Nie był patriotą. Nie walczył nigdy dlatego, że chciałby oddać życie dla dobra kraju. Był Krukiem, dbał tylko o siebie. Dla swojego zarobku, dla własnej chwały i kąpania się w złocie. Nigdy nie zamierzał ginąć z imieniem Isentora na ustach. Mimo tego, słowa Themo jakoś na niego wpłynęły. Jak już wcześniej zwrócił uwagę, od spotkania Tamary na podgrodziu coś zaczęło się w nim zmieniać. Coś... miękło. Chcąc czy nie, musiał to przyznać. Jak więc to z nim było? Zmieniał się? Tak. Był tego pewny. Nie wiedział jeszcze tylko, jak ta zmiana na niego wpłynie.
- Słyszeliście, żołnierze?! - ryknął do towarzyszy.
- Walczmy! Póki płynie w nas ostatnia kropla krwi!Katana jakoś sama z siebie wysunęła się z pochwy i powędrowała do jego dłoni. Wzniósł ostrze wysoko ponad siebie, chcąc dodać otuchy i sobie, i im. Ruszył zaraz za Themem i Marduke'iem na barykady, gotów walczyć. Nie, żeby ginąć. ÂŻeby walczyć dla dobra siebie i wielu innych. Walczyć o własne życie dla Tamary.. Dla nich, czyż tak?
Pierwszy demon napatoczył się szybko. Ogrzyskie ścierwo. Przeciwnik, z którym nawet na dachach Efehidon musiał walczyć. Jebane plugastwo.
Zaatakował go z topora. Sprawnie, bez najmniejszych trudności. Mohamed miał kilka drobnych problemów, by ominąć ten cios, ale po kilku głębszych przemyśleniach, które mignęły mu przez myśl w ułamku sekundy, wykonał zwrot na pięcie w prawo, unikając śmiertelnego uderzenia.
Kontratakował.
katana latała szybko, choć nie mistrzowsko. Pierwsze kilka ciosów zostało zablokowanych przez tarczę, którą demon przy sobie miał.
Jednakże, kolejne jego ruchy były już precyzyjniejsze. Dawno nie używał tego ostrza na takim przeciwniku, musiał na ponów się wdrążyć we wszystkie aspekty życia wojny.
Pierwsze cięcie poleciało na zgięcie łokcia, gdy ogrzy demon chciał zadać cios. Ostrze przeszło gładko, ucinając rękę. Demon zawył z bólu, albo ze wściekłości? Wolał się nie wgłębiać. Zadał kolejne krótkie cięcia, raniąc przeciwnika w klatkę piersiową. Kurestwo było wytrzymałe, musiał to szczerze przyznać. Ale cóż, czego się nie robi dla chwały i kobiet?
Kolejne cięcie skierował w kolejne zgięcie na łokciu. Tym razem ręka nie przecięła się całkowicie, została na kilku ścięgnach.
Kolejny ryk.
Głośnie kurestwo, to nie dobre kurestwo.
Zrobił kilkakrotnie obrót na pięcie, każde cięcie kierując na kark demona. Cięcie po cięciu i znalazł się przy rdzeniach kręgowych.
Ostateczny cios.
Uderzył raz, a porządnie. ÂŁeb oddzielił się od ciała, spadł gdzieś obok, a cielsko z głuchym łoskotem poleciało w dół.
6283x
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demonNasi:
2765 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1000 Bractwo ÂŚwitu
27 Bękarty Rashera
12 Ochotnicy
8x Magowie
14x Nasze Okręty
10x Fregaty Ardenos