Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Północny wiatr #1 - Vulmer

<< < (10/15) > >>

Gunses:
Z rozmyślań wyrwał Cię pisk przelatującego wysoko nad Tobą sokoła.

- Hej Ty! - zawołał Bartok - Czas na nas, chodź!

Vulmer:
Młodzik uśmiechnął się, jak nic był to znak od Ventepi. Ktoś inny powie że to przypadek, zbieg okoliczności. Ale nie on. Renfri, jego matka, jest jaka jest ale nauczyła go szacunku do Bogów. Ci bywają kapryśni, ale sprawiedliwi. Elf wstał i ruszył za Bartokiem.
- Ide, ide. Wybacz, musiałem oczyścić umysł i pomodlić się.

Gunses:
Myśliwi zrobili minę jakby ktoś im powiedział, że piwo przepija wodą. Bartok machnął ręką
- Też się mi zdarzyło - rzekł kiery ruszyliście ścieżką do lasu - Jak w jaskini, w której chciałem zastawić pułapkę na kretoszczury wyskoczyły na mnie dwa cieniostwory. Szczęściem miały okres godowy... Alem się namodlił uciekając wtedy! Hehe - zaśmiał się
- Ale życie takie jest - dodał po chwili, kiedy z leśnej ścieżki weszliście w krzaki. Bartok prowadził ścieżką, która zapewne chadzały sarny i dziki  - że trzeba wierzyć w swoje strzały. Bo one życie ratują i chleb Ci dają. Tudzież pieczyste. No a teraz baczenie mieć. ÂŻadne z was nie polazło popytać tropiciela o ślady, to ja poszedłem. Dzieciak, bo był to młodzik jak Ty - rzucił do Ciebie - Został zagryziony na drodze. Ciało pożarte, poranione, upaprane mazią. Jak nic plaga. Tropiciel zwęszył trop, sprawdził gdzie biegnie. Do jamy przy ruinach. Traktem, pójdzie zabójca potworów który się tu napatoczył godzinę temu. Lasem pójdą elfy z Gwardii, a my cichaczem, przed nimi pobiegniemy tym duktem. Dalejże!

Vulmer:
- Plaga? Pierwsze słyszę. Spytał, biegnąc za myśliwymi. Bartok chyba nie był specjalnie bogobojny. Nie żeby Vulmer był jakoś ideałem pod tym względem.

Gunses:
- To się pojawiło kilka lat temu, nie wiedzieć skąd. Nagle w niektórych częściach wyspy z ziemi zaczęła sączyć się czarna maź. Rychło okazało się, że nie jest to taka maź, co można nią palić w lampach, ale coś co zatruwa środowisko. No i wywróciło to trochę i faunę i florę, niby być zająca na lewo wywrócił. Kiszkami na wierzch. Zmutowały się zwierzęta. Nie jest ich za wiele, ale ciężko ubić cholerstwo. No dobra, jesteśmy.

Przed wami teren lasu opadał aż do strumienia, za którym wznosił się mały pagórek na którym leżały wielkie głazy. W większości poprzerastane zielskiem i małymi drzewkami. Pod pagórkiem była jama, nie za duża, średnicy około 2 metrów.

- Tam syknął Bartok pokazując wam palcem. Założył rękawicę na lewą dłoń, ściągnął łuk. To może być wypaczony kretoszczur albo cieniostwór. Wypaczone dziki i ścierwojady wędrują, nie zapuszczają się w jaskinie. Teraz uwaga. Bydle jest silne. Silniejsze od wypaczonego ścierwojada, ale mniej niż wypaczony dzik. Potrafi pluć kwasem, więc mieć baczenie, żeby za blisko gadziny się nie znaleźć. Jest podatny tylko na elfią broń, ale nasze szypy też mu zrobią sieczkę z trzewi. Jarek, pójdziesz od drugiej strony, Ty młody staniesz na środku i wypłoszysz go z jamy. Strzel z razik albo ze dwa do środka. Jarek, bierzemy go w dwa ognie. Gdy szarżuje na jednego, wtedy drugi pruje ile sił w łapach, jasne? No chłopy, dali go.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej