Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Panienki w potrzebie II - Stare śmieci

<< < (6/15) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- No, nie spodziewałem sie po świętym mścicielu takiego dobrego chopa. Huehe. Kazmir zarepetował "Baśke" srebrnym bełtem, ruszył za Podbipiętą. Herbu Zerwikaptur.

Longinus Podbipięta:
- Zara się dowiecie skąd nazwa mojego herbu.- rzucił. Wyszedł zza rogu. Skrzywił się.- Tego orka tam nie było...-mruknął i wzruszył ramionami. Wymierzył z pistoletu i wypalił. Prosto między oczy. Wampir zdechł zanim zrozumiał co się stało. Schował pistolet i dobył miecza. Jedną ręką. Wywinął nim młyńca bez problemu i oparł o ramię. Czarna ruda pokryta modlitwami do Zartata.

1xwampir bandyta
3xbandyta
1xork bandyta

Mirzak aep Rothgar:
Mirzak zaś nie spodziewał sie że zdoła utrzymać zawartość żołądka. Bo widok rozerwanej szyi był... nie apetyczny. Krasnolud przeładował. Splunął na trupy i poszedł za drużyną.
- Ashog! Weź tego brzydala! Krzyknął na widok orka, którego nie miało być. Wymierzył i wystrzelił w jednego z ludzi.

1xwampir bandyta
2xbandyta
1xork bandyta

Kazmir MacBrewmann:
Wampir za dnia powinien leżeć w swojej wyłożonej aksamitem trumnie, a nie szlajać się po kanałach. To może się źle skończyć. I skończyło, Longinus zdjął jednego. Mirzak pięknie trafił jakiegoś człowieka, a Kazmir posłał srebrny bełt prosto między oczy paskudy. Sięgnął po topory bo reszta towarzystwa już na nich szła.


2xbandyta
1xork bandyta

Ashog "Stalowa furia":
Ashog z pawężą w jednej a z mieczem w drugiej ruszył na swojego pobratymcę. Z dużym trudem zablokował potężny cios topora, żelazo aż wyszczerbiło się od uderzenia o wielki i gruby kawał mosiężnej blachy, Ashog odepchnął bandytę, zaatakował mieczem tnąc mieczem od prawej do lewej. Czarna ruda weszła głęboko, szeregowy wyszarpnął miecz, rąbnął drugi raz, przez łeb. Kładąc wielkoluda na ziemie.


2xbandyta

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej