Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Vulmer:
A przybyły dopiero teraz elf nie znał tu nikogo, w zasadzie to sam nie wiedział czy robi dobrze idąc na tak ryzykowną wyprawę. Z drugiej strony... musiał za coś żyć, uczyć się, no i potrzebował doświadczenia w zawodzie. Mógł ruszyć na samotne łowy, ale wybrał tak a nie inaczej. Przynajmniej zrobi coś pożytecznego. Pytanie czy ta "III Krucjata" coś da. Bo próbował już i Archont, i Bękarty. One ponoć oczyściyły gminę Kardon, ale to było kilka zim temu. Przed inwazją Ardenos.
- Dobry wieczór. Powiedział podchodząc do grupy.
Rikka Malkain:
Rikka uścisnęła dłoń elfki i również się przedstawiła. Widziała ją pierwszy raz w życiu, ale od razu poczuła do niej jakąś sympatię. Raz, długoucha nie skrzywiła się na widok wampira. Właściwie to nawet przeciwnie, jakby ucieszyła ją obecność krwiopijcy. Dwa, dzięki niej rudowłosa nie będzie na tej wyprawie jedyną przedstawicielką płci pięknej! Uczestnicy powoli zaczęli się już zbierać, ale żeby mogli wyruszyć ciągle brakowało im kilku osób. Wśród tych nieobecnych był też główny zainteresowany, ale do ukazania się pierwszych promieni zostało jeszcze trochę czasu. Zdążą.
-Właściwie, to już blisko do świtania. Witaj.
Powiedziała komentując pojawienie się nowego. Szczerze mówiąc nie kojarzyła by ktoś taki zgłosił się na ochotnika, ale nie było to dla niej problemem. Dodatkowy łuk i para elfich oczu na pewno się przydadzą.
Rakbar Nasard:
Rakbar również pojawił się w umówionym miejscu. Przybył na swoim karym koniu, który nosił cały rynsztunek maga - od bułatów przez księgi i mikstury przelane w metalowe naczynia. Zbliżył się do niewielkiej grupki i uniósł dłoń w geście przywitania.
- Czy to wy się ogłaszaliście w karczmie? - zapytał nie zsiadając z konia.
Rikka Malkain:
-Ci sami.
Odpowiedziała wampirzyca zadzierając wysoko głowę by móc przyjrzeć się kolejnemu członkowi drużyny. To musiał być ten mag. W ostatnich latach z czarodziejów zrobił się chyba jeszcze rzadszy gatunek niż z wampirów. Z kolei spotkanie egzemplarza o zdolnościach arcymaga graniczyło już niemal z cudem. Rakbar zaś do takich przypadków należał, a oprócz tego mógł jeszcze tytułować się hrabią. Trudno chyba o kogoś, na kim postać starca nie zrobiłaby wrażenia.
-Hrabia Nasard, witamy. Na wymarsz przyjdzie nam jednak jeszcze chwilę zaczekać.
Rakbar Nasard:
- Witam was zatem serdecznie. - będąc pewnym towarzystwa, zsiadł z konia. Lejce utrzymywane były w powietrzu za pomocą telekinezy. Na wszelki wypadek, gdyby coś spłoszyło konia. - Dawno nie byłem na północy. Właściwie to od momentu wystąpienia plagi. Tamtejsze tereny znacząco ucierpiały. Czy konkordat zdołał przełamać to plugastwo?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej