie w wodzie. O taflę małego bajorka coś uderzało. Jakby ktoś się topił.
--- Koniec cytatu ---

--- Cytuj ---Jesteś w bagnie o promieniu około 3 metrów. Przed nim jest mała sadzawka, w której ktoś się topi
--- Koniec cytatu ---
//Co jest nie miał się topić w bajorku obok? Nagle topi się w sadzawce Przed bagnem. Nawet nie pisałeś że widzę jakąś sadzawkę obok bajora.

Marduk Draven:
//Małe sprostowanie: napisałeś, że rzucasz się przez bagno, co wziąłem za przebiegnięcie przez błoto, gdy ja pisałem o sadzawce, więc pomyślałem, że wbiegasz w błoto aby dobiec do sadzawki, ale niech będzie.

Wbiegłeś w gęstą, błotnistą sadzawkę. Mieszanina gęstego błota i wody. O jego brudną, brązową taflę uderzały małe rączki. Właściciel rączek piszczał i krzyczał. Sam byłeś jeszcze dość blisko brzegu, na którym mignęła ci duża, samotna gałąź długa na około półtora metra. Tyle też na oko wynosiła odległość od tonącego.

Kendes z śniącego ognia:
//Rozumiem sądziłem że jestem tuż obok tej sadzawki bo podszedłem do tego mieczyka dlatego się zdziwiłem że naglę ugrzązłem w błocie za sadzawką. Przepraszam powinnem opisywać bardziej jaśnie czy cóś.
Wyciągłem ręce by złapać gałąź zauważoną koło mnie. Złapałem ją oburącz z jedną ręką blisko końcowi gałęzi i drugą dalej od pierwszej na oko różnica 0,2-0,3 metra. Uniosłem kij nad klatkę piersiową i skierowałem przeciwny od trzymanego końca w stronę topiącego się kogoś jednocześnie przysuwając ten koniec w stronę widzianych rączek
-Kij nad tobą, łap!!!

Marduk Draven:
Tonący desperacko złapał się kija i ścisnął go małymi rączkami. Próbował się podciągać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej