Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rasher swe dziatki pozna - Mirzak
Zaidaan:
I ruszyłeś w stronę podgrodzia. Zajęło to jednak trochę więcej niż tylko kilka sekund. Po przejściu przez wschodnią bramę mogłeś zobaczyć jak obraz ze schludnego, ładnego miasta przeistacza się w brudną, ubłoconą, najbiedniejszą dzielnicę stolicy. Tutaj rabunki i włamania są na porządku dziennym, gdy tak szedłeś to ominąłeś paru, większych typów, wszak byłeś tylko niskim krasnoludem. Gdzieś tam niedaleko dostrzegłeś jakąś postać z siwą zaniedbaną brodą, siedzącą na błocie pod ścianą jednego i tak ledwie się trzymających domków.
Mirzak aep Rothgar:
- Nie ma jak w domu... Rzucił cicho pod nosem, upewnił się że mieszek ma na miejscu. Stanął z boku ulicy i zauważył jakiegoś biedaka - chyba - typowy widok dla okolicy. Krasnolud podszedł bliżej, no musiał się spytać o drogę.
- Panie, szukam ja tawerny "Pod Starym Niedźwiedziem".
Zaidaan:
Biedak zerknął na ciebie spode łba. - He? A ty to kto? Hmm, wyglądasz jak Zenek. Zeeeenuś poratuj swojego starego, dobrego przyjaciela jakimiś drobnymi na kieliszek wódeczki... A wiesz co? Powiem ci wtedy gdzie ta karczma jest. O! - Po tym jak cię "rozpoznał" widać było, że się cudownie ożywił, wyciągając swoje chude, właściwie to kościste ręce przed tobą licząc na kilka grzywien.
Mirzak aep Rothgar:
Ojj, gdybym wiedział po ile tu wódka jest... Zapomstował na bogów i wszystko inne. Mimo to wyciągnął 5 grzywien z mieszka i wręczył żurkowi.
- Masz...
Zaidaan:
ÂŻebrak zaraz wziął, a raczej można by rzecz, że wyrwał ci grzywny z ręki i ucałował swoje brudne od wszystkiego czego się tylko dało ręce, w których trzymał pieniądze. Z wielkim uśmiechem spojrzał na ciebie. - Może i biedny jestem, ale słowa dotrzymuje! - I zrobił na chwilę przerwę i wskazał palcem w twoje prawo. - O tam. Idziesz prosto i w końcu dotrzesz. - Wskazał ci drogę i wrócił do cieszenia się z nowych grzywien.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej