Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
Kazmir MacBrewmann:
- Ja pier... Zagłuszyło go kilkadziesiąt potężnych zaklęć, tornado, nawałnica i chyba co najmniej jeden deszcz ognia. Nie patrzył, miał zamknięte oczy przed tymi wszystkimi błyskami. Gdy wszystko ucichło wychylił się z nabitą kuszą i strzelił w łeb demonicznego behemota. Posyłając go do piachu.
7275x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
10x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniczny_behemot
15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Garguli_demon
//Gargulce pikują na mury
//60m od murów.
//Prosze o staty co post
Nasi:
5500 Kunan
1400 Bractwo ÂŚwitu
60 Bękarty Rashera
120 Ochotnicy
21x Magowie
Nawaar:
Armia przeciwnika zbliżała się nie ubłaganie w stronę fortyfikacji, na której stał krasnolud wraz z resztą towarzyszy. Kiellon zastanawiał się co będzie tutaj robi i dlaczego podjął się tego zadania, ale mimo wszystko uważał, że robi dobrze narażając swoje życie w celu obronienia wolnej ludności. Dlatego przestał już się zadręczać niepotrzebnymi myślami a skupić na przeciwnikach. Wtedy magowie pokazali swoje sztuczki magiczne i to niebyłe jakie, bo kuglarskimi nazwać ich nie można było, gdyż na momencie przetrzepali armię demonów zabijając je w dość dużej ilości na miejscu z dość daleka. Kiellon zrobił wielkie oczy, ale ten atak to i tak kropla w morzu potrzeb na nieszczęście obrońców bestie zbliżyły się i to dość znacznie pomimo strat. Teraz nastała pora na strzelców w tym krasnoluda trzymającego swój muszkiet.
Brodacz spojrzał na bestie już z bliższej odległości i na pierwszy rzut oka wyglądały na paskudników, jak niektóre krasnoludzice z najczarniejszych koszmarów. Krasnolud wymierzył w jednego z bydlaków z wielkimi rogami. Wyglądał na to, że mierzy do behemota trochę to trwało, by mógł on skutecznie wystrzelić do tego przymknął swoje prawe oko i w końcu nastała ta chwila i nacisnął spust muszkietu. Huk wystrzału zakłócił nieco spokój, po efektownym wejściu magów a on sam lekko przygłuchł an chwilę musiał się przyzwyczaić do tego. Srebrny pocisk przeleciał przez sawannę trafiając bydlaka bezpośrednio w łeb. Kula idealnie wtopiła się w czoło bestii wypalając srebrem jej mózg, co spowodowało natychmiast zgon. Potwór padł i wrócił na swoje miejsce czyli do otchłani.
Wtedy też Kiellon zapomniał o walce i zaczął wychwalać swoją broń. - A, Fuzyjka moja niewielka ptaszyna a jak się popisała to nie jej nowina, nie puści ona na wiatr żadnego ładunku od druida orka mam ją w podarunku. Kiedy skończył wychwalać zabrał się za ponowny załadunek muszkietu a to niestety trochę trwało!
Pozostaje :
19 srebrnych pocisków
7275x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
9x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniczny_behemot
15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Garguli_demon
//Gargulce pikują na mury
//60m od murów.
//Prosze o staty co post
Nasi:
5500 Kunan
1400 Bractwo ÂŚwitu
60 Bękarty Rashera
120 Ochotnicy
21x Magowie
DarkModders:
Ostrzał rozpoczął się dosyć ostro. Huk zaklęć i muszkietów perfekcyjnie utrudniał komunikacje. Jemu osobiście to nie przeszkadzało a motywowało jeszcze bardziej do walki. Oglądał uważnie to co się dzieje przed murami i w powietrzu. Widząc gargule demony pikujące na mur, jakby na chwile zamarł. Szybko dobył szablę i pierwsze co zrobił to skrył się za flankami. Wiedział czym grozi bliskie starcie z tymi demonami. Sam jedno przeżył i nie chciał drugi raz skończyć ponownie.
Marduk Draven:
Zbliżyli się, demony, pomioty piekieł były coraz bliżej, nie były już małymi punkcikami, dokładnie widział je. Miał strzelać, gdy nagle wśród bestii zapanował straszny wir, prawdziwe tornado. Behemoty, ogry, gargulce frunęły w każdą stronę, spadały na siebie nawzajem z dużych wysokości, czy leciały e dal. W ich szeregach zapanował chaos. Nagle przestał mierzyć w swój cel naziemny. Postanowił strzelić w coś mniejszego, trudniejszego do ustrzelenia. Zartat miał prowadzić bełt. Marduke wymierzył w jednego z pikujących gargulców. Wstrzymał oddech. Nacisnął spust. Spuścił srebrny bełt ze smyczy. Długo nie czekał na efekt. Po chwili jeden z gargulców spadł jak kamień.
Jeden gargulec mniej, wszystko inne bez zmian (pisze w szkole z fona)
Mohamed Khaled:
I on strzelił do pierwszego swojego demona. Wychylajac się powoli zza osłony, wstrzymał odech, wymierzył i.strzelił. Cel był dla niego dobrze widoczny, nie bal się strzału.
Wystrzelił.
Nie wiedział dlaczego tak wyszło. Być może były.to braki w nauce. Niestety, ale jego strzał nie zabił demona. Z pewnością jednak zranił.
Staty takie same, jeden ogrzych jest tylko ranny. Też poszedł z fona w szkole
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej