Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nie cierpię wampirów
Marduk Draven:
Marduke popatrzył na barmana. Zignorował zaczepkę.
-Podajcie tych sików które nazywacie piwem.- rzekł i skierował się do stolika przy którym siedział wąpierz. Nie zważając na nich przysiadł się.-Cześć krwiopijco.- powiedział z uśmiechem.
Domenik aep Zirgin:
- Phi! Rycerzyków i elfów piwem nie raczymy tutaj, bo wam szkodzi.
- Nie zamawiałem kolacji. Odparł wampir.
Marduk Draven:
Poczęstował barmana starożytnym krasnoludzkim pozdrowieniem. To jest środkowym palcem i nie zwracał uwagi potem na niego.
-ÂŚwiat nie zamawiał takich pasożytów.- odparł, po czym udał że drapie się po nodze. Na prawdę jednak powoli wyciągnął z cholewy buta srebrny sztylet.
Domenik aep Zirgin:
- Jesteś trupem. Wampir wstał, dobył miecza i zaatakował celując w twój łeb.
1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_banita
//Jest noc, wampir jest w peełni sił.
Marduk Draven:
-Ty też. Ale będziesz trupem po raz drugi.
Wampir nie wiedział o sztylecie. To dawało przewagę rycerzowi. Wiedział że w walce na miecze miałby ciężko, w końcu noc daje mu pełnię jego mocy. Ale w jego żyłach pojawiła się adrenalina. Trzymając sztylet w lewej ręce, tak by wampir go nie widział rzucił się na podłogę z krzesła, tak iż jego przeciwnik ciął powietrze. Zdezorientowany wampir chciał ciąć ponownie, lecz przeszkodził mu ból. Okrutny, palący ból. Leżąc Rycerz wbił mu swój srebrny sztylet prosto w stopę. Krwiopijca ryknął z bólu, a rycerz wyciągnął ostrze i chlasnął go po nodze ponownie, tym razem po łydce, dwukrotnie w bliskie sobie miejsca. Wampir zawył głośniej i upuścił miecz z bólu. Jedną z rąk przytknął do rany, drugą szukał sztyletu. Marduke przybił jego rękę do łydki swoim sztyletem i tak zostawił to. Następnie odruchowo poturlał się w przeciwnym do wampira kierunku i wstał. Za ten czas przeciwnik schylił się, wyciągnąć sztylet z ręki, w tym samym momencie rekrut kopnął z całej siły wampira w szczękę. Ten upadł na podłogę i zarył głową o posadzkę. Próbował wstać, ale rycerz nie pozwolił. Nadepnął z całej siły na ranną łydkę, doskoczył do sztyletu i rzucił się na wampira i przebił jego serce ową bronią.
-Jam jest blask, ja wszelkie mroki rozproszę.- rzekł do trupa i wstał. Schował broń i zaczął przeszukiwać wampira.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej