Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Podróż do paszczy lwa
TheMo:
Themo otarł tłuszcz z brody i przepił mięsiwo winem. Tak rozrzedzony pokarm z łatwością przełknął.
-Umowa stoi. Mam jeszcze jedną propozycję, poza tym wszystkim.
Odrzucił na bok kość pozbawioną mięsa i wziął z tacy pierwszy lepszy owoc, czy tam warzywo jakie było pod ręką. Trzeba w końcu uzupełnić witaminy w organizmie. Nie to, że Melkior nie zadbał o prowiant. Po prostu świeże o wiele lepiej smakowało i miało więcej wartości odżywczych niż taka zakiszona kapusta.
Melkior Tacticus:
- Jaką?
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir się nudził. Znaczy się jadło i napitek i muzyka, i dziewki i wszystko było ładne i w ogóle. Ale... no brakowało bitki. Takiej porządnej napierdalanki ze świszczącymi nad łbem pociskami. Krasnolud popił miodu i nudził się dalej.
Polityka, kurwa mać. Nawet Ashog bawił się lepiej.
Torstein Lothbrok:
Do niedawna Niedźwiedzia ÂŁapa obleciał oczyma salę. Byli wojownicy, były piękne kobiety, były Bękarty Rashera. usiadł. Nałożył sobie trochę mięsa i wziął miodu. Gdy już podjadł podszedł do jednej z pań, młodej.
-Wybacz iż się wtrącę. Jak się tu żyje? - spytał popijając miód.
TheMo:
Upił łyk wina i przepłukał usta.
-Taki swoisty pakt między nami. Wy nie atakujecie żadnych sił Valfden, a w razie potrzeby nakazujesz rajd tam, gdzie my wskażemy. W zamian będziecie mogli gościć na moich ziemiach, oraz pomożemy wam w razie zagrożenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej