Krasnolud dobrze uczynił, że się zasłonił tarczą, a odłożył muszkiet, bo dzięki temu był w stanie zablokować jeden pocisk i sprowokować drugiego człowieka do walki wręcz. Kiellon sobie lepszej sytuacji nie mógł wyobrazić, gdyż miał szanse wygrać jeśli szybko, zareaguje.
Brodacz na początek zrobił tak, iż opuścił młot, by na chwilę skumulować energię magiczną i szarpnął telekinezą za nogę łucznika, który chciał zastrzelić paladyna. Człowiek wywrócił się na plecy upuszczając łuk wraz ze strzałą, co dało chwilę krasnoludowi na dalsze działania, a właściwie to na blok sztyletu swoją mocną tarczą. Broń sieczna prześliznęła się po stali, ale taki człowiek jest szybszy niż kanclerz w pełnej płycie, więc zadał kolejny cios, który miał dosięgnąć szyi wojownika Zartata, lecz i ten atak skończył się skutecznym blokiem, a potem Kiellon odepchnął lekko swojego przeciwnika i sięgnął po młot, umieszczając rękę w małej pętelce, potem podciągnął do góry i miał go już pewnie w swych dłoniach. ÂŁowca bandytów jednak szybko się ogarnął i ponowił atak, ale teraz nie miał szans na zabicie krasnoluda, o ile w ogóle były jakieś! Kiellon ponownie udaremnił atak, blokując swoją tarczą ostrze sztyletu, które było wymierzone w jego głowę. Kątem oka sprawdził, że drugi łucznik powoli się ogarniał! Czyli otrzepał z szoku, bo nie wiedział co go nagle przewróciło. Dlatego paladyn szybko zakończył sprawę z pierwszym człowiekiem, a zrobił to tak. Kiellon już ostatni raz zablokował atak na głowę, bo tylko to miejsce miał nie odkryte, by potem uderzyć w łapę, która trzymała sztylet. Trzask kości, ryk oraz powolne zwycięstwo krasnoluda! Jednak brodacz nie skończył na złamaniu ręki, ale szybkim dobiciu swego oponenta. W takiej zaistniałej sytuacji miał już wszystko jak na tacy. Brodacz zrobił jeszcze jeden zamaszyste, machnięcie młota, które dosięgło szczęki bezbożnika, pozbawiając go kilku jeszcze zębów, ale następny cios okazał się ostatecznym, bo ów człeczyna się przewrócił, a krasnolud uniósł do góry młot i puścił go, trafiając w czaszkę nieszczęśnika, mówiąc. - Szukaj odkupienia u Rashera! Czaszka pękła, kończąc już jego żywot. Mózg wypłynął z pęknięcia, ubarwiając ruiny na bordowo każdy kamień zaczął nabierać barwy, jakby na chwilę się zarumieniły.
Jednak nadeszła pora na kolejnego człowieka, lecz tym razem Kiellon nie zamierzał go zabijać przynajmniej na razie, więc szybko do niego podbiegł i nadepnął mu na rękę swoimi ciężkimi butami ze srebra, by ten nie próbował sztuczek ze sztyletem, ale teraz nic nie mogło mu zagrozić. Dlatego spytał się człeczyny.
- Zrób jeden dobry uczynek przed śmiercią i powiedz wszystko co wiesz na temat tutejszej sytuacji, a sprawię, że szybko umrzesz lub pójdziesz na tortury. One nie będą takie przyjazne jak mój młotek. Wybieraj!
Krzyknął, trzymając człowieka w garści. W razie próby ucieczki, użyję on ponownie telekinezy, by go znów obalić!
1x kłusownik, który jest skazany na mą łaskę.