Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Podróż do paszczy lwa
TheMo:
Themo tylko pokręcił głową.
-Widzisz, kochana, my nie stracimy tam wszystkich ludzi w przeciwieństwie do ciebie. A nam wojna niestraszna. Nie jedną już wygraliśmy.
Zrobił kilka wolnych kroków, cały czas trzymając dłonie za plecami i będąc wyprostowanym. Podszedł tak do Torsteina.
-Widzisz, Torsteinie. Jeśli mimo zakładnika zostaniemy zaatakowani, to znaczy, że nie mamy tu czego szukać. Wyrżniemy ilu można i popłyniemy do innej wioski. Jeśli nie nawiążemy dobrych relacji z jednymi, trzeba będzie spróbować z innymi.
Odwrócił się od członka załogi i równie powolnym krokiem wrócił do zakładniczki.
-A ty, jesteś nam potrzebna w całości.
Melkior Tacticus:
- Powtarzasz się. Odparła znudzonym głosem, głośno ziewając.
Torstein Lothbrok:
Torstein poczuł że jego dowódca ma rację. Widać to co ojciec próbował mu wcisnąć, nie było do końca złe. Znaczy może było, ale było pożyteczne. Bogowie ocenią jakie było to postępowanie.
Ilu można? Więc razem z NIM? Atakujcie nas, moi dawni bracia!
-Na Aw Drawar wiosek nie brakowało. Tak w ogóle, generale, ile za nią zażądamy? Tyle ile waży?
Na słowa Ingrid odpowiedział:
-Mówi związany wygnaniec, który jedynie bluzga gdy ktoś doń się przychodzi.
Melkior Tacticus:
- No i?
A tym czasem okręt pruł sobie morskie fale, mknąc w kierunku Zuesh. Czemu? Bo za specjalnie inaczej się nie da.
TheMo:
-Nie otwieraj tak ust, bo coś ci wpadnie.
Mówiąc to zrobił zawadiacki uśmieszek, ale pojmana nie mogła tego zobaczyć, ponieważ Themo stał za jej plecami. ÂŁaził po tym dolnym pokładzie we wszystkie strony i nawet się go upilnować wzrokiem nie dało. Wysłuchał Torsteina, o dziwo nieruchomo. Potem podszedł do tarczowniczki i odgarnął jej blond kosmyki, które zachodziły na jej twarz.
-Ona jest warta więcej niż złoto.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej