Krasnoludowi po prostu urwał się film. Dlatego, że miał dość rozmyślań i zasnął, jakby nic się w sumie nie stało. Dobrze, że Drago czuwał nad wszystkim. W końcu miał tutaj swoją niezastąpioną świtę! Inni nazwaliby ich sługusami władcy, bo jemu się nie chce. Jednak tak bywa, że po nocy nastaje dzień, co jest normalnym zjawiskiem, ale tego w sumie nikt się nie spodziewał, że żarty władcy będą się trzymać z samego ranka widocznie słoneczko musiało mu nieco przygrzać mózgownice, gdyż wystrzał z muszkietu powinien obudzić każdego nawet zapijaczonego menela! Kiellon poderwał się niczym szalony, mówiąc. - O skurwesyn! Co je? Rozejrzał się dookoła, ale żadnego zagrożenia nie widział jeno wampira, który miał nieco poronione poczucie humoru! - Nie ma to jak żart z samego rana. Uśmiechnął się głupkowato, ale i tak najlepsze było to, że podczas nagłego wstawania zbroja mu nie przeszkodziła i mógł działać niemal natychmiast! - Myślicie, że ten wystrzał poza martwym gołębiem nie sprowadzi tutaj jakiś meneli? Z resztą widzę, że mamy swoich. Wskazał na Emericka i kilku innych nawalonych bękartów, lecz to w sumie obraźliwie być nie powinno. Paladyn następnie sam skosztował jakiegoś jedzenia i szykował się do dalszej drogi do tego wypił sobie nieco gorzałki, bo mógł!