Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Rikka Malkain:
Oczywiście! Ona miałaby nie spojrzeć? Otworzyła drzwiczki i, ku swojemu zaskoczeniu, odkryła że cały wóz od góry do dołu załadowany jest naostrzonymi palami. Będziemy się bawić w karanie złych wampirów? ÂŁańcuchów też trochę było. Zaraz po tym Rikka sprawdziła drugi pojazd. Jeszcze więcej łańcuchów, a do tego butelki pełne krwi. Wnioskując po barwie, była to krew należąca do kilku różnych gatunków. Zaciekawiło ją to, ale na razie odstąpiła od furgonu. Pewnie tym przyjdzie jej podróżować, więc będzie miała jeszcze dosyć czasu by zapoznać się z zawartością naczyń.
Nessa:
Wampiry oczywiście usłyszały wcześniej, że ktoś zmierza w ich kierunku. Koń bez pośpiechu stawiał nogę za nogą, wiedząc dokładnie, gdzie idzie, bo wodze miał puszczone wolno. Jeździec w tym czasie grzebał w torbie, która jeszcze chwilę wcześniej była przyczepiona do siodła. Nie był to wielki pakunek, więc dość szybko zdołał przejrzeć całą jego zawartość, ale nie znalazł tego, czego szukał, więc zaczął od początku. Każdy kolejny ruch wyrażał większą irytację.
Będąc kilkanaście metrów przed wozami, Koń przystanął, czekając na dalsze polecenia. Gdyby to od niego zależało, a jak wiadomo konie niestety nie mają prawa głosu, nie podszedłby do tej dziwnej zbieraniny. Jeździec, który do tej pory zdawał się nie zwracać uwagi na otoczenie, odłożył apteczkę i wziął wodze w dłonie. Spiął zwierzę i przestał zaprzątać sobie głowę brakami w ekwipunku. Coś się najwyżej wymyśli. Jak zwykle zresztą.
- Dobry wieczór - przywitała się grzecznie elfka, odgarniając wcześniej włosy, które zasłaniały jej jak zwykle twarz. Otaksowała wzrokiem wszystkich zebranych szczególnie długo skupiając się na Proganie. Długoucha jakby nie dowierzała, że to ten sam staruszek. Pora dnia nie sprzyjała jej w ocenieniu kondycji byłego towarzysza, z którym straciła kontakt przed laty. Nie była nawet pewna, czy żyje. Zeskoczyła szybko z siodła i w kilku krokach znalazła się przy furgonie, chcąc przywitać się ze staruszkiem. Zaraz po tym oczywiście przedstawiłaby się rudowłosej i niziołkowi! Bo ich akurat nie znała. Ale skoro był tu Progan, miejsce i czas się zgadzały, to elfka dobrze trafiła.
Progan:
- Nessa? To Ty, dziecino? - zapytał starzec marszcząc czoło i zwężając oczy by chociaż w części wyostrzyć wzrok. Dziewczyny nie widział od kilku lat. Szczęśliwie dla jego pamięci Nessa nie zmieniła się. Nadal wyglądała tak, jak ostatnim razem, gdy ją widział. Wspomnienia wróciły
- Na Ellmora! ÂŻyjesz! - zawołał i zeskoczył z wozu i objął dziewczynę, tak życzliwie, po ojcowsku.
Nessa:
- To samo mogę powiedzieć o tobie - odparła długoucha, odwzajemniając uścisk. Wracając do stolicy, Tinuviel zastanawiała się, kogo tam spotka i kogo najchętniej chciałaby spotkać. Progana się nie spodziewała, ale niewątpliwie była to jedna z najmilszych niespodzianek. - Mam nadzieję, że po drodze mi opowiesz, co się działo - odsunęła się od staruszka i uśmiechnęła. Rzeczywiście nic się nie zmieniła. Czas się wydawał dla niej zatrzymać.
Po chwili podeszła do rudowłosej, a następnie do Alberta, wyciągając za każdym razem dłoń, by się przedstawić i przywitać. Wampirzycy nie znała, choć jej obecność uspokoiła niejako elfkę. Zawsze to dodatkowa osoba z wyostrzonymi zmysłami. A niziołek był niziołkiem i wyglądał jak niziołek. Elfka nie była pewna, czy nie spotkali się wcześniej, ale wiele lat minęło od jej ostatniej wizyty w stolicy.
Progan:
- Tak, tak... - zapewnił ją szybkimi ruchami głowy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej