Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Magiczny spadek

<< < (2/5) > >>

Izabell Ravlet:
Sprzedawca jabłek zażyczył sobie za nie 1 grzywnę.
Nie trudno było dogonić mężczyznę, bo wcale mu się nie spieszyło. Szedł nietypowym krokiem, który można by nazwać dostojnym, gdyby kroczący wyglądał nieco poważniej. Nie rozglądał się, w przeciwieństwie do pozostałych mieszkańców, którzy tak jak Fernes zauważyli go. Nikt go jednak nie zaczepiał, wręcz przeciwnie. Kilka osób celowo omijała go szerokim łukiem. Zbliżając się do dzielnicy mieszkalnej, nieznajomy skręcił w stronę podgrodzia, a przynajmniej w stronę bramy prowadzącej do tej 'dzielnicy' miasta. Cały czas, oczywiście, nieświadomy bycia śledzonym. Tak przynajmniej tak się Fernesowi wydawało. Z tymi magami to nigdy nic nie wiadomo.

Fernes:
Fernes jeszcze nigdy nie był w tej części miasta, ale widząc domy domyślił się, że mężczyzna mieszka w jednym z nich. Sprawnie omijając tłum ludzi postanowił podejść do nieznajomego na wyciągnięcie ręki zanim ten skręci i zamknie za sobą drzwi, nie miał czasu na czekanie aż temu dziwakowi zachce się z powrotem wyjść na zewnątrz.
Powiedział głosem który był słyszalny dla mężczyzny:
- Witaj, nieznajomy. Nazywam się Fernes, jestem nowy w tych krainach.
Nie wiedział czy powinien wyciągnąć rękę, pozostał więc przy prostym skinieniu głowy aby okazać szacunek i przystanął czekając na odpowiedź...

Izabell Ravlet:
Mężczyzna, nieco zaskoczony, odwrócił się ku Fernesowi. Również nie wyciągnął dłoni, a wręcz spojrzał na człowieka nieco z góry.
- Ummm, witaj. "Krainy" to niewłaściwe określenie, bo jesteśmy na wyspie. Co prawda, całkiem okazałej jeśli chodzi o rozmiar czy klimat, ale wciąż wyspie. I jak każdy nowy, trafiłeś we właściwe miejsce. Te wszyskie, ummm, domy są dostępne dla każdego przybysza, więc jeśli znajdziesz jakiś wolny, a zapewne znajdziesz, bo po ostatniej wojnie niemało naszych zginęło, to możesz sobie śmiało w nim zamieszkać, czy co tam zamierzasz robić ze swoim życiem. O, przykładowo tamten wydaje się niezamieszkały - odrzekł, wskazując ci coś nieco przypominającego ruderę, po czym odwrócił się i ruszył dalej.

Fernes:
Tak po prostu za darmo? - zapytał zdziwiony Fernes. Zapatrzył się na swój nowy "dom" i nie zauważył, że mężczyzna odszedł na parę kroków, nie tracąc czasu, Fernes zrównał się z nim i znowu spytał:
Kim jesteś?

Izabell Ravlet:
Nieznajomy, zaskoczony natręctwem Fernesa, westchnął tylko ciężko i zapytał:
- A jak myślisz?

//Znikam na weekend, będę w niedzielę wieczorem

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej