Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Test zaufania [Marduk Draven#1]

<< < (19/27) > >>

Marduk Draven:
- Zwyczajnie. Padły oskarżenia, więc trzeba go przesłuchać w sprawie.- odpowiedział.- Mam dwóch świadków, jego się przymknie i poszuka dowodów winy lub niewinności. Po za tym, jest jeszcze to.- powiedział. Wyjął z jednej z kieszeni pasa zwinięty papier.- Nakaz aresztowania z marszałkowską pieczęcią i podpisem. Panowie, szykować kajdanki.
Wóz zatrzymano gdzieś na uboczu. ÂŻołdacy wyszli, za nimi Draven. Marszałek zbliżył się do jakiegoś strażnika.
- Marszałek Koronny Marduke Draven. Którędy do zarządcy, Mikołaja Sazarowa?

Melkior Tacticus:
- Za mną sir. ÂŻołdakiem był oczywiście Bękart Rashera. Kazmir zrobił wymianę personelu, poprzedni miał problemy z lojalnością. Zaprowadzono was d baraku mieszkalnego, a tam do biura Sazarowa. Elf siedział za biurkiem.



- Czego? Spytał zimnym głosem.

Nawaar:
Nakaz aresztowania, który nagle Draven pokazał było dla niego dziwne, bo wcześniej jak brodacz pytał to człowiek nawet nie burknął o tym, oby to nie było napisane na kolanie! Jednak skoro już tu są to mogą sprawdzić co będzie miał do powiedzenia elf, ale brodacz i tak sądził, że Sazarow się wywinie bez większych kłopotów. Wszyscy zostali wpuszczeni do środka. Kiellon rozejrzał się jak to miał w zwyczaju, by sprawdzić stan tutejszej ochrony i był dość solidni. Ludzie nie spali i cały czas czuwali, zmiany przebiegały sprawnie i działało bardzo dobrze, a nie jak to z reguły jest, że na papierze. Zaplecze stanowiła również stajnia, która zajmowała się końmi dygnitarzy jak i patrolujących okoliczny teren kopalni. Zwiedzanie na tym się skończyło, bo szybko zostali skierowani do baraków, gdzie przebywał cały cel tej wyprawy. Kanclerz koronny razem z Marszałkiem koronnym stanęli przed Sazarowem, ale to krasnolud dał Mardukowi mówić, on zamierzał jeno być niemym obserwatorem, który zainterweniuje w razie jakiś niemiłych okoliczności.

Marduk Draven:
Bękart Rashera? W sumie to czemu by nie? Pomysł dobry.- zauważył.
Poszedł za najemnikiem, rozglądając się po terenie. Dał znak żołdakom by wszyscy, prócz woźnicy Alojzego poszli za nim. Dwóch kuszników, gwardia i elitarna gwardia. Broń gotowa, ale nie okazana prowokacyjnie. Marduk zwracał uwagę i zapamiętywał szczegóły. W końcu wszedł do biura. Draven rozejrzał się po pokoju. Chciał wiedzieć, czy oprócz wejścia, jakim teraz przeszedł, elf miał inne możliwości ucieczki.
- Marduk Draven, marszałek koronny.- powiedział. Ruchem ramion odgarnął pelerynę tak, że odsłoniła ona symbol Bractwa ÂŚwitu na tunice, oraz młot przy pasie. Jego ręka powędrowała do pasa.- Mikołaju Sazarowie...- zaczął, dobierając z pasa papier i podchodząc do biurka elfa. Postawił nakaz na stole. Na papierze rozpisany był nakaz aresztowania Sazarowa, łącznie z zarzutami, podpisem Dravena oraz pieczęcią marszałka królewskiego.- Jesteś aresztowany pod zarzutem kradzieży państwowego urobku srebra z kopalń, sprzedawania go państwu, które napada ziemie Valfden i kradzież 50 ton złota z banku Ekkerund.- powiedział.- Masz prawo zachować milczenie. Wszystko, co powiesz może być użyte przeciwko tobie.- dodał. Skinął na żołdaków. Dwójka, kusznik i gwardzista zbliżyli się. Ten drugi dobył kajdan z zamiarem zakucia elfa. Draven zebrał zaś energię magiczną. Na razie nie wykorzystywał jej, po prostu trzymał w pogotowiu.- Na razie, Mikołaju, chodzi nam o przesłuchanie. Chodź dobrowolnie, to kajdany nie będą potrzebne.

Melkior Tacticus:
- Chuja na mnie masz Draven. Bez mojego prawnika nic wam nie powiem. Uśmiechnął się paskudnie. Dał zakuć. W pomieszczeniu był sejf.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej