Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Gunses:
Tymczasem dwójka nordów weszła do wieży z zapalonymi pochodniami aby się rozejrzeć. Dookoła był kipisz, jednak czarny otwór ziejącego w podłodze zejścia do podziemi był widoczny. Schody wykute w skale prowadziły do podziemnych poziomów, ich koniec niknął w ciemności. Dwójka z nordów przykucnęła przy wejściu do podziemi oglądając schody. Spotkał ich Gunses, który wraz z Orkiem schodzili z piętra.
- Widzicie? - zapytał jeden z nordów wyciągając do przodu rękę, w której trzymał pochodnię. Gunses i stojący obok Kenshin zauważyli, że na schodach lśnią pokruszone kawałki kolorowych szkiełek, walające się groty strzał, przynajmniej dziesięć pereł i trochę złotego kruszcu. Nie było tu brudnych szmat, ani żadnych szczątek czy reszty połamanych mebli.
- To chyba leże Fena - wyszeptał drugi.
Kenshin:
Kenshin zszedł za wampirem ku podziemi. Oczywiście ostrożnie, bo ponoć jest zamieszkała. Właściwie jak każde piwnice w takich paskudnych miejscach. Jednak będąc coraz bliżej dołu to obraz znacząco się zmienił od tego wyżej, ale pięknie to nie było, tylko raczej czystsze. Przynajmniej tak mogło się wydawać kiedy jeden z nordów, poświecił pochodnią. W takich miejscach wardyna na nic się zda, więc magia będzie musiała wystarczyć jeśli dojdzie do starcia z Fenem, lecz kim lub czym jest?
- Kim lub czym jest ten Fen?
Gunses:
- Sroka, twu - rzekł do siebie jeden z Nordów i splunął na schody, wstał potem i dał wam znakiem znać, abyście wycofali się kawałek od wejścia do jamy. Kiedy znaleźliście się kilka metrów od niej zaczęli wam opowiadać.
- Niektóre wampiry gustują w krwi niewiast, inne lubią pożreć serce czy wątrobę. A tu... Cóż...
- Jak sroka - wtrącił drugi - zbiera świecidełka. Znaleźliśmy dwa leża Fena w Revar. Jednak tylko jednego udało się nam ubić.
- No tak... Bo to nie jest zwykły wampir. Podobny jest do ekkimy, ale potrafi znikać z pola widzenia. Jak patrzeć na niego, to jak patrzeć na pejzaż w upalny dzień, wszystko pływa.
- A więc - podsumował Gunses - Mamy tu gatunek, który posiada zdolność chwilowej niewidzialności. Jednakże jakiś odzwierzęcy rodzaj tej umiejętności. W naszych żyłach też płynęły takie moce, jednak od czasów Zielonych Równin jest to rzecz zapomniana.
Yarpen aep Thor:
Tymczasem Srebrni dalej czyścili wieżę, Yarpen zaś sięgnął po cygaro. Palić w takiej chwili? Czemu nie...
Kenshin:
Ork przyjął do zrozumienia, że mają do czynienia z wampirem niemal z zapomnianymi zdolnościami do tego ma fetysz na punkcie kosztowności. - Dobrze, że krasnolud tego nie słyszy. Pewnie poszedłby pieszy. Jednak czy na pewno warto go zabijać? Kenshina targnęły pewna niepewność dotycząca Fena dlatego, że rzadki okaz można zostawić przy życiu dla potomnych. - Może go zostawić skoro ich mało jest a do tego znają sztuki, niewidzialności to jedynie pułapka się nada i to z siatki. Mamy takie? W tym wypadku wolał pokojowe rozwiązanie, bo trzeba chronić wymarłe gatunki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej