Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŚwit sprawiedliwych
Torstein Lothbrok:
- Cholera wie. Idąc tu wpierw poszedłem do szulerni, a potem kręciłem się po podgrodziu, na wypadek jakby ktoś mnie śledził.- odrzekł.- Raz spierdolił mi przez okno, ale dorwałem go i zasłoniłem te okno szafą.- wyjaśnił. Sam sprawdził, czy jego kusza jest napięta. Była.- Ta dziura specjalnie duża nie była... nie ważne. Jakaś pomoc z ciałem? No i co robimy dalej? Wiemy, że to idzie od dowódcy... może by go tak ukatrupić? Utniemy hydrze łeb.
Goris:
- Bardziej wybijesz hydrze zęba niż utniesz łeb.
Podszedł nerwowo i ostrożnie do okna i lustrował otoczenie.
- Coś mi się nie chce wierzyć, że to idzie od straży, a nie od zewnątrz.
Torstein Lothbrok:
- To kto mógłby to robić od zewnątrz?
Goris:
- Czerwony kapturek i wielki zły wilk. Jakbym wiedział to już by się nimi ktoś zajął. Szykuj się do bitki.
I w tym momencie ktoś zaczął walić w drzwi. Dread wycelował w nie swoją kuszą.
- Straż miejska! Proszę otworzyć!
Torstein mógł tu poznać głos znajomego z szulerni.
Torstein Lothbrok:
Torstein poznał głos. Także wycelował kuszą w drzwi.
- To jeden z tych z szulerni.- szepnął.- Jak to rozgrywamy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej