Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdzie jest Nemo?
Goris:
Kobieta szybko ogarnęła sytuacje i na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Ach, tak. Coś słyszałam, może wejdziesz do środka, bo tu zimno?
Zaidaan:
Emerick trochę się bał, bo bez powodu tamten nie uciekał, no ale mus to mus, wszedł do środka. - Dobrze. To, co Pani wie? - Oczywiście zapomniał wcześniej strzepać śnieg z butów i wlazł do mieszkania brudząc podłogę. Zaraz się zorientował i szybko cofnął się i otrząsnął buty że śniegu, no cóż, bywa.
Goris:
Kobieta poprawiła swoją koszulę, tak aby dekolt był bardziej widoczny.
- To już trzecie zaginione dziecko. Straszne, prawda?
Izba była przytulna i ciepła. Kobieta zaprowadziła cię do salonu, gdzie był rozstawione świeczniki, a w kominku trzaskało drewno. Gestem dłoni nakazała ci usiąść na skórzanej kanapie, co w tych czasach było oznaką zamożności.
- Imponuje mi pan, że tak się o to troszczy. Może wina? Dobrze pana rozgrzeje przed poszukiwaniami w tym mrozie.
Zaidaan:
Kobiecie to nie przeszkadzało za bardzo, że pobrudził podłogę, wyraźnie skupiła się na Bękarcie. Cieplutko było w izbie, dobra odmiana do panującego mrozu na zewnątrz, którego już dobiegał koniec, już zaledwie kilka dni. Panienka zaprowadziła go do salonu gdzie usiadł na kanapie za nakazem panienki. - Nie, podziękuję, może kiedy indziej. - Coś w końcu skórka z wilczka się przydała. - Tak, to bardzo straszne, ale zaraz. Trzecie, nikt wcześniej tego nie zgłaszał? Wie może Pani gdzie ostatnio widziano to dziecko, może znikli w tej samej okolicy? Pani wie, śpieszy mi się i nie mam za bardzo czasu na wino i inne sprawy. Dziecko może gdzieś marznąć przez te hemisowe mrozy. Wie Pani coś jeszcze co pomogło by mi w poszukiwaniach? - Odrzekł konkretnie, co prawda to prawda. Na dworze jest zimno, a za zamarznięte zwłoki raczej nie dostanie nagrody, więc czekał o jak najszybszą odpowiedź kobiety.
Goris:
Kobieta usiadła obok ciebie. Tak blisko, że mogłeś poczuć jej perfumy. Miły zapach kwiatów przypominał o zbliżającym się veris.
- Pan jest jednym z tych wojowników z Bastardo? Wy tak o nas dbacie, a my często nie mamy jak się odwdzięczyć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej