Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Do trzech razy sztuka
Ilhrim Aeder z Peridionu:
- Chyba się obudził - powiedziała pod nosem Isabelle słysząc przeklinanie dochodzące zza jej pleców - może by go tak zno... - i nie skończyła już swego monologu, gdyż w tym momencie zauważyła elfa który mógł być w tej sytuacji niemałym ratunkiem.
- Całe szczęście, że ktoś się zjawił - odetchnęła tu z ulgą, po czym uniosła rękę, wskazała przez uchylone drzwi złodziejaszka i powiedziała - To tamten złodziej. Ma on dość paskudną ranę po naszym spotkaniu, na którą niestety niewiele mogłam poradzić... jest tu w domu może ktoś, kto zna się jakkolwiek na medycynie? - spojrzała tu aż sama na pokonanego przez nią przeciwnika - Jeśli nic nie zrobimy, to on się nam tu wykrwawi i nawet nie będzie z kogo zdobyć informacji. - Wydawało się, jakby najwięcej serca Isabelle włożyła właśnie w część o informacjach, jednak mogło być to jedynie złudne wrażenie
Longinus Podbipięta:
- Nie, ale znam dobrego lekarza, który mieszka niedaleko. Zaprowadzę go. Umiem się w razie czego obronić.- zaproponował i wziął pod ramię zbira. Zeszli na dół.
Ilhrim Aeder z Peridionu:
Isabelle patrzyła tylko z boku, jak elf po skończeniu odpowiedzi zabiera dość najwyraźniej przyćmionego, nie rzucającego się prawie w cale rabusia pod pachę i schodzi w dół. W pewnym momencie tego całego "przedstawiania", poczuła się nieco ignorowana i chciała powiedzieć coś do sługi by odzyskać utraconą uwagę, gdy jednak wyprostowała rękę w geście pokazującym chęć zaczęcia rozmowy okazało się, że zdążył on już dawno zniknąć nie mówiąc przy tym znów nawet jednego słowa. Wydało się to kobiecie dość... specyficzne, jednak nie mogła już z tym w sumie nic zrobić, zamknęła więc ciągle otwarte drzwi i... otworzyła te, które jeszcze nie zostały przez nią sprawdzone. Podchodziła raz po raz do kolejnych drzwi i liczyła, że może znajdzie ślady jakiegoś wspólnika złapanego już złodzieja, powiedziano jej w końcu, że zazwyczaj atakowali oni dwójkami, a nie byłaby ona sobą gdyby pozostawiła pracę nie skończoną.
Longinus Podbipięta:
Wszystkie pozostałe pomieszczenia okazały się już całkowicie czyste. O dziwo. Powoli zmierzchało. Słońce chowało się za budynkami.
Ilhrim Aeder z Peridionu:
Po otwarciu ostatniego pokoju Isabelle spostrzegła się, że jego wnętrze przybierało już barwę coraz bardziej pomarańczową, wyglądając za okno można było już zauważyć ostatni w miarę jeszcze spory kawałek słońca niknący za dachem najbliższego budynku. Promienie słońca kierowały się już praktycznie w linii prostej do oczu, oślepiając maurenkę nawet bardziej niż w samym środku dnia. Chcąc uniknąć oślepiającego światła Isabelle postanowiła zejść na dół, gdzie jak sądziła będzie znacznie ciemniej i przyjemniej, obróciła się więc na pięcie w stronę korytarza, zamknęła pootwierane wcześniej drzwi i zeszła na dół poszukując kogoś od kogo mogłaby dowiedzieć się czegoś na temat zabranego wcześniej rabusia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej