Krasnolud spodziewał się ataku, ale ze strony bandytów! Jednak gdy wyłapał kamieniem w czoło to świat lekko zwolnił a jego oczach pojawiły się gwiazdki. Brodacz nawet zrobił kilka kroków w tył wtedy zaś, dopatrzył się małego kunania, który zachowywał się jak zwykły dachowiec! - Ty mały kurwiu! Wykrzyknął dotykając swoją dłonią czoło i choć brodacze mają twarde czachy to rozcięcie było, krew lekko się sączyła i guz miał się zaraz pojawić. Kiellon chwilę się ogarnął, schował broń i wyszedł ze świątyni, by dopaść gówniarza. - Ja pierdole! krasnolud się naraża, a tu przyjdzie taki i żuci kamieniem. Kanclerz widział jak, Marduke podchodzi do małego kota, ale ten coś miauknął po swojemu i zdzielił marszałka kijem, ale było słychać jedynie odgłos stali. Skoro pokojowe rozwiązania nie poskutkowały to Kiellon zamierzał zrobić tak. Wyobraził sobie jak jego postać, przenosi się za plecy dziecka. Ciało krasnoluda rozpadało się na atomy i zniknęło na chwilę razem z jego duchem, by pojawić się za plecami małego kota, który był zszokowany jakim cudem brodacz był tuż za nim, ale nie zdążył zareagować kiedy, paladyn położył mu na barkach swoje łapy, sprowadzając kota do parteru. Miłośnicy zwierząt mogli go oskarżyć o znęcanie się nad zwierzętami, ale towarzysze nie mogli sobie pozwolić, żeby jedyny świadek masakry mógł uciec, a nóż coś z niego wyciągną używając magii.