Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Jaja dla kucharza

<< < (2/9) > >>

Zaidaan:
Obaj spojrzeli na Ciebie pytająco.
- Yy, co? A ktoś Ty za jeden? - zapytał Cię ten pierwszy
- I widzisz? Chciałeś swoją ochronę i masz. Może nie jest on człek, ale jaszczur też się nada. - zagadał do towarzysza z uśmieszkiem.
- A.. No tak racja, w sumie... Mówisz, że się na północ wybierasz? A no dobra, możesz się z nami zabrać. - I ten pierwszy usiadł zadowolony z przodu łapiąc za lejce, a ten drugi usiadł obok niego.
Usiądź tam z tyłu. - powiedział do Ciebie ten cały Marek.

Gascaden:
Gascaden wysłuchał co ci dwaj mają do powiedzenia na jego propozycję dotyczącą ochrony za podwózkę na północ. Na początku chciał już coś powiedzieć na głupie pytanie tego kolegi Marka, ale już sobie odpuścił, bo musiał czymś pojechać, a wyzywając wszystkich wokół to daleko nie zajedzie. - No tak, na północ zamierzam się dostać. Potrzebuję się tam dostać. - odpowiedział swoim przewoźnikom i wsiadł na tył wozu, czekał aż kierowca ruszy.

Zaidaan:
I kierowca ruszył. Smagnął lejcami, a szkapa się wybudziła i ruszyła leniwie do bramy.
- Spadłeś nam jak z nieba. Potrzebowaliśmy ochrony, a sami tam nie pojedziemy, zbyt niebezpiecznie. W ogóle - mówił kierowca pośpieszając szkapę. - Tak w ogóle to Edward jestem, a to mój towarzysz w interesie - Marek. - pokazał wolną ręką na Marka, który skłonił się lekko. Minęliście już bramę i pozostała wam prosta na północ.
- A Ciebie jak zwą? - zapytał w końcu Marek.

Gascaden:
Siedząc sobie w wozie wysłuchiwał co tam znowu gaworzy jego kierowca, który jak się okazało nazywa się Edward. No i jego wspólnik Marek. Jaszczur także się nieco ukłonił i poprawił topór i młot przy pasie. - Gascaden jestem, prosty wojownik, który już ma kilka walk na karku. Też rekrut Bractwa ÂŚwitu. Tak, jaszczuroczłek w Bractwie. - uprzedził towarzyszy podróży, czy aby się nie przesłyszeli. Akurat jaszczury w Bractwie ÂŚwitu to dość nieczęsty spotykany widok. No ale nie każdy jaszczur jest taki sam, a ten ma powołanie być w Bractwie. Siedział sobie dalej i spojrzał na oddalającą się północną bramę stolicy.

Zaidaan:
- No, a my jesteśmy prości handlarze, którzy jadą do Golinog trochę pohandlować. Mamy zamiar sprzedać nieco skór. Hemis zbliża się wielkimi krokami, a dobra skóra ogrzeje nawet w najmroźniejsze noce. - powiedział Edward. Ale to co powiedziałeś później zaskoczyło ich nieźle, popatrzyli na siebie ze zdumienia. Nawet koń podniósł łeb i nadstawił uszu. Jaszczuroczłek w Bractwie? Myślałem, że tam głównie ludzie i czasami elfy. - rzekł zdumiony Marek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej