Będąc na swojej bezpiecznej pozycji wampirzyca zauważyła, że jak na razie wszystko przebiega zgodnie z ich zamierzeniami. Ustrzelenie tamtego piromana sprawiło je bez wątpienia dużo radości, ale to nie była pora na żarty. Walka trwała, więc wypadałoby żeby zabójczyni wspomogła swoją drużynę nieco bardziej. Korzystając z tego, że wszyscy byli zajęci zamieszaniem na dole, Rikka stanęła wyprostowana na szczycie dachu i z rozłożonymi szeroko rękoma pomknęła po nim w stronę sąsiedniego domostwa. Docierając do krawędzi skoczyła wybijając się wysoko i wylądowała na drugiej chałupie. Sztuczka wyglądała oczywiście ładnie, ale jeśli Rikka chciała znaleźć się za plecami zgrai bandytów musiała powtórzyć ten manewr jeszcze raz i przeskoczyć na kolejny dach. Tak też zrobiła, każdy ruch wykonując z morderczą dokładnością i szybkością. Znalazłszy się już tam gdzie planowała, mogła wreszcie włączyć się do ich małej bitwy. Wampirzyca usiadła na pokrytym strzechą dachu i, wykorzystując jego kąt nachylenia, zjechała na pupie na sam dół. Chwilę przed spadnięciem na drogę uderzyła o dach nogami by uniknąć spotkania z ziemią, wybiła się, i tym samym wystrzeliła swoje ciało w powietrze. Silniejszy podmuch wiatru załopotał płaszczem wampirzycy, która w tej chwili znajdowała się dokładnie nad głową jednego z walczących. Dla niej samej czas jakby zwolnił. Wydawało jej się, że wręcz zawisła na moment w przestrzeni. Ułamek sekundy wcześniej, przewidując ruchy tych na dole, zdążyła zaplanować cały swój tor lotu. Nie mogła zatem upaść nigdzie indziej, jak tylko na najbliższego bandytę. Runęła na niego z powietrza niczym jastrząb atakujący polną mysz, lecz zamiast szponów wbiła w kark ofiary swoje niezawodne ukryte ostrze. Znak rozpoznawczy jej cechu. Dwadzieścia centymetrów zimnej stali w jednej chwili odebrało mężczyźnie życie, lecz jeszcze zanim jego ciało upadło bezwładnie na ziemię, Rikka stała już obok gotowa do zabicia jeszcze kilku ludzi. Bandyta, który kątem oka widział całe zajście, odwrócił się teraz zaskoczony w jej stronę. Zdziwienie musiało go jednak szybko opuścić, bo wołając któregoś z pozostałych oprychów po imieniu zaszarżował na wampirzycę z furią w oczach. Towarzysz podążył za nim. Atakowana kobieta zdawała się zupełnie tym faktem nie przejmować. Gdy ten będący bliżej spróbował ciąć ją od lewej do prawej mniej więcej na wysokości piersi, Rikka zwyczajnie wygięła swoje ciało do tyłu, a tani mieczyk przemknął jej nad twarzą. Po tym jak broń bandyty nie napotkała żadnego oporu, on sam stracił równowagę i zachwiał się. Rudowłosa z kolei odgięła się w jednej chwili i zaatakowała prostując ramię uzbrojone w ukryte ostrze. To już drugi człowiek, któremu krucza broń odbierze tej nocy życie. Ile dusz zdążyło już posłać do Rashera to narzędzie? Wampirzyca nie miała pojęcia, nigdy nawet nie starała się tego liczyć. Nie zmieniała jednak swojej ulubionej zabawki od kiedy rozpoczęła się jej kariera w Krwawych Krukach. Swoim uderzeniem trafiła ofiarę w oko wbijając w jego czaszkę niemal całą długość ostrza. Ledwo zdążyła je wyciągnąć, a musiała odskoczyć przed atakiem drugiego kultysty, który wyprowadzając pchnięcie zza pleców zabitego usiłował pozbawić ją życia. Gdyby bandyta zwrócił teraz uwagę na twarz wampirzycy, zobaczyłby jej uśmiech i odmówił w myślach modlitwę do Mściciela. Jeśli rzecz jasna naprawdę wierzył w te brednie. Mężczyzna był jednak zbyt zajęty patrzeniem na ręce morderczyni, by móc dodatkowo myśleć o modlitwach skierowanych do kogokolwiek. Nie przestając szczerzyć zębów, Rikka wyciągnęła zza pasa sztylet trzymając go ostrzem w dół. Gładka stal została niedawno wypolerowana aż do przesady. Chcąc poprawić makijaż, rudowłosa mogłaby nawet przejrzeć się w tym ostrzu. Kultysta zaprzestał ataku. Jakby na krótką chwilę stracił pewność siebie. „Na co czekasz?” zdawało się mówić spojrzenie zakapturzonej. Wojownik zebrał się wreszcie na odwagę i ku jej zadowoleniu ruszył do natarcia. Pierwsze cięcie wymierzone było w jej głowę. Uniknęła go bez szczególnego wysiłku, zwyczajnie uginając trochę nogi. Następnie bandyta ciął od góry celując chyba w lewy bark rudowłosej. Ucieczka przed tym atakiem także nie stanowiła dla niej specjalnego wyzwania. Tanecznym półpiruetem wyszła poza zasięg krótkiego miecza. Nie można jednak było ciągnąć tej gry w nieskończoność. Gdy jej ofiara ponowiła cięcie od góry, Rikka złapała jego broń więżąc ją pomiędzy ostrzem sztyletu a wysuwaną z karwasza cienką klingą. Po zatrzymaniu ataku przeszła do ofensywy odciągając broń nieszczęsnego kultysty na bok i kopiąc go kolanem w krocze. Otrzymawszy uderzenie w czuły punkt, mężczyzna zgiął się nieco. To wystarczyło by zabójczyni mogła skoczyć prosto na niego i przeturlać się po jego plecach. ÂŹrenice bandyty rozszerzyły się, gdy zdał sobie sprawę że zakapturzona znalazła się właśnie za nim, ale nie zdążył się już odwrócić. Rikka wprawnym ruchem poderżnęła mu gardło sztyletem. Mężczyzna wypuścił broń i upadł na kolana, zaś jego ręce powędrowały do szyi. Takiego krwawienia nie mógł jednak zatamować żaden uzdrowiciel. Wyznawca Mściciela legł zatem ostatecznie uderzając twarzą w piach.
7x
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandytaz czego jeden jest lekko ranny
//Ukrytym ostrzem zabiłem dwóch mając 50%, ale dodałem sobie do tego finishery za skilla rasowego.
///Edytowałem, bo musiałem poprawić literówki
