Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Magiczny spadek

<< < (3/5) > >>

Fernes:
Fernes przypatrywał się swojemu rozmówcy zaskoczony pytaniem. Za krótko tu przebywał aby stwierdzić jakie panują zwyczaje w tym mieście, co prawda była do jedyna osoba wędrująca z magicznym kosturem jaką do tej pory widział, ale przecież nie zaglądał jeszcze do wszystkich dzielnic miasta, być może była to po prostu oznaka bogactwa bądź symbol jakiejś władzy. Spojrzał chwile na błękitne niebo, zamknął oczy i zaczął myśleć. Musiało to wyglądać komicznie z perspektywy przechodniów, ale tylko dzięki medytacji Fernes potrafił przemyśleć szybko swoją sytuacje i nie zdradzić emocji przy odpowiedzi. Po krótkiej chwili otworzył oczy i spojrzał w oczy swojemu rozmówcy:
- Przede wszystkim, jesteś kimś, kto zwrócił moją uwagę. Nie widziałem w tym mieście ludzi noszących podobną broń na plecach dlatego rozpocząłem rozmowe, wyglądasz również na kogoś bogatszego, z pewnością nie jesteś biedakiem ponieważ nie pracujesz w ciągu dnia kiedy inni muszą. Ale wracając do pytania, jest zbyt wiele możliwości abym mógł jednoznacznie na nie odpowiedzieć, nie chciałbym się ośmieszyć. - rzekł
- Z grzeczności pragnąłbym również zapytać, czy gdzieś Ci spieszno, nie chce zajmować Twojego czasu, jeżeli masz coś pilnego do zrobienia. - dodał z pokorą w głosie.

Izabell Ravlet:
- Miło, że pytasz o mój pośpiech, szczególnie po tym, jak kazałeś mi czekać, aż dobierzesz słowa - odparł najpierw z nieco szyderczym uśmieszkiem na twarzy. - A broń, która cię tak bardzo interesuje to kostur. Magiczny. I zdecydowanie nie jestem bogaty. Widziałeś kiedyś, żeby bogaty szedł z chlebem i porem do najbiedniejszej dzielnicy miasta? Wreszcie, tak, śpieszę się. Chcę wrócić do domu i przygotować sobie coś na kształt obiadu. W czymś jeszcze mogę pomóc?

Fernes:
- Wybacz, czasami potrzebuje chwili na zastanowienie. - odparł nadgryzając jabłko, po przełknięciu kontynuował
- Nie widziałem również biedaka z kosturem magicznym, i owszem, pragnąłbym zadać jeszcze parę pytań, ale to może zaczekać aż będziesz miał chwilę wolnego czasu. Będę mógł liczyć na kolejną rozmowę? Neutralnym głosem zadał pytanie i cały czas obserwował rozmówcę.

Izabell Ravlet:
- Jeżeli szczęście dopisze ci na tyle, że jeszcze się spotkamy, to może i wysłucham twoich pytań. Ale tylko los wie, gdzie będę za godzinę, nie wspominając nawet o jutrze - odrzekł, odwracając się i ruszając ponownie w swoim kierunku.

Fernes:
Fernes pożegnał się, pomimo, że nie był pewny czy mężczyzna jest w stanie go usłyszeć. Po chwili odwrócił się, nadgryzł jabłko i ruszył w stronę swojego nowego domu. Po tej rozmowie nie był nawet o krok bliżej, dalej nie miał pojęcia o starożytnej magii oraz gdzie jej szukać. Zastanawiał się czy gdzieś tutaj znajduje się biblioteka w której mógłby znaleźć jakiekolwiek informacje, ale ludzie w tej dzielnicy raczej nie będą tego wiedzieli. Po drodze wstąpił jeszcze na chwile do sklepu w którym przed chwilą kupił jabłko i zapytał sprzedawcy:
- Witam ponownie, rozpoznajecie może tę osobę z dziwną bronią na plecach?
- I widzieliście może coś takiego wcześniej? - dodał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej