Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rasher swe dziatki pozna - Mirzak
Zaidaan:
Gdy już tak schodziłeś, to cisza postanowiła potowarzyszyć w tej trudnej czynności schodzenia ze schodów. Czułeś jakby sytuacja się znowu powtarzała, mianowicie znowu pootwierane skrzynki z kamieniami szlachetnymi i innymi krasnoludzkimi towarami. W końcu trablin się ukazał wyskakując za dwóch worków. Miałeś ułamek sekundy na reakcję. A gadzina była już prawie przy tobie z pazurami.
1xTrablin
Ten jednak nie jest uzbrojony. Postanowił walczyć swoimi pazurami i zębami.
Mirzak aep Rothgar:
Odskoczył na lewo jednocześnie uderzając toporem, ten jednak zamiast trablina przeciął powietrze. Stworek natychmiast się obrócił i doskoczył do Mirzaka atakując lewą łapą. Krasnolud w tym samym czasie uderzył toporem po paluchach stwora. Trablin zaskrzeczał z bólu łapiąc się odruchowo za krwawiącą ranę. Mirzak nie czekał, od razu kopnął przeciwnika w krocze, a gdy ten zgiął się w pół dokończył rozrąbując czaszkę toporem.
Zaidaan:
Kolejne stworzenie zamętu zginęło topiąc się w swojej krwi. Zostałeś teraz już na pewno sam z wieloma różnymi pakunkami i martwym truchłem. Na każdym z pakunków widziałeś ten sam podpis. "Darwin aep Dwalim" I jakieś bryłki. Natomiast u góry usłyszałeś charakterystyczny dźwięk, jaki wydaje klucz podczas otwierania zamka w drzwiach. Chwilę później doszło do tego skrzypiące drzwi.
Mirzak aep Rothgar:
Ki chuj? Krasnolud kłócił się z chęcią przeszukania piwnicy i podwędzenia paru rzeczy... Wolał jednak sprawdzić źródło hałasu. Tak więc wrócił na góre.
Zaidaan:
A na górze zobaczyłeś odwróconego maurena, który się trudził z zamknięciem drzwi, jednak w końcu mu się udało. Odwrócił się i zobaczył wtedy ciebie, cała jego twarz zbladła, a włosy na głowie najeżone.
- Co, co. Skąd ty tu u licha? Co ty kurwa robisz w moim domu?!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej